`
Dym z komina
W tym sezonie w domach można palić węglem brunatnym
fot: WOJCIECH STROZYK/REPORTER/EastNews

„Zbrodnia dla zdrowia”. Skutki rządowych decyzji w sprawie węgla

28.10.2022 14:34

Palenie węglem brunatnym w gospodarstwach domowych jeszcze niedawno było nielegalne. Rząd czasowo zniósł zakaz nałożony przez ustawę antysmogową z powodu kryzysu energetycznego. O skutkach tej decyzji i kryzysie ekologicznym, który ma również skutki ekonomiczne mówi podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w podcaście „Biznes. Między wierszami” dyrektor wykonawczy United Nations Global Compact Network Poland Kamil Wyszkowski.

Agnieszka Zaręba: Czy zaskakuje pana, czym będziemy palić w tym roku w zimie? W ciągu niecałych dwóch tygodni Polacy kupili 7,5 tysiąca ton węgla brunatnego od momentu uruchomienia możliwości nabycia tego surowca przez kopalnie w Bełchatowie i Turowie. To bardzo dużo. Rząd liczył, że na ten surowiec zdecydują się tylko najbiedniejsi, a kupują go wszyscy.

Kamil Wyszkowski: Ta decyzja jest oczywiście zaskakująca z tego powodu, że politycy pozwalają sobie na bagatelizowanie skutków spalania węgla brunatnego przez Polaków w domach. Bez żadnej refleksji, że przecież to jest węgiel z bardzo płytkich pokładów. Jest geologicznie młody, bardzo silnie zasiarczony, jest tam dużo związków rtęci, czyli spalanie tego węgla w domach jest absolutnie złym pomysłem. On może być spalany w sieciach ciepłowniczych, w elektrociepłowniach, gdzie są filtry kominowe i zamknięty obieg.

Węgiel brunatny jest bardzo silnie zasiarczony, jest tam dużo związków rtęci, czyli spalanie tego węgla w domach jest absolutnie złym pomysłem

Ale absolutnie nie w domach gdzie mamy po prostu jakiś piec węglowy zasypowy, który jest dramatem nie tylko dla osób, które palą w tym piecu owym węglem brunatnym, ale dla wszystkich, którzy mieszkają w promieniu 120-150 metrów od komina. Te wszystkie osoby są narażone na związki siarki, związki rtęci. Absolutnie nie powinien być dopuszczony do sprzedaży węgiel brunatny dla indywidualnych odbiorców.

A jednak decydują się oni na zakup, bo to się opłaca. Za tonę węgla brunatnego z kopalni w Turowie odbiorca indywidualny płaci 494,46 zł, a w Bełchatowie nawet 191,50 zł. Nałożono jednak limity i maksymalnie można zakupić sześć ton tego surowca. Polacy już wymyślili sposób jak to wykorzystać. Tona węgla brunatnego to energetyczny odpowiednik ok. dwóch ton węgla kamiennego. W praktyce oznacza to, że przy zmieszaniu dwóch rodzajów węgla w proporcji 1 tona kamiennego i 3 tony brunatnego, finalnie zapłacimy 4500 zł zamiast 6000 zł. Różnica jest więc odczuwalna dla naszego portfela w czasach kryzysu i galopującej inflacji.

Rozumiem siłę wyższą, bo toczy się wojna w Ukrainie, ale absolutnie nie tego oczekiwałbym od państwa. Powinno ono zabezpieczyć dobrej jakości paliwo stałe dla mieszkańców po to, żeby nie musieli ratować się tego rodzaju pseudo paliwami, jakim jest właśnie węgiel brunatny. Po pierwsze, to jest absolutnie nieodpowiedzialne, nie powinno do tego w ogóle dojść. A po drugie, nieodpowiedzialne są wypowiedzi polityków w przestrzeni medialnej, że można palić byle czym. Oczywiście, że nie! Dane, które mamy, chociażby z sektora recyklingu odpadów już pokazują, że nagle zniknęły odpady wielkogabarytowe. Mówię tu o meblach, starych kanapach, fotelach. Nie zasilają już wysypisk i to jest oczywiście wniosek prosty, że zostaną spalone w okresie grzewczym.

Warto przypomnieć czym jest stara kanapa, fotel czy biurko. To jest zwykła sklejka, czyli wióry drewniane i duża ilość klejów. To jest po prostu silna toksyna, więc spalanie tego w domowym palenisku jest katastrofą dla zdrowia własnego i sąsiadów, którzy później ten toksyczny dym wdychają. Pomijam już inne istoty żyjące obok człowieka. Przecież psy, koty, wróble, szpaki, sowy oraz inne zwierzęta, które nas otaczają w ramach ekosystemów, też cierpią z powodu smogu. Generalnie wszyscy się trujemy i zapłacimy za to bardzo słony rachunek.

Warto przypomnieć czym jest stara kanapa, fotel czy biurko. To jest zwykła sklejka, czyli wióry drewniane i duża ilość klejów

Kosztowne procedury medyczne Narodowego Funduszu Zdrowia to są dziesiątki miliardów złotych, które rosną też dlatego, że nie dbamy o jakość powietrza w Polsce. Mówię specjalnie „nie dbamy”, ponieważ skutek wojny w Ukrainie w przypadku niektórych polityków to chęć zawieszenia Programu Czyste Powietrze, takie odnoszę wrażenie. To jest absolutnie krótkowzroczną polityką i zwyczajnie pozbawioną logiki, również finansowej, bo konsekwencje finansowe dla wydatków NFZ po prostu zapłacimy wszyscy i one będą znakomicie wyższe niż rozsądne inwestycje w ochronę powietrza.

Skoro jest to szkodliwe na wszystkich możliwych płaszczyznach, to dlaczego polscy politycy wyrazili zgodę na palenie w tym sezonie węglem brunatnym? Nawet spółka PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna ostrzega w oficjalnym komunikacie, że nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody poniesione z tytułu uszkodzenia pieca lub instalacji cieplnej przez węgiel brunatny.

Ponieważ nie kupili wystarczających zapasów i nie zabezpieczyli odpowiednich ilości węgla kamiennego odpowiedniej jakości. Próbują się teraz ratować rozwiązaniem, które jest absolutnie szkodliwe dla ludzi.

To jakie będą konsekwencje?

Dużo ludzi umrze w perspektywie kolejnych lat na różne choroby cywilizacyjne. Natomiast tych, którzy nie umrą, będziemy bardzo drogo leczyć. Trzeba głośno mówić, jakie konsekwencje ma palenie węgla brunatnego o tak silnym zasiarczeniu ze związkami rtęci w paleniskach domowych. To jest absolutnie zbrodnia dla zdrowia i ludzi. Nie wolno tego robić.

Limity zakupu węgla:

Dla odbiorców indywidualnych – od 2 do 6 ton na sezon grzewczy do wykorzystania na własne potrzeby grzewcze w gospodarstwie domowym, które zgłosiło w deklaracji Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków węgiel jako paliwo opałowe.

Dla odbiorców instytucjonalnych – od 2 do 26 ton na sezon grzewczy do wykorzystania w podmiocie instytucjonalnym jako paliwo opałowe.

O zbrodni mówi się też w kontekście katastrofy ekologicznej związanej z Odrą.

Dzisiaj jesteśmy mądrzejsi o dwa raporty rządowe, niemiecki i polski. One potwierdzają, że doszło do silnego zasolenia Odry. Życzyłbym sobie poprawy nadzoru nad jakością wody we wszystkich rzekach w Polsce. Postulujemy to od lat. UN Global Compact wydaje raporty dotyczące zarządzania wodą (z ang. water management).

Nadzór nad rzekami wielokrotnie był wskazywany jako coś, co nie działa. Powinien powstać system wczesnego ostrzegania w sytuacji zrzucenia do rzeki niebezpiecznej substancji. W tym przypadku doszło w mojej ocenie do braku wyobraźni. Instytucja nadzorująca, czyli Wody Polskie, powinna przestrzec firmy, które miały zgody środowiskowe na zrzut odpadów, w tym przypadku solanki bądź podobnych substancji bogatych w sól, żeby tego nie robiły, żeby się wstrzymały od tego ruchu, ponieważ mamy niski poziom wody w Odrze i bardzo wysoką temperaturę.

Powinien powstać system wczesnego ostrzegania w sytuacji zrzucenia do rzeki niebezpiecznej substancji

Jeżeli komuś zabrakło wyobraźni to analitykom, którzy powinni w Wodach Polskich przestrzec i zakazać tego zrzutu, a tego nie zrobił. Nikt nie miał odpowiedniej ilości wyobraźni i w konsekwencji mieliśmy największą katastrofę ekologiczną od dekad właśnie na rzece Odrze. To potwierdza też przy okazji raport niemiecki. Mamy dwie bardzo spójne w sumie, jeśli chodzi o wnioski, analizy i dobrze byłoby uczyć się na błędach, żeby w przyszłości do tego rodzaju sytuacji nie doszło.

Co możemy zrobić samodzielnie, jakie inicjatywy podejmować, aby niezależnie od politycznych decyzji oddychać czystym powietrzem?

Każdy z nas może zadbać o to, żeby się edukować. Jeżeli jest samoświadomość zagrożeń, które wynikają, chociaż ze wdychania powietrza, które jest skażone, to łatwiej się wtedy podejmuje właściwe decyzje na przykład konsumenckie czy dotyczące edukacji w tym zakresie. Jeżeli już jesteśmy wyedukowani, to wiemy, że jest problem z ochroną powietrzną. Trzeba sobie zainstalować w telefonie aplikację monitorującą jakość powietrza, żeby być świadomym, co wdychamy i zadbać o system monitorowania jakości powietrza wewnątrz budynków, w domu i w pracy.

Przypomnę, że w naszym wysoko rozwiniętym państwie spędzamy 90 proc. czasu w budynkach. Są to domy albo biura. Jakość powietrza w tych pomieszczeniach jest po prostu kluczowa dla naszego zdrowia. Tylko 10 proc. czasu spędzamy na wolnym powietrzu. Jeżeli nie monitorujemy tego czym oddychamy w biurze bądź domu, to po prostu potencjalnie ryzykujemy własne życie czy zdrowie.

Nie zawsze mamy wpływ na to, czym oddychamy, bo szefowie lub sąsiedzi mogą wybrać tańszą opcję. Żeby ogrzać lokal węglem brunatnym, należy spalić aż trzykrotnie więcej tego surowca niż gazu ziemnego. O tyle więcej zanieczyszczeń pojawia się w powietrzu. Problem jest także z wilgotnością węgla brunatnego na poziomie 50 proc. Przypomnę, że jeśli korzystalibyśmy z drewna o wilgotności 20 proc., to dostalibyśmy mandat.

Mam taki apel o samoświadomości, edukacji, żeby lepiej zarządzać swoją przestrzenią prywatną i wymagać od pracodawcy, żeby lepiej, bardziej odpowiedzialnie zarządzał przestrzenią zawodową, bo można zadbać o jakość powietrza wewnątrz budynku poprzez system oczyszczaczy powietrza. Warto też wiedzieć, że jak się wsiada do samochodu czy autobusu, to eksponuje się na niską jakość powietrza wynikającą ze smogu transportowego. Tak jest przez okrągły rok. Samochód to nie jest super szczelna kapsuła kosmiczna, tylko nieszczelne pomieszczenie, które przy otwartym oknie sprawia, że przebywamy w niezdrowym środowisku pod względem ekspozycji na substancje szkodliwe.

Najlepiej przesiąść się na rower i jeśli jest taka możliwość podróżować z dala od głównych dróg i samochodów. W okresie letnim pomyślmy też o zwierzętach. Warto wystawić miseczkę z wodą na balkon lub przed swój budynek mieszkalny. Ptaki czy czworonogi nie mają możliwości odkręcenia kurka z wodą, dla nich może to być kwestia przeżycia. Zwierzęta cierpią z powodu suszy i nie mają co pić. To jest taka zwykła ludzka empatia względem innych istot, które nas otaczają. To jest na pewno dobry pomysł i niespecjalnie wymaga wiele wysiłku. Zmiany zaczynajmy od siebie, a wszystkim będzie się nam lepiej żyło.

Kamil Wyszkowski - Dyrektor wykonawczy United Nations Global Compact Network Poland. Od 2002 roku pracownik Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wykładowca, ekspert w zakresie polityk ONZ i UE, w szczególności w zakresie działań na styku biznesu i administracji oraz włączania sektora prywatnego do wdrażania celów i standardów ONZ.

Agnieszka Zaręba Radio ZET
Agnieszka Zaręba

Dziennikarka ekonomiczna, redaktorka i konferansjerka. Specjalizuje się w tematyce finansów, biznesu i inwestowania. Laureatka Nagrody Dziennikarskiej konkursu Pracodawca Godny Zaufania. Prowadzi podcast "Biznes. Między Wierszami", pisze artykuły i relacjonuje w kanałach Radia ZET najważniejsze wydarzenia gospodarcze. Misją jej działalności jest edukacja ekonomiczna, udziela się w środowisku inwestorów indywidualnych. Prowadzi i moderuje debaty rynkowe, kongresy gospodarcze oraz konferencje biznesowe. Dobrze odnajduje się w sytuacjach kryzysowych, co potwierdza certyfikat MON, nadany na szkoleniu w jednostce wojskowej. Prywatnie kocha sport, podróże i odkrywanie świata. Posiada uprawnienia ratownika wodnego, sędziego pływania i ratownika medycznego.

KONTAKT:

E-mail: agnieszka.zareba@radiozet.pl

LinkedIn: @Agnieszka Zaręba

Instagram:  @agnieszkazarebaofficial

X: @pressagnes

Więcej:  https://biznes.radiozet.pl/tags/kategoria/redakcja/agnieszka-zareba

logo Tu się dzieje