Spłonęło co najmniej 100 domów, budynki zapalały się jeden za drugim
Co najmniej sto domów zostało zniszczonych, a mieszkańcy kolejnych 400 zostali wysiedleni po wielkim pożarze w mieście Iquique w Chile. Strażacy przez wiele godzin byli bezradni wobec powiększającej się strefy ognia. Opanowali żywioł dopiero po dostarczeniu zapasów wody.
Pożar w mieście Iquique w Chile na wybrzeżu Pacyfiku rozprzestrzenił się na jednym z osiedli 10 stycznia. Ze względu na bardzo gęstą zabudowę jednorodzinną, przypominającą brazylijskie fawele, kolejne budynki momentalnie stawały w płomieniach.
Sprawę utrudniał brak wody, z którym zmierzyli się przybyli na miejsce wielkiego pożaru strażacy.
Chile. Ogromny pożar osiedla. Domy paliły się jeden po drugim [WIDEO]
W gaszeniu ognia na gęsto zabudowanym osiedlu strażacy mieli problem w sprawnej akcji. Służby musiały na piechotę nieść węże strażackie, by spróbować opanować narastające płomienie.
W miejsce kataklizmu zostały skierowane wszystkie jednostki straży pożarnej z okolic. W sieci pojawiło się wiele dramatycznych zdjęć i nagrań z pożaru, który objął znaczną część miasta. Słup dymu był widoczny z wielu kilometrów. Na szczęście nikt nie zginął w pożarze.
Dopiero w poniedziałek 10 stycznia, po południu czasu lokalnego, dowódca miejscowej straży pożarnej Jorge Medina stwierdził, że "ryzyko rozprzestrzeniania się płomieni przestało istnieć". – Udało się dotrzeć strażakom z odpowiednim strumieniem wody – przekazał Medina. W gaszeniu trudnego pożaru ucierpiało sześciu strażaków i 15 cywilów.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET