„Nagle słychać przeraźliwy szloch dziecka". Szokujący incydent w Bieszczadach
Do groźnej sytuacji doszło w sobotę na jednym z bieszczadzkich szlaków. Dwóch braci w wieku 8 i 14 lat miało zostać bez opieki w górskiej mgle, gdy ich matka ruszyła zdobywać szczyt. Chłopcy byli roztrzęsieni, młodszy z nich płakał i próbował zejść ze szlaku. Sytuację opisał uczestnik wycieczki PTTK z Rzeszowa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wydarzyło się w Bieszczadach 17 października?
- Jak zareagowali uczestnicy wycieczki na płacz chłopca?
- Dlaczego matka zostawiła synów na szlaku?
Zostawiła dwóch synów we mgle. Chciała zdobyć szczyt
Do zdarzenia doszło w sobotę 17 października na Bukowym Berdzie, w okolicach rozwidlenia szlaków niebieskiego i żółtego prowadzących w stronę Mucznego. Tego dnia warunki pogodowe w Bieszczadach były trudne, panowała gęsta mgła. Dwóch chłopców w wieku 8 i 14 lat miało czekać na matkę na górskim szlaku, podczas gdy ona ruszyła dalej w stronę szczytu. Zdarzenie opisał uczestnik wycieczki PTTK z Rzeszowa.
„Nagle słychać przeraźliwy szloch dziecka"
Jak relacjonuje uczestnik wycieczki z Oddziału PTTK w Rzeszowie, grupa usłyszała nagle głośny płacz i krzyk dziecka. Po chwili turyści zauważyli dwóch chłopców stojących obok szlaku. Młodszy, ośmioletni, płakał, a jego 14-letni brat był zdezorientowany i zaniepokojony. Chłopcy mieli powiedzieć, że zostali sami, ponieważ ich matka poszła zdobywać szczyt i poleciła im, by poczekali 15 minut, jeśli nie chcą dalej iść w góry. Uczestnicy wycieczki zajęli się dziećmi i próbowali je uspokoić. Zapłakany, młodszy z braci miał odbić ze szlaku i próbować zejść w dół, w zamglony teren.
Chciała osiągnąć zaplanowany cel
Po kilkunastu minutach na miejscu pojawiła się matka i wówczas młodszy syn chwycił ją za rękę i przestał płakać. Uczestnik wycieczki zwrócił kobiecie uwagę, że nie powinna zostawiać niepełnoletnich dzieci bez opieki w górach, zwłaszcza w takiej pogodzie. Kobieta miała na to odpowiedzieć, że chciała tylko na chwilę pójść wyżej, a dzieci przeszkadzały jej w osiągnięciu zaplanowanego celu. Za całe zdarzenia przeprosiła dopiero, jak usłyszała, że sprawa może mieć konsekwencje prawne.
Apel do osób odwiedzających Bieszczady
Autor wpisu udostępnił swoją relację w bieszczadzkich grupach internetowych z nadzieją, że przeczytają ją osoby, które mogą znać kobietę. „KOBIETO‼, żaden cel, żaden szczyt nie jest wart tego, co dziś zafundowałaś swoim dzieciom‼‼‼" napisał uczestnik wycieczki.
Źródło: Radio ZET / PTTK Rzeszów
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET