W tym polskim mieście nie będzie kar za brak biletu. "Żeby podróż nie była stresem"
Grudziądz znalazł nietypowy sposób na zwiększenie świadomości pasażerów komunikacji miejskiej. Miasto chce pokazać im, jak ważne jest kasowanie biletów. Z tego powodu planuje... nie karać gapowiczów. Dzięki temu podróż ma być mniej stresująca dla pasażerów.
- Grudziądz chce, by pasażerowie byli bardziej świadomi tego, jak ważne jest kasowanie biletów
- Miasto przygotowuje akcję, w ramach której kontrolerzy biletów nie będą karać opłatami dodatkowymi za brak biletów
- Sprawa wzbudziła kontrowersje wśród miejskich radnych, którzy uważają, że pasażerowie przestaną kasować bilety
W Grudziądzu nie będą karać za brak biletu?
Władze Grudziądza (woj. kujawsko-pomorskie) wpadły na niecodzienny pomysł w związku z tutejszą komunikacją miejską. Planują akcję, w ramach której pasażerowie będą uświadamiani co do tego, jak ważne jest kupowanie biletów. Ci, którzy zostaną przyłapani na jeździe na gapę, nie będą musieli płacić kary. Zamiast tego kontrolerzy zaproponują kupno biletu. Sprawę opisała "Gazeta Pomorska".
Temat nietypowego pomysłu został poruszony na sesji rady miejskiej. Dopytywał o niego radny Lewicy Łukasz Kowarowski. - Jeśli tak, to może od razu idźmy w kierunku bezpłatnej komunikacji, bo takie rozwiązanie może doprowadzić do tego, że więcej osób będzie jeździło "na gapę", bez obaw o ukaranie - powiedział, cytowany przez "Gazetę Pomorską".
- W naszej akcji, którą planujemy przeprowadzić w najbliższych miesiącach, chodzi o to, aby uświadomić pasażerom, że dochody ze sprzedaży biletów są ważne, że dzięki nim miasto jest w stanie rozwijać transport miejski i że kontrola biletów nie musi dostarczać do codziennego życia dodatkowego stresu - odpowiedziała dyrektorka Wydziału Transportu Urzędu Miejskiego w Grudziądzu Anna Majchrzak-Poniewierka.
Kontrola biletów ma nie być stresująca
Miasto ma problemy ze ściąganiem kar od gapowiczów, dlatego chce się skupić na zachęceniu ich do kupowania biletów. - Kontrolerzy rzeczywiście będą wskazywali, że pasażer może kupić bilet i go skasować. Jeśli nie będzie chciał tego uczynić, wówczas będą wystawiali opłaty dodatkowe - dodała Majchrzak-Poniewierka.
- Chcemy, żeby podróżowanie nie było stresem, żeby kontrolerzy nie wywoływali negatywnych emocji. To kwestia akcji kilkumiesięcznej. Zobaczymy, jaki wpływ będzie miała na dochody - wyjaśniła szefowa wydziału transportu. Takie tłumaczenie nie przypadło jednak do gustu radnym, którzy uważają, że dla mieszkańców będzie to sygnał, by nie kupować biletów i robić to tylko w przypadku kontroli. - Ta dyskusja wprawiła mnie w osłupienie i ręce opadły. Po tym, co mówiła pani dyrektor wydziału transportu, można odnieść wrażenie, że nikt w Grudziądzu nie będzie chciał kupować biletu. To jest totalnie bezsensowne. Myślę, że powinna pani wycofać się z tych słów i tej akcji na "cito". To absurdalny pomysł. Kuriozum! - powiedział radny PiS Miłosz Joniec.
Do sprawy odniósł się także prezydent Grudziądza Maciej Glamowski. Podkreślił, że akcja jeszcze nie ruszyła, ale "jeśli w innych miastach takie rozwiązanie przyniosło skutki, to warto spróbować". - Ściągalność kar jest bliska zeru. Więc, jeśli kary nie jesteśmy w stanie wyegzekwować, to chcemy zachęcać, aby pasażer zapłacił za bilet - dodał włodarz miasta.
Źródło: Radio ZET / "Gazeta Pomorska"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET