Jechał bez biletu, dostał mandat po 11 latach. "Każdy etap to określony czas"

1 min. czytania
27.05.2020 19:55
Obserwuj nas na Google

Pasażer, który jechał na gapę warszawskim transportem miejskim, musi zapłacić mandat wraz z odsetkami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż wezwanie do zapłaty otrzymał po... 11 latach. 

Warszawa
fot. Martyn Jandula/Shutterstock (zdjęcie poglądowe)

Tę absurdalnie brzmiącą historię przytacza Radio Kolor. Mieszkaniec Warszawy w 2009 roku podróżował komunikacją miejską bez biletu. Zdążył już zapewne zapomnieć o tym wykroczeniu, ale właśnie po 11 latach otrzymał wezwanie do zapłaty.

 

Mężczyzna musi uiścić aż 400 zł. Na tę kwotę składa się standardowa opłata wynosząca 266 zł oraz odsetki w kwocie 134 zł. Jak to się stało, że system dopiero teraz sobie o nim przypomniał?

Bardzo długo trwa cała procedura windykacyjna [...] Dłużnik ma określony czas na wpłatę opłaty dodatkowej. Później jest cała procedura wezwań do zapłaty. W końcu sprawa jest ewentualnie skierowana do sądu. Każdy ten etap to określony czas 

- tłumaczy w rozmowie z Radiem Kolor Tomasz Kunert ze stołecznego Zarządu Transportu Miejskiego. Okazuje się, że problemów urzędnikom przysporzyć może zmiana miejsca zamieszkania przez dłużnika, co skutkuje tym, że wezwanie do zapłaty może on otrzymać dopiero po wielu latach. 

 

RadioZET.pl/radiokolor.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET