Ukradli opla z ulicy i zabrali... lawetą. Tłumaczyli, że im przeszkadzał
Policjanci zatrzymali 32-latka i jego o 7 lat młodszego znajomego. Mężczyźni odpowiedzą za włamanie i kradzież opla corsy. Grozi im do 10 lat więzienia – poinformował w poniedziałek asp. szt. Robert Koniuszy z Komendy Rejonowej Policji na Ursynowie.
Funkcjonariusze odwiedzili 32-latka w jego miejscu zamieszkania, na Ursynowie. W trakcie przeszukania lokalu policjanci znaleźli zawiniątko z nielegalnym suszem oraz grzybki halucynogenne.
32-latek tłumaczył się, że środki psychoaktywne ma na własne potrzeby. Po badaniach narkotesterem kryminalni zabezpieczyli narkotyki.
Pijany staranował przystanek, uszkodził tramwaj i uciekł. Usłyszał zarzutyUrsynów: Włamał się do samochodu. Tłumaczył, że "to nie kradzież"
Mężczyzna przyznał się, że kilka dni wcześniej, razem ze swoim znajomym, który jest posiadaczem lawety, zabrał opla corsę z ulicy Flamenco. Auto zostało przewiezione lawetą na parking przy ulicy Rzymowskiego na warszawskim Mokotowie.
Zatrzymany tłumaczył, że "to nie była kradzież". Jak twierdził, potrzebował on miejsca na swój okazyjnie kupiony samochód.
Policjanci nie dali się zwieść tym tłumaczeniom. Mieli dowody na to, że mężczyzna włamał się do pojazdu i dopuścił się kradzieży. Samochód został zabezpieczony i przekazany właścicielowi.
Zatrzymano również właściciela lawety. Obaj mężczyźni trafili do policyjnych cel. Grozi im kara do 10 lat więzienia.
Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB
RadioZET.pl/PAP/KRP II
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET