Zaginione metro w Warszawie. Pod ziemią kryje się tajemnica z czasów Stalina
Miliony pasażerów codziennie podróżują warszawskim metrem, nie mając pojęcia, że pod prawobrzeżną stolicą kryje się inna, mroczna i fascynująca sieć podziemi. To tam, w rejonie ulicy Mieszka I na Targówku Fabrycznym, miał powstać schron atomowy na wypadek kolejnej wojny, który ostatecznie w czasach PRL stał się... gigantyczną leżakownią win. Choć dziś wejście do tuneli zostało zamknięte, ta zapomniana historia ożywa na nowo i przyciąga poszukiwaczy miejskich legend.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były początki budowy metra w Warszawie.
- Dlaczego Targówek Fabryczny wybrano na miejsce startu budowy metra.
- Co stało się z tunelami po wstrzymaniu budowy.
- Dlaczego Targówek Fabryczny jest atrakcyjny dla turystów.
Projekt „metro głębokie” i schron na wypadek apokalipsy
Współczesna Warszawa kojarzy się z nowoczesnymi składami Inspiro i kolorowymi stacjami. Jednak początki podziemnej kolei w stolicy mają postać monumentalnych, tragicznych planów z epoki stalinizmu. W 1950 roku, w samym szczycie zimnej wojny, władze PRL podjęły decyzję o budowie tzw. metra głębokiego. Miała to być tajemnica. Inwestycja miała drugie, strategiczne dno. Tunele drążone na głębokości niemal 50 metrów pod ziemią projektowano tak, by w razie konfliktu nuklearnego mogły posłużyć jako gigantyczne schrony przeciwlotnicze i przeciwatomowe.
Dlaczego na miejsce startu wybrano właśnie Targówek Fabryczny? W latach 50. był to rejon peryferyjny, rzadko odwiedzany i odizolowany, co ułatwiało utrzymanie potężnej budowy w ścisłej tajemnicy przed obcym wywiadem. To właśnie z szybów w okolicach ulicy Mieszka I pociągi miały zjeżdżać głęboko pod dno Wisły, łącząc prawobrzeżną Pragę ze Śródmieściem.
Koszmar inżynieryjny i agregaty mrożące
Budowa metra na Targówku szybko zamieniła się w technologiczny koszmar. Robotnicy pracowali w nieludzkich warunkach, posługując się często tylko kilofami i łopatami, a urobek wywożono niewielkimi ciężarówkami. Największym przeciwnikiem nie był jednak czas, a warszawska geologia. Inżynierowie zderzyli się z „kurzawką” - nasączonym wodą piaskiem, który wdzierał się do podziemi niczym płynne błoto.
Aby okiełznać żywioł, zastosowano pionierską i niezwykle kosztowną metodę. Na plac budowy sprowadzono gigantyczne agregaty mrożące. Te potężne podziemne „lodówki” dosłownie zamieniały płynny grunt w litą bryłę lodu, w której górnicy mogli dopiero drążyć kolejne metry. Mimo heroicznego wysiłku i wybudowania około 1,2 km tunelu, w 1957 roku zapadła decyzja o zaprzestaniu prac. Oficjalnie roboty wstrzymano przez trudne warunki geologiczne. Nieoficjalnie - astronomiczne koszty projektu po prostu rzuciły zrujnowany po wojnie kraj na kolana.
Od atomowego bunkra do piwnicy z ekskluzywnym winem
Porzucone tunele błyskawicznie obrosły miejskimi legendami. Przez dekady szeptano, że w betonie uwięziono ciała budowniczych, albo że podziemia łączą się z podziemiami dzisiejszego Teatru Rampa. Choć te opowieści włożono między bajki, rzeczywistość okazała się niemniej intrygująca.
Przez kolejne lata niedokończone metro znalazło zupełnie nowe przeznaczenie - stało się oficjalną powierzchnią magazynową dla Centralnych Piwnic Win Importowanych. Idealna, stała temperatura oraz wysoka wilgotność panujące głęboko pod ziemią stworzyły perfekcyjny mikroklimat do leżakowania najlepszych trunków z całego świata. Do dziś krążą opowieści o zalanych wodą zakamarkach, w których wciąż można natknąć się na stare, drewniane beczki z tamtych lat.
Alternatywny spacer po Warszawie. Gdzie bije serce Targówka Fabrycznego?
Dziś bezpośrednie wejście do podziemi przy Mieszka I jest niemożliwe ze względu na bezpieczeństwo i zalanie obiektu wodami gruntowymi. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by magię tego surowego, postindustrialnego klimatu poczuć na powierzchni. Targówek Fabryczny to jedna z najbardziej autentycznych i wciąż nieodkrytych przez masową turystykę części stolicy.
Naturalnym przedłużeniem historycznego spaceru śladami „zaginionego metra” jest ul. Siarczana 6. To tutaj, w sąsiedztwie dawnych robotniczych rejonów, w przepięknie odrestaurowanej XIX-wiecznej willi dyrektorskiej dawnych Zakładów Płodów Chemicznych „Kijewscy, Scholtze i Spółka”, mieści się dziś Centrum Kultury i Aktywności (CKiA). Obiekt stanowi fascynujący kontrast dla mrocznych opowieści o stalinowskich schronach - to jasna, pełna zieleni i otwarta przestrzeń, która daje drugie życie pamięci o dawnej fabrycznej Warszawie.
Quiz: Test wiedzy o Warszawie. Nawet rodowici warszawianie głowią się nad pytaniem 14.
- Targówek Fabryczny ma w sobie niezwykłą, magnetyczną tożsamość. To miejsce, gdzie przeszłość nie została zburzona, ale dostała nową szansę, by rozmawiać ze współczesnością - mówi portalowi RadioZET.pl Agnieszka Szmulewicz, dyrektor Centrum Kultury i Aktywności przy Siarczanej 6 i dodaje: - Kiedy spaceruje się tutejszymi uliczkami, pośród starych ceglanych lub drewnianych domów kolejarskich czy ukrytych kapliczek, bardzo łatwo ulec urokowi dawnej Warszawy. W naszym Centrum zawsze czekamy na takich odkrywców z otwartymi ramionami. Chcemy, aby każdy, kto do nas zawita - czy to na wystawę, koncert, czy po prostu po dawkę dobrej energii - poczuł się tu częścią tej niezwykłej, lokalnej mikrohistorii. Czasem najciekawsze sekrety stolicy kryją się tuż obok nas, wystarczy tylko zboczyć z utartego szlaku.
Dlaczego warto przyjechać na Targówek Fabryczny?
Jeśli szukacie w Warszawie miejsc z duszą, z dala od szklanych wieżowców korporacyjnego Śródmieścia, Targówek Fabryczny jest adresem idealnym. Warto zobaczyć tu unikalne ceglane domy kolejarskie przy ulicy Żmudzkiej, drewniaki zwane „Siarczankami”, unikalne kapliczki, kościół w stylu zakopiańskim oraz zrewitalizowaną willę Kijewskich.
Wybierając się na wyprawę po Targówku Fabrycznym, warto zacząć od wizyty w CKiA przy Siarczanej 6, by złapać kulturalny kontekst tej okolicy. W dni powszednie można tu przejrzeć niezwykłą książkę „Historia znikania. Targówek Fabryczny”. Świadomość, że kilkadziesiąt metrów pod stopami spacerowiczów wciąż ciągną się chłodne, zalane wodą korytarze niedoszłego metra, nadaje temu miejscu niepowtarzalny, tajemniczy klimat.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET