Wielki pożar w Poznaniu, trudna akcja strażaków. Są nowe informacje
Blisko 100 strażaków wciąż pracuje na miejscu dużego pożaru, który wybuchł w niedzielę wieczorem i objął pawilony handlowe Galerii Podolany w Poznaniu. Pojawiły się pierwsze informacje o przyczynie pojawienia się ognia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania podjęły służby ratunkowe w Poznaniu.
- Dlaczego mieszkańcy musieli zamknąć okna.
- Co było głównym wyzwaniem dla strażaków.
Poznań. Pożar galerii handlowej, w akcji ponad 100 strażaków
Strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze galerii handlowej w niedzielę przed godziną 21. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że ogień pojawił się w budynku sklepu, który znajduje się w jej bezpośrednim sąsiedztwie na ulicy Strzeszyńskiej w Poznaniu. Przez wiele godzin działało tam 28 zastępów PSP i OSP.
Początkowo ogień objął sklep o powierzchni ok. 130 m kwadratowych. W pobliżu sklepów znajdują się także budynki mieszkalne. Służby zaapelowały do mieszkańców, aby pozamykali okna i nie zbliżali się do miejsca prowadzonych działań.
Pożar w Poznaniu opanowany
Nikt nie ucierpiał w pożarze. Około godziny 6 na miejscu pozostało 14 zastępów straży pożarnej. Kilka godzin wcześniej strażacy skutecznie ograniczyli rozprzestrzenianie się ognia. - Ze względu na to, że na poddaszu tego budynku - w miejscu trudno dostępnym - wozy strażackie nie mogły bezpośrednio podjechać, trzeba było znaleźć sposób na to, żeby dostać się do zarzewi ognia. Działania były utrudnione - przekazał w rozmowie z RadioZET.pl mł. asp. Martin Halasz, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Komendanta Państwowej Straży Pożarnej.
Na miejscu działała również policja, która będzie wyjaśniać dokładne przyczyny pojawienia się ognia. Rzecznik wielkopolskich strażaków potwierdził, że również do nich dotarła informacja, że w sprawie poszukiwane są osoby, prawdopodobnie w związku z podpaleniem.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET