Strażnicy miejscy znaleźli dokumenty. W trawie leżały akty notarialne, dane z dowodów osobistych
Strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego z pewnością nie spodziewali się, jakiego odkrycia dokonają podczas kontroli nadwiślańskich terenów zielonych. W pewnym momencie w trawie zauważyli plik kartek A4. Okazało się, że to dokumenty, zawierające poufne informacje. Powiadomili policję.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak strażnicy odkryli porzucone dokumenty?
- Co zawierały znalezione dokumenty?
- Dlaczego porzucenie dokumentów jest niebezpieczne?
- Jakie są konsekwencje prawne porzucenia dokumentów?
Strażnicy dokonali wyjątkowego odkrycia. W czasie patrolu zauważyli porzucone kartki
Do zdarzenia doszło 30 listopada. Strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego prowadzili patrol w okolicach Wału Miedzeszyńskiego nad Wisłą. W pewnym momencie zauważyli kartki leżące w trawie. Teren był czysty, nie znajdowały się tam śmieci czy też żadne inne zanieczyszczenia – właśnie dlatego biały papier zwrócił uwagę funkcjonariuszy. Już po chwili strażniczki i strażnik zauważyli, że to porzucone dokumenty.
– Gdy zobaczyliśmy, co się na nich znajduje, zdaliśmy sobie sprawę z powagi sytuacji. Okazało się, że były to dokumenty zawierające cenne i wrażliwe dane osobowe, które mogły wpaść w niepowołane ręce – zaznacza starszy inspektor Piotr Pomarański, cytowany w komunikacie.
Strażnicy zabezpieczyli znalezisko. Skrupulatnie sprawdzili teren, by upewnić się, że żadna kartka nie zawieruszyła się w pobliżu. Następnie o swoim odkryciu poinformowali policję. Funkcjonariusze niedługo potem przybyli na miejsce. Wraz ze strażnikami udali się do KRP VII, celem spisania protokołu zabezpieczenia i przekazania wrażliwych dokumentów. Tak zakończyła się akcja.
Dokumenty zawierały poufne dane. „Mogły wpaść w niepowołane ręce”
Nie wiadomo, jak dokumenty znalazły się w okolicach Wału Miedzeszyńskiego. Przypadek sprawił, że zostały odpowiednio zabezpieczone. Strażnicy, którzy brali udział w akcji, zwracają uwagę na to, że niewiele brakowało, by zostały przejęte przez osoby postronne, niekoniecznie o dobrych intencjach. – Wśród dokumentów były akty notarialne, postanowienia sądowe, dane z dowodów osobistych oraz adresy. Wszystko, czego potrzebować może przestępca, chcący dokonać nieuczciwej transakcji – tłumaczy starszy inspektor Piotr Pomarański.
Warto zaznaczyć, że porzucenie dokumentów zawierających dane osobowe w miejscu publicznym może wiązać się z odpowiedzialnością cywilną lub karną. Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie danych osobowych temu, kto dopuszcza się takiego czynu, grozi – w zależności od sytuacji – grzywna lub pozbawienie wolności do 2 lat. Konsekwencje mogą być jeszcze poważniejsze, jeśli ktoś wykorzysta porzucone informacje np. do kradzieży tożsamości.
Źródło: Radio ZET/Straż Miejska Warszawa
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET