Wszedł do morza, żona wszczęła alarm. Zaskakujący finał poszukiwań w Łebie

2 min. czytania
17.07.2026 09:44
Obserwuj nas na Google

Dramatyczne chwile przeżyła w Łebie kobieta, która była przekonana, że jej mąż utonął w Bałtyku. Na poszukiwania ruszyły dziesiątki ratowników i funkcjonariuszy. Po niemal dwóch godzinach okazało się, że 28-latek spacerował brzegiem morza i nie wiedział o prowadzonej akcji.

28-latek odnalazł się po 2 godz
fot. X/Sebastian Kluska

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do akcji poszukiwawczej w Łebie.
  • Dlaczego mężczyzna był przekonany o utonięciu.
  • Jakie służby uczestniczyły w akcji poszukiwawczej.
  • Co zdarzenie w Łebie mówi o potrzebie rozwagi na plaży.

Akcja poszukiwawcza w Łebie. „Myślały, że utonął"

W czwartek wieczorem w Łebie ruszyła ogromna akcja poszukiwawcza. Zaczęło się od zgłoszenia kobiety, której mąż wszedł do wody i zniknął rodzinie z oczu. Przerażona małżonka była przekonana, że mężczyzna tonie i zawiadomiła o sytuacji służby. 

Akcja poszukiwawcza trwała przez niemal dwie godziny. „W działania zaangażowano dziesiątki ludzi oraz ogromne siły i środki: ratowników Gniewińskiego WOPR, ratowników SAR, Państwową Straż Pożarną, Policję, zespoły ratownictwa medycznego i inne służby. W tym samym czasie na plaży dramat przeżywała żona z córką, przekonane, że ich mąż i tata utonął" - napisał prezes portu jachtowego w Łebie Leszek Paszkowski. W akcji wykorzystano łodzie ratownicze, quady, motorówki, a nawet śmigłowiec marynarki wojennej.

Redakcja poleca

Ostatecznie 28-latek odnalazł się cały i zdrowy. Okazało się, że nie mówiąc nic rodzinie, wybrał się na długi spacer brzegiem morza. „Nie miał świadomości, że trwa zakrojona na szeroką skalę akcja ratunkowa" - dodał Leszek Paszkowski. 

„Rozsądek na plaży to wyraz szacunku"

„To zdarzenie pokazuje, jak poważne konsekwencje może mieć brak rozwagi. Każde zgłoszenie o możliwym utonięciu traktowane jest przez służby z pełną powagą - liczy się każda minuta, a stawką jest ludzkie życie. Dlatego korzystając z uroków Bałtyku, pamiętajmy o odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale również za swoich bliskich i wszystkich, którzy w razie potrzeby ruszają na pomoc" - dodał. 

Podkreślił też, że „rozsądek na plaży to nie ograniczenie wolności, ale wyraz szacunku". „Dla życia, zdrowia oraz pracy ratowników i innych służb. Nie dopuśćmy, aby przez chwilę bezmyślności uruchamiane były ogromne siły ratownicze, podczas gdy gdzie indziej ktoś może naprawdę potrzebować natychmiastowej pomocy" - napisał.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET