`

Węgrzy poprosili o to Romanowskiego. "Nie jest to nic zdrożnego"

3 min. czytania
31.12.2024 07:38
Obserwuj nas na Google

Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski opowiedział dziennikarzom "Super Expressu" o wyjeździe z Polski i życiu w Budapeszcie oraz jakie są jego polityczne plany. - Moje biura są otwarte, jestem w kontakcie z moimi współpracownikami, ludzie tam przychodzą, pytają - relacjonował.

Marcin Romanowski
fot. Anita Walczewska/East News
  • "Super Express" opublikował całość rozmowy z Marcinem Romanowskim, który otrzymał azyl polityczny na Węgrzech
  • Poseł PiS tłumaczył, jak udało mu się dostać do Budapesztu i o co poprosiły go węgierskie władze
  • - Co do kolejnych osób, które mogłyby uzyskać ochronę prawną na Węgrzech, to rzeczywiście - patrząc na to, co się dzieje w Polsce - należy mieć obawy, że kolejne osoby będą prześladowane - ocenił Romanowski

Marcin Romanowski z azylem na Węgrzech

9 grudnia sąd zadecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Marcina Romanowskiego. Prokuratura Krajowa zarzuca byłemu wiceministrowi nadzorującemu Fundusz Sprawiedliwości popełnienie 11 przestępstw, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej, manipulowanie konkursami na dotacje z Funduszu oraz przywłaszczenie mienia o wartości ponad 107 mln zł.

Romanowski zniknął 6 grudnia po operacji przegrody nosa. Parlamentarzysta wyłączył telefon i zerwał kontakt ze swoim obrońcą. Prokuratura Krajowa skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec Romanowskiego, który jest podejrzany w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Kiedy sąd zdecydował o wystawieniu ENA, kilka godzin później okazało się, że poseł PiS otrzymał azyl na Węgrzech.  Jak wynika z sondażu dla Radia ZET, ponad 70. proc. Polaków uważa, że była to zła decyzja.

- Wyjechałem już w weekend, przed decyzją aresztową, która zapadła w poniedziałek, 9 grudnia, więc to nie była żadna ucieczka. Nie pamiętam dokładnie, kiedy przyjechałem do Budapesztu. Natomiast wniosek o azyl złożyłem przy okazji wcześniejszej wizyty w odpowiednim urzędzie do spraw cudzoziemców - powiedział "Super Expressowi" polityk. - Można się poruszać w ramach Schengen bez żadnego problemu. Podróż na Węgry trwa kilka godzin, więc normalnie przekroczyłem granicę. Nie będę może opisywał szczegółów, jakim samochodem i gdzie, bo po co ułatwiać przestępcom robotę. Niech się trochę postarają - dodał.

Redakcja poleca

Węgrzy poprosili o to Romanowskiego

Romanowski tłumaczy także, jak przygotowywał się do wyjazdu. - Byłem poproszony przez Węgrów, żeby nie używać telefonu, żeby nie odpowiadać na różnego rodzaju ataki i żeby nie informować o tym, dokąd zmierzam. Nie jest to, jak mi się wydaje, nic zdrożnego czy zaskakującego, że strona węgierska chciała jako pierwsza zakomunikować swoją decyzję ws. mojego azylu, żeby uniknąć odkrywania kart, czy by uniknąć nawet konieczności kłamania - tłumaczył na łamach "SE" Romanowski.

Polityk PiS zapewnia, że nie zamierza zrzekać się polskiego obywatelstwa, bo "jest obywatelem Polski i posłem do polskiego parlamentu". - Moje biura są otwarte, jestem w kontakcie z moimi współpracownikami, ludzie tam przychodzą, pytają. Organizujemy też spotkania, różnego rodzaju interwencje, działania - wyjaśnił.

Jak się żyje Romanowskiemu w Budapeszcie?

A jak się żyje Marcinowi Romanowskiemu? Opowiadał, o czym pisaliśmy już w poniedziałek, kiedy "Super Express" opublikował fragment rozmowy, że poseł wynajmuje dwupokojowe mieszkanie w centrum miasta, za które płaci ok. 4 tys. zł. - Pomogli mi je znaleźć węgierscy znajomi, ale nie są to, jak czytam w polskich mediach, żadne luksusy od kuzyna Orbana - zadeklarował.

Polityk PiS mówił, że nie dostaje żadnych pieniędzy od węgierskiego rządu i musi radzić sobie sam. Najwyraźniej zamierza zostać na Węgrzech na dłużej, ponieważ planuje remont mieszkania i zapowiada rozpoczęcie nauki języka węgierskiego. - Na razie w kwestiach urzędowych korzystam z pomocy tutejszych przyjaciół i znajomych - powiedział w rozmowie z "SE".

Źródło: Radio ZET/"Super Express"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET