Zrobiła zakupy w Lidlu. W rukoli znalazła egzotyczne zwierzę
Kobieta w jednym ze sklepów sieci Lidl kupiła rukolę. W domu, podczas przygotowywania posiłku, zauważyła, że w pudełku znajduje się niewielkie żyjątko. Okazało się, że jest to młody gekon murowy. Fundacja Epicrates, która zajęła się maluchem, zaznacza, że miał on dużo szczęścia. „Zamieszkał w małym sterylnym terrarium” – zdradzają eksperci.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak gekon znalazł się w paczce rukoli w Polsce.
- Gdzie naturalnie występują gekony murowe.
- Co stało się z młodym gekonem po znalezieniu.
- Jak często Fundacja Epicrates spotyka się z „pasażerami na gapę”.
Zauważyła malutkie żyjątko. „Przyjechał do Polski w paczce rukoli”
Sytuację opisała Fundacja Epicrates. Kobieta kupiła w jednym ze sklepów sieci Lidl – znajdującym się w miejscowości między Chełmem a Lublinem – rukolę. Klientka po powrocie do domu zabrała się za przygotowywanie sałatki. Do miski wrzuciła fasolę i wspomnianą rukolę. Wówczas zauważyła, że w naczyniu znajduje się niewielkie żyjątko. „Na szczęście było to jeszcze przed dodaniem octu i sosu” – podkreśliła Fundacja Epicrates we wpisie, który pojawił się w mediach społecznościowych.
Okazało się, że zwierzak to młody gekon murowy. Ten gatunek występuje naturalnie w krajach położnych nad Morzem Śródziemnym: Hiszpania, Włochy, Grecja, ale można go spotkać także w Afryce Północnej. Gekon (wraz z ogonem) dorasta maksymalnie do 15–16 cm. Nie jest więc dużym stworzeniem. To raczej płochliwe żyjątko – szczególnie młode osobniki często się chowają i unikają kontaktu. Potrzebują czasu, by przyzwyczaić się do nowego otoczenia. Gekony murowe nie są groźne dla człowieka. Najlepiej czują się na wolności lub w terrarium.
Co stało się z gekonem? „Dużo szczęścia w swej ogólnie pechowej sytuacji”
Młody osobnik trafił pod skrzydła wspomnianej Fundacji Epicrates. Eksperci zaznaczyli, że miał dużo szczęścia. Jaszczur otrzymał fachową pomoc i opiekę specjalistów. „Jest mocno wychłodzony, a o rokowaniach będzie można coś więcej powiedzieć dopiero za kilka dni. Tymczasem otrzymał imię Mr. Bean i zamieszkał w małym sterylnym terrarium, gdzie przejdzie kwarantannę” – wyjaśniła funkcja i poprosiła, by trzymać kciuki za malucha.
„Tacy pasażerowie na gapę trafiają do nas przynajmniej kilkanaście razy w roku. Uważajcie więc na zakupach i uważnie sprawdzajcie kupione rośliny – czasem może się kryć w nich jakiś mały pechowiec” – zaznaczył Epicrates.
Źródło: Radio ZET/WP Finanse/Fundacja Epicrates
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET