Wyciek danych osobowych ze skarbówki. Pani Julita od miesięcy żyje w stresie
Jest śledztwo wobec Izby Skarbowej we Wrocławiu - za wyciągnięcie danych mieszkanki Wrocławia z systemu skarbówki do celów prywatnych - przekazuje Grażyna Wiatr, reporterka Radia ZET. W październiku w Wiadomościach Radia ZET informowaliśmy was o historii pani Julity, której dotyczy ta sprawa. Kobieta dostawała telefony z pogróżkami, opowiada też o nachodzeniu innych członków jej rodziny.
- W październiku 2024 roku informowaliśmy, że dane mieszkanki Wrocławia zostały w niewyjaśniony dla niej sposób wyciągnięte z rejestrów Izby Administracji Skarbowej
- Kobieta od tamtej pory obawia się, że ktoś może próbować wykorzystać jej dane lub dane jej bliskich na przykład do zaciągnięcia pożyczki czy kredytu
- Dopiero po kilku miesiącach od incydentu wszczęto w tej sprawie śledztwo
Wyciek danych pani Julity z wrocławskiej skarbówki
Pani Julita prowadzi zakład usług kosmetycznych we Wrocławiu. Jej problemy zaczęły się kilka lat temu. Wtedy w jednej z prywatnych rozmów dowiedziała się, że prawdopodobnie ktoś bezprawnie pozyskał jej dane osobowe i dane członków jej rodziny, a także, że miało do tego dojść w Izbie Administracji Skarbowej we Wrocławiu. Przypomnijmy, że izba ta zajmuje się nadzorowaniem spraw dotyczących nieprawidłowości podatkowych, wpływają do niej między innymi odwołania i zażalenia od podatników w sprawach prowadzonych przez urzędy skarbowe i urząd celno-skarbowy. Izby mają więc dostęp do danych wszystkich podatników w kraju.
W rozmowie z reporterką Radia ZET pani Julita informowała w ubiegłym roku o swoich obawach w związku z całą sytuacją. Kobieta bała się, że ktoś mógłby próbować wykorzystać jej dane lub dane jej bliskich na przykład do zaciągnięcia pożyczki czy kredytu, bez ich wiedzy. Dodatkowo zaczęła otrzymywać nękające telefony. Mieszkanka stolicy Dolnego Śląska zwróciła się do Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu, prosząc o informację, czy jej dane na pewno są bezpieczne i czy ktoś w sposób nieuprawniony mógł mieć do nich dostęp.
Wówczas Izba przyznała się do naruszenia ochrony danych osobowych pani Julity. Jak wynika z otrzymanego pisma, któryś z pracowników wrocławskiej IAS miał wyciągnąć informacje na jej temat z systemu skarbówki, do celów pozasłużbowych. "Za powstałe niedogodności serdecznie przepraszam” - napisała do pani Julity dyrektor IAS we Wrocławiu Julitta Grzebyk. W tle całej tej sytuacji jest prywatna historia, bo w skarbówce pracuje była żona partnera mieszkanki Wrocławia. Jak przekazała we wtorek reporterka Radia ZET Grażyna Wiatr, dopiero teraz prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wycieku danych
Prokuratura tłumaczy się obciążeniem pracą, a - według pani Julity - starano się zamieść sprawcę pod dywan - poinformowała reporterka Radia ZET. - Uważam, że takie umywanie rąk nie powinno mieć w ogóle miejsca - dodała pani Julita. Dane kobiety, takie jak telefon i adresy - co potwierdziła skarbówka - zostały wyciągnięte z systemu do celów pozasłużbowych, ale Izba nie przyznaje nadal konkretnie, kto to zrobił. Ani jakie poniósł za to konsekwencje. W sprawie jeszcze nie postawiono nikomu zarzutów. Izba Skarbowa zapewnia, że podjęła odpowiednie procedury reagowania.
Na pytania reporterki Radia ZET w ubiegłym roku Izba Administracji Skarbowej we Wrocławiu nie odpowiedziała, zasłaniając się RODO. "Artykuł 10. ustawy RODO nie zezwala na udostępnienie informacji o osobach, które dokonały czynu zabronionego. Dlatego na Pani pytania, wobec ilu pracowników zostały podjęte środki dyscyplinujące, nie mogę udzielić odpowiedzi, ponieważ doszłoby również do naruszenia dobra osobistego, a tym samym do przekazania szczegółów w sprawie” - odpisała wówczas reporterce Radia ZET Agnieszka Rzeźnicka-Gniadek, rzeczniczka prasowa IAS we Wrocławiu.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET