Autokar wjechał w przejście podziemne. "Nie mogę przemilczeć faktów"
W niedzielę doszło do tragicznego wypadku na rondzie Reagana we Wrocławiu. Kierowca autokaru zginął po tym, jak zderzył się z autem i wjechał w przejście podziemne. Prezes wrocławskiego MPK ujawnił, że mężczyzna pracował po godzinach u innego przewoźnika.
Do wypadku z udziałem autokaru i samochodu osobowego doszło w niedzielę wieczorem po godz. 21.00 we Wrocławiu. Pojazdy zderzyły się i autokar wpadł do przejścia podziemnego na rondzie Reagana. Na miejscu zginął kierowca autokaru, a dwóch pasażerów zostało przewiezionych do szpitala.
Teraz Krzysztof Balawejder, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu, ujawnił, że kierowca autokaru był pracownikiem miejskiej spółki. "Bezpieczeństwo przewozów to dla mnie priorytet. Nie mogę przemilczeć faktów, które były zagrożeniem dla życia i zdrowia wielu osób. Kierowca prowadzący autokar był jednocześnie, od 2018 roku, etatowym pracownikiem MPK Wrocław. Wczoraj od godz 5.48 do 14.21 pracował na linii 128. Dziś miał rozpocząć pracę o godzinie 6.30." - napisał w oświadczeniu szef MPK.
Wypadek we Wrocławiu. MPK chce kontroli kierowców
Krzysztof Balawejder dodał, że każdy kierowca MPK będzie musiał ponownie "złożyć oświadczenie w sprawie ewentualnego dodatkowego zatrudnienia". "Mam nadzieję, że powyższa akcja potwierdzi, że MPK zatrudnia ludzi odpowiedzialnych i godnych zaufania, którzy przestrzegają norm określonych w ustawie o czasie pracy kierowców. Wobec osób, które złożą oświadczenia niezgodne z prawdą będą wyciągnięte konsekwencje dyscyplinarne" - napisał.
Szef MPK zapowiedział też, że złoży wniosek do Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego o przeprowadzenie kontroli czasu pracy kierowców u wszystkich wrocławskich przewoźników.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET