Wybuch na jednym z osiedli w Lublinie. "Z garażu wybiegł ogarnięty płomieniami mężczyzna"
Do eksplozji doszło w środę w jednym z garaży na osiedlu przy ul. Relaksowej w Lublinie. Ogień objął dwie kondygnacje bloku. Świadkowie relacjonowali “Faktowi”, że z garażu wybiegł ogarnięty płomieniami mężczyzna. Trafił z ciężkimi poparzeniami do szpitala.
Do wybuchu doszło w garażu na parterze jednego z bloków przy ul. Relaksowej w Lublinie. Na miejsce przyjechało siedem zastępów straży, które szybko uporały się z ogniem. Niestety, ciężko ranny został 69-letni mężczyzna, zginął też kot mieszkający w lokalu nad garażem.
Na razie niewiele wiadomo o przyczynach eksplozji. Jak dowiedział się “Fakt”, około godz. 14 w jednym z garaży na parterze pojawił się starszy mężczyzna, który przechowuje tam swojego volkswagena golfa. 69-latek często przeprowadzał w nim naprawy, tak było również w środę. - Słyszałem, jak opowiadał ratownikom z pogotowia, że próbował coś zrobić, ale w instalacji pojawił się ogień. Chciał wyjechać autem na zewnątrz, ale nie dał rady, bo doszło do dwukrotnego wybuchu. Wtedy uciekł - powiedział “Faktowi” jeden ze świadków.
Wybuch i pożar na osiedlu w Lublinie
Sąsiedzi ujrzeli wstrząsający widok. Mężczyzna ogarnięty płomieniami wybiegł przed budynek. Poszkodowanego udało się szybko ugasić, niestety ma poparzone około 40 proc. ciała. Przewieziono go na specjalistyczny oddział oparzeniowy szpitala w Łęcznej.
Mimo szybkiej akcji gaśniczej, pożar spowodował duże szkody. Zniszczone są dwa mieszkania na parterze, które będą wymagały generalnego remontu. Spłonął samochód, okopcona została także elewacja budynku.
Kilka rodzin straciło w pożarze dobytek życia i potrzebują wsparcia. "Pomóc można bezpośrednio lub poprzez parafie i klasztor. Rodzina najbardziej dotknięta pożarem będzie mieszkała w klasztorze" - czytamy na Facebooku parafii św. Brata Alberta w Lublinie, która jest prowadzona przez Bernardynów.
Dokładne przyczyny zdarzenia ustalą biegli z zakresu pożarnictwa.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET