Zamówiłem rybę nad Bałtykiem. Zobaczyłem "paragon grozy". "Taniej jest w markecie"
"Paragony grozy" weszły już na stałe do słownika turystów odwiedzających Bałtyk w sezonie. Ceny w popularnych smażalniach ryb potrafią przyprawić o zawrót głowy. Redakcja portalu RadioZET.pl sprawdziła, ile trzeba zapłacić za zestaw ryby z frytkami i surówką w Rewalu. Rachunek, który otrzymaliśmy, może zaskoczyć.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile trzeba zapłacić za rybę nad Bałtykiem.
- Co turyści uważają o cenach w nadmorskich kurortach.
- Jak przyjezdni oszczędzają na pobycie nad morzem.
Ile trzeba zapłacić za rybę nad Bałtykiem?
Od kilku lat trwa prawdziwa moda na Bałtyk. Nadmorskie kurorty odwiedzają nie tylko krajowi turyści, ale także przyjezdni z takich krajów, jak Czechy czy Niemcy. Wraz z większym zainteresowaniem miejscowościami nad Bałtykiem, wzrosły również ceny. Więcej trzeba zapłacić zarówno za nocleg, jak i za posiłki w lokalnych smażalniach i restauracjach.
Rewal, mimo tego, że jest mniejszy od pobliskich Międzyzdrojów, oferuje ceny na podobnym poziomie. Wybraliśmy jedną ze smażalni, która znajduje się nieopodal głównej promenady. To tutaj można znaleźć najwięcej restauracji, ze względu na bliskość do dawnej przystani rybackiej. Zamówiliśmy standardowe danie, czyli dorsza z frytkami i surówką. Za samą rybę trzeba było zapłacić 17,5 zł za 100 gramów. Mimo że dorsz był pokaźnych rozmiarów, to ostateczna należność za posiłek mocno nas zaskoczyła. Za cały zestaw trzeba było zapłacić blisko 75 zł. Jeśli dodać do tego półlitrowe piwo, to ta cena wzrasta do 90 zł za osobę. Z kolei dorsz w ziołach z grilla w zestawie kosztował o 10 zł więcej (ponad 85 zł). Cały rachunek, wraz z napojami oraz dodatkami, wyniósł nas prawie 210 zł.
Turyści o "paragonach grozy" w nadmorskich kurortach
To, że ceny wzrosły nawet o kilkadziesiąt procent przez kilka lat, może być zaskoczeniem dla osób, które dawno nie były nad Bałtykiem. Kiedyś to właśnie Morze Bałtyckie kojarzyło się z ekonomicznymi wczasami. Teraz ceny w nadmorskich kurortach często dorównują tym znanym z zagranicznych miejscowości. - Jeszcze kilka lat temu można było się zmieścić w kwocie 200 zł za obiad dla czteroosobowej rodziny. Teraz taniej można zrobić zakupy w markecie, jedzenie w knajpach zwyczajnie się nie opłaca - mówi jeden z turystów spędzających czerwcowy urlop w Rewalu. - Ryba była smaczna, ale cena jest zdecydowanie wygórowana. Poza Bałtykiem za podobny posiłek zapłaciłabym kilkadziesiąt złotych mniej - dodaje turystka, która również wybrała się na obiad do smażalni.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET