"Zasługuje na najwyższą karę". Dziś ekstradycja Łukasza Ż.
Około południa w czwartek 14 listopada ma się odbyć ekstradycja Łukasza Ż. 26-latek podejrzewany jest o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Zginął wówczas 37-letni mężczyzna, który wraz z rodziną wracał do domu. - Zasługuje na najwyższą karę - mówi o Ż. zrozpaczona matka ofiary.
Łukasz Ż. zatrzymany w Niemczech. Na 14 listopada zaplanowano ekstradycję
Na czwartek 14 listopada zaplanowano ekstradycję Łukasza Ż., podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Niemieckie służby mają przekazać 26-latka stronie polskiej około południa. Na piątek z kolei zaplanowano jego przesłuchanie w prokuraturze. Przypomnijmy, że do tragicznego wypadku doszło w nocy z 14 na 15 września 2024 roku. Życie stracił wówczas 37-letni mężczyzna - jego żona i dzieci trafili do szpitala.
37-latek zginął w wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Zrozpaczona matka zabrała głos
- To mógł być każdy, ale niestety, to był mój syn. Gdy do tego doszło, byłam na rehabilitacjach w ośrodku szpitalnym. Przyszedł do mnie starszy syn i córka. To oni powiedzieli mi o wypadku - powiedziała w programie "Uwaga!" TVN pani Bożena, matka zmarłego 37-latka. Kobieta opowiadała też o swoim tragicznie zmarłym synu. - Dbał bardzo o rodzinę, każdemu chciał pomagać. Dla mnie jest zawsze w moim sercu i zawsze będzie - wspominała.
- Gdyby właśnie ludzie mieli w sobie więcej jakiejś... jakoś myśleli o drugim człowieku, to może by tych wypadków było mniej. Jedzie taki pirat i nic sobie nie robi z życia drugiego człowieka. Niszczy komuś rodzinę, zabiera ojca dzieciom i życie zamienia w koszmar, rozpacz i ból - mówiła załamana kobieta. Jak dodała, "nie wie, dlaczego taki ktoś (jak Łukasz Ż. - red.) wsiada za kierownicę". - Zadaje sobie to pytanie i nie mogę znaleźć odpowiedzi. Dlaczego akurat musiał trafić na moją rodzinę, wracali z dziećmi do domu, byli już tak blisko - powiedziała.
- Tego kierowcę można było zatrzymać dużo wcześniej. Nie byłoby rozpaczy, nie wiem, dlaczego to się tak dzieje w naszym kraju, że mimo zabrania brawa jazdy, mimo takich kar, taki człowiek porusza się po drodze - zastanawiała się pani Bożena. Dodała, że "za spowodowanie śmiertelnego wypadku, ucieczkę, nieudzielenie pomocy i ukrywanie się, zasługuje na najwyższą karę". - Mojemu synowi już to życia nie wróci, ale może uratuje innych - stwierdziła.
Tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Łukasz Ż. ukrywał się w Niemczech
Zdaniem śledczych, którzy badali sprawę wypadku, to właśnie Łukasz Ż. kierował volkswagenem, który z impetem wjechał w tył forda na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Wiadomo, że w samochodzie domniemanego sprawcy była też jego partnerka. Łukasz Ż. po spowodowaniu wypadku uciekł. Rozesłano za nim list gończy. Kilka dni po zdarzeniu - 19 września - dowiedzieliśmy się, że został zatrzymany w Niemczech.
Źródło: Radio ZET/"Super Express"/Uwaga! TVN
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET