Pożar polskiego autobusu z uczniami. Kierowca: W lusterkach zobaczyłem płomień
Pożar polskiego autobusu z uczniami na autostradzie D46 przed Prościejowem w czeskich Morawach. Dzieci jechały na wycieczkę do Chorwacji. Strażacy przewieźli wszystkich pasażerów do remizy w Prościejowie. Nikomu nic się nie stało, natomiast autobus spłonął.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Autobusem jechało 44 dzieci ze Szkoły Podstawowej w Kończewicach, w gminie Chełmża, w województwie kujawsko-pomorskim. Towarzyszyło im pięciu opiekunów. W autobusie byli też dwaj kierowcy, z których jeden jest właścicielem firmy, od której szkoła wynajęła autokar na wycieczkę uczniów do Chorwacji.
W lusterkach zobaczyłem płomień. Wrzuciłem światła awaryjne, zjechałem na pobocze i otworzyłem drzwi. Kazałem dzieciom uciekać jak najdalej od autobusu.
Jego zdaniem nic nie wskazywało na awarię lub usterkę. „Nic nie widziałem na zegarach” – powiedział i podkreślił, że wyprodukowany w 2008 roku autobus miał aktualne przeglądy i potrzebne wyposażenie.
Czechy. Pożar polskiego autobusu z uczniami
Pasażerowie autobusu zostali przez strażaków z Prościejowa przewiezieni do ich remizy strażackiej. Dostali ciepłe przykrycia i ciepłe napoje. Właściciel firmy zorganizował dla swoich pasażerów autobus zastępczy, którym uczestnicy wycieczki mają wrócić do Polski.
Komendant straży pożarnej z Prościejowa mjr Ivo Jahn powiedział PAP, że autobus zastępczy powinien odjechać jeszcze tej nocy. „Jechali do Chorwacji, spaliły im się bagaże i nie chcieli kontynuować podróży bez rzeczy osobistych” – powiedział Jahn i dodał, że najważniejsze jest, iż nikomu nic się nie stało. „Dzieci przeliczono, wszystkie wysiadły z płonącego autobusu. To najważniejsze” – stwierdził.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET