Zamordował Anastazję R. Obrona chce dla niego niższego wyroku
Skazany za zamordowanie 27-letniej Polki Anastazji S. złożył apelację. Obywatel Bangladeszu Salahuddin S. nie zgadza się z karą, którą otrzymał – dożywocia i dodatkowych 13 lat pozbawienia wolności.
- Salahuddin S. w grudniu 2024 r. usłyszał wyrok za zabójstwo 27-letniej Polki
- Obywatel Bangladeszu został skazany na dożywocie i 13 lat pozbawienia wolności
- W głębi serca liczyłam, że morderca mojej córki nie odwoła się od wyroku – mówiła matka zabitej kobiety
„Salahuddin S. odwołał się od wyroku i chce zmniejszenia kary. Decyzja sądu w tej sprawie ma zapaść w ciągu najbliższych tygodni” – poinformował portal wp.pl. Pełnomocnik 27-letniej kobiety, z którym rozmawiał portal, chce utrzymania w mocy całego wyroku. Sprawę skomentowała też matka Anastazji.
- W głębi serca liczyłam, że morderca mojej córki nie odwoła się od wyroku, że pewien okres w moim życiu będę mogła zamknąć. Niestety, odwołał się, a ja zrobię wszystko, żeby na kolejnej rozprawie, jeśli do takiej dojdzie, stawić się w greckim sądzie i jako matka kolejny raz poproszę o najwyższy wymiar kary - powiedziała kobieta.
27-latka z Wrocławia zaginęła w nocy z 12 na 13 czerwca ubiegłego roku na greckiej wyspie Kos. Sześć dni później znaleziono jej ciało. Zarzut jej zabójstwa i zgwałcenia usłyszał 32-letni Banglijczyk Salahuddin S.
Proces zabójcy Anastazji R. Skazany chce niższego wyroku
Dnia, w którym zaginęła, około godziny 22.30 miała się spotkać ze swoim chłopakiem, również Polakiem, w barze niedaleko hotelu, w którym pracował. Na spotkanie nie przyszła. Mówiła potem, że jeden z mężczyzn odwiezie ją na motocyklu do hotelu. Później wysłała swoją lokalizację, ale – jak mówił mediom jej ojciec – oznaczone miejsce okazało się pustkowiem. Telefon dziewczyny był wyłączony. Chłopak zgłosił zaginięcie dziewczyny policji. Ciało młodej Polki znaleziono w niedzielę około kilometra od domu 32-latka z Bangladeszu, aresztowanego wcześniej przez policję.
Partner Polki miał pojawić się w barze, gdzie się umówili, ale nie było jej w tym miejscu. Zarówno to, jak i trzykrotne wysyłanie przez Anastazję lokalizacji przez smartfona, zaalarmowało Michała. - Martwiłem się, bo zawsze odbierała telefon. Potem powiadomiłem jej matkę i policję - dodał. Służby ustaliły, że kobieta została uduszona, a wcześniej miała być torturowana, skuta kajdankami i wykorzystana seksualnie. Oskarżony Banglijczyk przez cały czas twierdził, że jest niewinny.
Źródło: Radio ZET/WP.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET