Weselnicy zablokowali skrzyżowanie w Garczu. Tak się skończył drift wokół młodej pary
Na drodze wojewódzkiej 211 w miejscowości Garcz doszło do nietypowego incydentu weselnego. Ruchliwe skrzyżowanie zostało zablokowane przez driftujące samochody, co wzbudziło zainteresowanie policji. Mundurowi ustalili właściciela aut, ten jednak nie chciał poinformować, kto tego dnia siedział za ich kierownicami. Został ukarany mandatem w wysokości 2 tys. złotych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak przebiegało wesele, które zablokowało ruch na skrzyżowaniu w Garczu.
- Co obejmowały wykroczenia związane z driftingiem na weselu w Garczu.
- Dlaczego właściciel samochodów został ukarany mandatem po weselu w Garczu.
- Które podobne wydarzenie miało miejsce w Radomiu i jak się zakończyło.
Drift na weselu. Złamany szereg przepisów
W połowie sierpnia na drodze wojewódzkiej 211 w miejscowości Garcz ruchliwe skrzyżowanie zostało zablokowane. Odpowiedzialni za to byli weselnicy, którzy zdecydowali się na nietypową formę świętowania świeżo zawartego związku ich przyjaciół.
Para młoda stanęła na środku skrzyżowania i przez kilka minut driftowały wokół niej dwa stuningowane samochody. W sieci pojawiły się nagrania z "zabawy" - opublikował je weselny wodzirej - które zostały zabezpieczone przez policję. - Mówimy tutaj o zbiegu wykroczeń, w tym m.in. stworzeniu zagrożenia w ruchu drogowym omijaniu pojazdu na przejściu dla pieszych, przejeżdżaniu na czerwonym świetle, tamowaniu ruchu - wylicza w Radiu ZET starszy sierżant Aleksandra Philipp z Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach.
Właściciel samochodów ukarany mandatem
Funkcjonariusze zaczęli ustalać, do kogo należały dwa samochody, które brały udział w tej osobliwej celebracji. Okazało się, że ich właścicielem jest 35-letni mieszkaniec Gdańska. Mężczyzna został wezwany na komendę i poproszony o wskazanie osób, które tego dnia siedziały za kierownicami samochodów. Jak dowiedziało się Radio ZET, odmówił on odpowiedzi na to pytanie. Tłumaczył, że nie wie, kto jeździł samochodami po skrzyżowaniu w Garczu.
- Mężczyzna, który oświadczył, że nie wie, kto użytkował jego pojazdy, został przez nas ukarany mandatem w wysokości 2 tys. złotych za niewskazanie osób prowadzących samochody - mówi Radiu ZET rzeczniczka kartuskiej policji Aleksandra Philipp. Dodała, że w takiej sytuacji policja zdecydowała się zakończyć sprawę.
Przypomnijmy, że do podobnej sytuacji doszło w 2024 roku w Radomiu. Tam właściciel pojazdów również odmówił policjantom wskazania osoby dokonującej takiego weselnego driftu na ulicy. Wtedy skończyło się to o wiele surowszym mandatem w wysokości 8 tys. złotych.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET