Wrocław wydaje na to kilkaset tys. zł. "To pieniądze mieszkańców"
We Wrocławiu regularnie pojawiają się nielegalne graffiti, bohomazy i mowa nienawiści. Szpecą estetykę, niszczą elewacje, latarnie i przystanki. Ich usuwanie to realny koszty w ostatecznym rozrachunku ponoszony przez mieszkańców. Samo czyszczenie arkad przy Świdnickiej kosztuje ok. 300 tys. zł.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Miasto Wrocław wydaje znaczne środki na usuwanie nielegalnego graffiti i mowy nienawiści.
- Wrocławskie Centrum Sprawiedliwości Naprawczej prowadzi aktywne działania, usuwając tysiące bohomazów i przejawów mowy nienawiści przy wsparciu społeczności lokalnej.
- Mieszkańcy wzywają do surowszych kar, podkreślając, że obecne działania są niewystarczające wobec skali problemu.
Nielegalne graffiti, bohomazy i mowa nienawiści we Wrocławiu
"300 tys. zł płacimy za czyszczenie arkad przy Świdnickiej, 12 tys. za oczyszczanie latarni, a doprowadzenie do porządku jednej wiaty przystankowej to koszt kilkuset złotych" - wylicza portal Wroclaw.pl. Tego typu malunki pojawiają się w przestrzeni miejskiej regularnie, szpecąc ją i generując realne koszty, za które w ostateczności płacą mieszkańcy Wrocławia. - Niestety akty wandalizmu powodują realne straty, również o charakterze finansowym. Koszty napraw i usuwania szkód ponoszone są z budżetu miasta, a więc z pieniędzy mieszkańców - przyznała wiceprezydent Wrocławia Renata Granowska. Wrocławskie Centrum Sprawiedliwości Naprawczej, wspólnie z mieszkańcami i osobami wykonującymi prace społeczne (łącznie ok. 100 tys. godzin rocznie) od początku roku:
- usunęło 1,8 tys. przejawów mowy nienawiści z ponad 560 lokalizacji,
- oraz ponad 2,4 tys. nielegalnych graffiti.
Działania w tej sprawie prowadzą również służby, w tym Straż Miejska.
Mieszkańcy: "Wciąż kary są za mało surowe"
W działania zaangażowane są również służby. Tylko w środę Straż Miejska Wrocławia ukarała (mandatem 500 zł) cztery osoby za rozwieszanie plakatów przy arkadach na ul. Świdnickiej, a rano przekazała policji sprawcę malującego graffiti na ul. Kotlarskiej. Głos w sprawie zabrali również mieszkańcy. "Nie tylko budynki, ale na przykład filary wybudowanych mostów, które zaraz szybko są pobazgrane przez bezmyślnych graficiarzy. Wciąż kary są za mało surowe" - napisał pan Marcin. "Bez radykalnej zmiany prawa i skuteczności w wyłapywaniu tych wandali oraz nieuchronności wysokich kar większość działań to polerka problemu" - dodał pan Daniel.
Źródło: Radio ZET/Wroclaw.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET