Wojsko szuka niezidentyfikowanego obiektu. „Apel do mieszkańców"
Kilkudziesięciu żołnierzy i policjantów, Żandarmeria Wojskowa oraz śmigłowiec Black Hawk uczestniczą w poszukiwaniach niezidentyfikowanego obiektu, który mógł rozbić się w rejonie Zalewu Zemborzyckiego w Lublinie. – Mieszkańcy usłyszeli odgłosy. Mógł to być dron czy zjawisko meteorologiczne – powiedziała Anna Kamola, rzeczniczka lubelskiej policji w rozmowie z reporterem Radia ZET Mateuszem Kasiakiem.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania podjęto po podejrzeniu naruszenia przestrzeni powietrznej.
- Które służby uczestniczą w poszukiwaniach niezidentyfikowanego obiektu.
- Jakie zalecenia dla mieszkańców wydano w związku z incydentem.
Możliwe naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej. Akcja służb
W niedzielę o godzinie 6.02 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych opublikowało komunikat o podejrzeniu naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez niezidentyfikowany obiekt, do którego mogło dojść w nocy z soboty na niedzielę. Na południe od Lublina skierowano Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy (NZPR) z Wojsk Obrony Terytorialnej. Poszukiwania obiektu prowadzi również policja i Żandarmeria Wojskowa. Prowadzone czynności mają na celu weryfikację zarejestrowanego sygnału radiolokacyjnego i zgłoszeń od mieszkańców. Na razie nie potwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
– Na terenie miasta Lublin, w obszarze Zalewu Zamborzyckiego oraz otaczających go pól i lasu prowadzone są czynności poszukiwawcze. Trwają od wczesnych godzin porannych. Obecnie do akcji zaangażowane zostały także drony, które ułatwiają poszukiwania na tak rozległym terenie – powiedział w rozmowie z reporterem Radia ZET rzecznik prasowy wojewody lubelskiego Marcin Bubicz.
Apel do mieszkańców
– Jest również apel do mieszkańców i osób odwiedzających ten obszar rekreacyjny: w przypadku znalezienia jakichkolwiek niepokojących elementów, które mogłyby przypominać bezzałogowy obiekt latający, uprzejma prośba o niezbliżanie się do niego, niedotykanie go, niefotografowanie, a także jego nieprzenoszenie w inne miejsce. Należy wtedy zadzwonić pod numer alarmowy i powiadomić służby, które niezwłocznie się tam udadzą – dodał Marcin Bubicz.
Głos w sprawie zabrała również Anna Kamola, rzeczniczka lubelskiej policji. – Mieszkańcy usłyszeli odgłosy. Mógł to być dron czy zjawisko meteorologiczne. Nie słyszeli wybuchu ani huku – poinformowała w rozmowie z Radiem ZET.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET