`

"Biegiem do schronu", "zawyły syreny". Polki opisały sytuację w Izraelu

3 min. czytania
12.05.2021 00:06
Obserwuj nas na Google

Zaognia się konflikt między Izraelem a stroną palestyńską. Od kilku dni po obu stronach giną ludzie i bombardowane są budynki. O tym, jak wygląda sytuacja w Izraelu, opowiedziały dwie mieszkające tam Polki. "Najbardziej zmasowany atak rakietowy w historii konfliktu izraelsko-palestyńskiego" - napisał jedna z nich.

Izrael
fot. PAP/EPA

Od poniedziałku trwa wymiana ognia między Izraelem a palestyńskimi bojownikami.  Izrael w poniedziałek zbombardował  Strefę Gazy w odpowiedzi na ostrzał rakietowy izraelskich osiedli w Jerozolimie, przeprowadzony przez  Hamas i Dżihad. 

Konflikt izraelsko-palestyński. Bombardowane budynki, giną ludzie

W wyniku ostrzelania przez Izrael Strefy Gazy runął 13-piętrowy budynek mieszkalny, w którym znajdować się miały biura przywódców Hamasu. Palestyńscy bojownicy oświadczyli, że we wtorek późnym wieczorem Hamas - w odwecie za atak na wieżowiec - wystrzelił 130 rakiet na Izrael. 

Redakcja poleca

Hamas ostrzelał także izraelskie miasta Aszkelon i Aszdod. W atakach tych zginęły dwie kobiety - 80- i 60-letnia - a rannych zostało 90 osób. Palestyńczycy ze Strefy Gazy poinformowali zaś, że w ponad 130 izraelskich atakach lotniczych zginęło 30 osób, a ponad 100 zostało rannych.

To, jak wygląda sytuacja w Izraelu, opisały dwie mieszkające tam Polki. Karolina, autorka bloga Israel Friendly, zamieściła na Facebooku długi wpis.

"Dziś na kilka minut przed godz. 21 izraelskiego czasu w stronę Tel Aviv poleciała salwa rakiet. Setki. Był to najbardziej zmasowany atak rakietowy w historii konfliktu izraelsko-palestyńskiego. 'Dzieci w ręce' i biegiem do schronu... ups... ale my nie mamy schronu... godzinę spędziliśmy na korytarzu. Ktoś wyskoczył w szlafroku, matka z dzieckiem w ręczniku na rękach. Pewnie wybiegli spod prysznica" - pisze Karolina.

Ja akurat usypiałam małą. Adam się kłóci, że nie założy butów. Zaczyna płakać. Z dyskusji poza wyjącą syreną wytrąca nas wybuch. Jeden za drugim. Bum...bum... ktoś tłumaczy, że tak brzmi żelazna kopuła. Jak uderza w ziemię to słychać inaczej. Trzęsę się ze strachu, bo syrena nie ustaje. Starsi ludzie w panice płaczą. Ktoś przynosi szklankę wody. Wracamy do mieszkań. Z przyjaciółmi i rodziną wymieniamy na telefonie informacje: 'u was też? Tak, bądźcie bezpieczni - wy też'. - Karolina, autorka bloga Israel Friendly

"W wiadomościach podają, że rakieta trafiła w autobus w mieście Holon. Kilkadziesiąt rannych. Kilka w ciężkim stanie. Dwie osoby nie żyją. W mieście Lod zamieszki, ostentacyjne zmienianie flagi z izraelskiej na palestyńską. Lotnisko wstrzymało wyloty do odwołania" - czytamy we wpisie. 

Podobnie relacjonowała ostatnie dni i godziny Karolina van Ede Tzenvirt, zamieszkała w Jerozolimie. Polka opublikowała w mediach społecznościowych nagranie ze swojego domu:

- Zawyły u nas znowu syreny. To już jest trzeci raz, odkąd mieszkam w Izraelu, kiedy wyją syreny w Jerozolimie. Inaczej niż na południu kraju - tam wyją niemal bez przerwy - mówiła, zwracając uwagę, że ta sytuacja wywołuje "dużo nerwów" i że "nie jest to uczucie łatwe", zwłaszcza dla Polaków. 

- Pierwsza rzecz to ten dźwięk, który kojarzy nam się z wojną. Myślę od razu o mojej babci, która uciekała przed bombami spadającymi na Warszawę. A tutaj dzieje się to teraz. 2021 rok. Przychodzę do ogrodu i słyszę syreny - opisywała w kilkunastominutowym filmiku. 

Netanjahu: jesteśmy w szczycie ciężkiej kampanii

Premier Izraela Benjamin Netanjahu zapowiedział we wtorek wieczorem w wystąpieniu telewizyjnym, że bojownicy w Strefie Gazy "zapłacą bardzo wysoką cenę" po dniu ostrzału rakietowego z Gazy na Izrael i izraelskich nalotach na tę palestyńską enklawę.

Jesteśmy w szczycie ciężkiej kampanii. [...] Hamas i Islamski Dżihad zapłacili i zapłacą bardzo wysoką cenę za swoją wojowniczość... ich krew się polała - Benjamin Netanjahu

Netanjahu podkreślił, że operacja przeciwko nim "zajmie trochę czasu", a izraelskie działania wojskowe zadały ciężki cios bojownikom w Gazie. Z kolei minister obrony Izraela Benny Gantz ostrzegł we wtorek późnym wieczorem, że "to dopiero początek" izraelskich ataków na Gazę, bo "widzi jeszcze wiele celów".

- Żaden suwerenny kraj nie zgodziłby się na strzelanie do swojej ludności, my też na to się nie zgadzamy - stwierdził szef izraelskiego resortu obrony, odnosząc się do prowadzonego ze Strefy Gazy ostrzału rakietowego terytorium Izraela.

RadioZET.pl/PAP/Facebook

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET