Para seniorów trafiła do szpitala. Lekarz: "Nie spotkałem się z takim przypadkiem"
U małżeństwa z 50-letnim stażem zdiagnozowano taką samą wadę serca. Zoperowano ich niemal w tym samym czasie. Para poprosiła, by mogła razem przebywać w szpitalu. - W długiej już pracy zawodowej nie spotkałem się z takim przypadkiem - mówił prof. Waldemar Banasiak, szef Ośrodka Chorób Serca w 4 Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.
50 lat po ślubie wystąpiła u nich ta sama wada serca
Danuta i Henryk Łukasiewiczowie z Lubina mają za sobą 50-letni staż małżeński. Kilka miesięcy temu zdecydowali się na wizytę u lekarza. Oboje mieli bowiem problemy z wykonywaniem codziennych czynności, szybko się męczyli. Po badaniach okazało się, że cierpieli na tę samą wadę serca - ciasne zwężenie zastawki tętnicy głównej - aortalnej. Początkowo lekarze rozważali pilną operację kardiochirurgiczną. Musieli się jednak wstrzymać ze względu na inne obciążenia, które uniemożliwiały zabieg z otwarciem klatki piersiowej.
- Pan Henryk miał problemy z sercem już wcześniej. Pani Danuta, przyjeżdżając z nim, przywiozła też pewnego dnia swoje wyniki i dokumentację medyczną i poprosiła: może pan spojrzy na to. I okazało się, że cierpi na tę samą wadę nabytą - powiedział dr Marek Gemel, cytowany przez PAP. Wcześniej pani Danuta chorowała już na nowotwór, ma za sobą chemioterapię. - Bardzo się męczyłam, miałam zadyszkę, ale sądziłam, że to po chemioterapii nie mogę jeszcze dojść do siebie. Okazało się, że mam problem z sercem. Gdyby nie problemy z sercem mojego męża, to bym tego nie skojarzyła - mówiła pani Danuta.
Historia jak z filmu. "Na dobre i na złe"
Zespół lekarzy nie mógł się zdecydować na operację na otwartym sercu, zaproponował więc alternatywną metodę leczenia - przezskórne wszczepienie nowej zastawki aortalnej, tzw. TAVI. Małżeństwo się zgodziło. Para poprosiła jednak o możliwość zabiegów w zbliżonym czasie - tak, by mogli wspólnie przebywać w szpitalu. Dlatego wykonano je w ciągu dwóch dni. Lekarze z Ośrodka Chorób Serca w 4 Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu przeprowadzili zabiegi: 24 kwietnia u pana Henryka i 26 kwietnia u pani Danuty.
- W długiej już pracy zawodowej nie spotkałem się z takim przypadkiem. To naprawdę piękna historia - ci państwo są ze sobą na dobre i na złe - powiedział we wtorek na konferencji prasowej prof. Waldemar Banasiak, kardiolog z 40-letnim doświadczeniem, szef Ośrodka Chorób Serca w 4 Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET