„Ewakuujcie się, póki to jeszcze możliwe”. Rosjanie „zabijają na miejscu” cywilów w Donbasie
Władze obwodu ługańskiego zaapelowały do mieszkańców o jak najszybszą ewakuację, zanim stanie się to niemożliwe z powodu wkroczenia Rosjan. - Tysiące mieszkańców Kreminnej nie zdążyły i teraz są zakładnikami Rosjan – poinformował szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj.
Bitwa o Donbas, mająca zadecydować o wyniku wojny, rozpoczęła się. Rosyjscy żołnierze przystąpili do ofensywy, w niektórych miejscach przełamując obronę i zdobywając miasta. Pod okupację dostała się Kreminna. Mieszkańcy miejscowości stali się zakładnikami – stwierdził Serhij Hajdaj.
Biorąc pod uwagę to, co dzieje się na terenach przejętych przez Rosjan – wystarczy przypomnieć masakrę w Buczy – władze ukraińskie zaapelowały do mieszkańców miejscowości położonych w okolicy frontu o jak najszybszą ewakuację. Później może być ona niemożliwa – Rosja nie zgadza się na tworzenie korytarzy humanitarnych.
Rosjanie przymusowo wcielają Ukraińców. „Tych, którzy odmawiają, zabijają na miejscu”
Masakra w Buczy wstrząsnęła światem. Władze obwodu ługańskiego, chcąc zapobiec powtarzaniu się historii, apelują do mieszkańców zagrożonych atakiem Rosji terenów o jak najszybszą ewakuację.
Po wkroczeniu Rosjan może to być niemożliwe – ostrzegł szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj. Dodał, że na zajmowanych terytoriach Rosjanie wykorzystują mieszkańców jako tanią siłę roboczą albo przymusowo mobilizują.
- Tych, którzy odmawiają, zabijają na miejscu – oświadczył Hajdaj. Według urzędnika mieszkańcy Kreminnej stali się „zakładnikami Rosjan”.
Wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk poinformowała, że władze trzeci dzień z rzędu nie są w stanie zorganizować korytarzy humanitarnych z powodu odmowy Rosjan i intensywnego ostrzału.
- W Donbasie trwa intensywny ostrzał. Rosjanie nie zgadzają się na korytarz dla cywilów z Mariupola do Berdiańska – napisała Wereszczuk na Telegramie.
RadioZET.pl/PAP
Wojna w Ukrainie na żywo:
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET