Muhammad ibn Salman, MBS
Muhammad ibn Salman, potocznie nazywany MBS
fot: Victoria Jones/Press Association/East News
W ŚWIECIE INTRYG

Gra o tron i ropę. Stawką nie tylko duże pieniądze

20.01.2022 13:11

Jedną dłoń podaje partnerom, drugą dobija oponentów. Reformator czy bezwzględny przywódca? Następca saudyjskiego tronu jeszcze nie raz zaskoczy Bliski Wschód i resztę świata.

Ma 36 lat, około 183 centymetrów wzrostu i czarne włosy schowane pod kefiją (tradycyjne arabskie nakrycie głowy). Chętnie wita zagraniczne delegacje, uśmiecha się do zdjęć. Nie unika zagranicznych mediów. Lubi stawać w jednym szeregu z zachodnimi politykami. Ci zapewne puszczają w niepamięć fakt, że ich rozmówca ma na koncie eskalację wojny w Jemenie i prawdopodobnie zlecenie brutalnego zabójstwa dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego w 2018 r.

Muhammad ibn Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud, bo tak brzmi pełne nazwisko saudyjskiego następcy tronu, szturmem wbił się do światowej polityki. MBS (skrót od jego imienia najpierw powszechnie używał amerykański wywiad, a w ślad za nim opinia publiczna) de facto sprawuje władzę w 35-milionowej Arabii Saudyjskiej - jednym z głównych producentów ropy naftowej, największym państwie Zatoki Perskiej i centrum światowego Islamu. Abd al-Aziz Al Su’ud, ojciec MBS i oficjalnie król Saudów, na wielu polach oddaje inicjatywę swojemu synowi. Książę koronny jest autorem strategii Saudyjska Wizja 2030 (z ang. Saudi Vision 2030), według której za 8 lat ma doprowadzić do większej prywatyzacji przedsiębiorstw, dywersyfikacji przychodów oraz liberalizacji niektórych aspektów życia społecznego. Ponadto Arabia Saudyjska od 7 lat przewodzi militarnej interwencji w Jemenie, a na zbrojenia przeznacza aż 8,4 proc PKB (57,5 mld dolarów), co stawia ich w światowej czołówce.

O tym, że decyzje Saudów mogą wpłynąć na życie przeciętnego Kowalskiego, najlepiej widać na stacjach benzynowych. Wystarczy, że Arabia zwiększy lub zmniejszy wydobycie “czarnego złota”, a ceny paliw na pylonach drastycznie się zmieniają. Ponadto do Polski wchodzi Saudi Aramco - światowy gigant branży petrochemicznej - który ma przejąć udziały w Lotosie i stać się jednym z głównych partnerów Orlenu. Ale ropa to dopiero początek tej opowieści. 

Książę koronny sprytem i bezwzględnością pokonał resztę pretendentów do królewskiego tronu. Nadworne spiski w rodzinie liczącej kilku tysięcy członków są codziennością, a dostęp do bajecznie dużych pieniędzy i oceanu ropy sprawiają, że każda intryga może mieć globalne implikacje. O kulisach rządów MBS, zmianach w Arabii Saudyjskiej i konsekwencjach dla reszty świata, opowiada książka “Ropa i krew”. Jeden z jej autorów, brytyjski dziennikach Bradley Hope, opowiedział o kulisach saudyjskiej “gry o tron”.

Jak w dwóch słowach opisałbyś Arabię Saudyjską?

Dobre pytanie. Jeszcze nad tym pomyślę.

Dlaczego historia opisana w twojej książce jest istotna dla Europy Zachodniej?

Myślę, że to, co dzieje się w Arabii Saudyjskiej, ma wpływ na cały świat. Oczywiście mówimy o ropie - jak oni ją rozwijają i potem sprzedają. To ma natychmiastowy wpływ na wszystkich ludzi na Ziemi, ale Arabia Saudyjska jest również centrum islamu. To państwo, na którego terenie jest Mekka i Medyna, a sposób, w jaki Saudowie decydują się na sponsorowanie edukacji religijnej, ma również globalne konsekwencje. W przeszłości wielu islamskich ekstremistów trafiało do grup terrorystycznych i tym podobnych. Jeśli Arabia Saudyjska zdecyduje, która ultrakonserwatywna interpretacja Islamu jest tak naprawdę zła dla świata i niepoprawna, ma to potem ogromny wpływ. O tym wszystkim decyduje rodzina królewska. Wszystko wewnątrz Arabii jest tak jakby stowarzyszeniem rodziny królewskiej. Jeśli Arabia Saudyjska stanie się większą gospodarką, kraje europejskie mogą odnieść ogromne korzyści i już to robią. Na przykład Francja jest mocno zaangażowana w prace archeologiczne, a europejskie firmy inwestują w rozwój Arabii Saudyjskiej. Jest też pewien aspekt bezpieczeństwa globalnego, ponieważ oczywiście Arabia jest podporą Bliskiego Wschodu. A to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, ma wpływ wszędzie.

Czy Arabia Saudyjska jest wrogiem, czy sojusznikiem państw zachodnich?

Historycznie Arabia Saudyjska była pod skrzydłami ogólnie Zachodu, w szczególności Ameryki. Myślę, że to, co wydarzyło się pod rządami MBS, to przyjęcie bardziej niezależnego stanowiska. Arabia Saudyjska nie jest już krajem, który idzie w ślad za innymi. Wytycza własną ścieżkę. Nie powiedziałbym, że to niebezpieczne, ale Rijad nie robi już dokładnie tego, czego chce Zachód. Nawet kiedy Saudyjczycy robili interesy z Zachodem, to w kraju rozwijała się Al Kaida i była przez nich inspirowana. Może teraz jest więcej kontroli rodziny królewskiej, ale to może być rzeczywiście z korzyścią dla reszty świata.

MBS i ówczesny prezydent USA Donald Trump, 20 marca 2018 r.
fot. Kevin Dietsch/CNP/Polaris/East News
MBS i ówczesny prezydent USA Donald Trump, 20 marca 2018 r.
Fot. Kevin Dietsch/CNP/Polaris/East News

Byłeś w Arabii Saudyjskiej?

Byłem tam kilka razy. Ostatni raz w 2020 roku. Uważam, że jest to bardzo ciekawe miejsce z dobrymi ludźmi i przyjaznym społeczeństwem.

Dostrzegłeś wszystkie te zmiany, które rozpoczął MBS?

Zdecydowanie, pomimo że nie było żadnych reform politycznych. Nie ma przecież zwiększonej demokracji czy większej legitymizacji rządu, ale zmiany społeczne są ogromne. Możesz chodzić do restauracji, gdzie zazwyczaj gra muzyka, a mężczyźni i kobiety mogą mieszać się przy stolikach w większym stopniu. Odbywają się plenerowe imprezy muzyczne. Możesz palić sziszę, która była zakazana w Arabii Saudyjskiej. Stało się to znacznie bardziej otwarte miejsce. Widzisz więcej kobiet bez nakrycia głowy. Jest o wiele więcej normalnych rzeczy, takich jak chodzenie do kina. Większość tych rzeczy do tej pory można było znaleźć w innych krajach arabskich, na przykład w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W rządzie jest dużo więcej młodych ludzi. Jeśli udasz się do ambasady Arabii Saudyjskiej w różnych państwach, to znajdziesz w nich o wiele więcej młodych ludzi.

Czujesz się bezpiecznie w Arabii Saudyjskiej? Poruszasz w książce tematy bardzo delikatne dla saudyjskiej rodziny królewskiej.

Oczywiście to jest całkowicie nieautoryzowana biografia MBS, ale jednocześnie nie czuję żadnego fizycznego zagrożenia. Przypadek Dżamala Chaszukdżiego jest bardziej złożony. Przez większość życia był wysokim urzędnikiem państwowym i powiernikiem rodziny królewskiej. Kiedy zaczął pisać krytyczne artykuły i współpracować z innymi rządami, Saudowie patrzyli na niego jak na szpiega. Lokalni dziennikarze z pewnością mogą być narażeni na większe ryzyko uwięzienia lub utraty możliwości wykonywania pracy reportera w Arabii. Nie ma tam wolności prasy. Jedyną rzeczą, z którą borykają się międzynarodowi dziennikarze z dowolnego kraju, jest kwestia cyberbezpieczeństwa. Część państw, takich jak Arabia, korzysta z oprogramowania do inwigilacji telefonów. Niedawno wyszło to na jaw w rewelacjach na temat Pegasusa. Mój telefon był na liście inwigilowanych numerów z terytorium Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Myślę, że jest to ryzyko numer jeden dla ludzi, którzy zamierzają pisać prawdę o Bliskim Wschodzie, zwłaszcza o bogatych krajach Zatoki Perskiej.

Jeśli udasz się do ambasady Arabii Saudyjskiej w różnych państwach, to znajdziesz w nich o wiele więcej młodych ludzi

Czy uważasz, że MBS reprezentuje nowoczesny styl rządzenia? Książę używa przecież bardzo niebezpiecznych metod.

Powiedziałbym, że kraje Zatoki - takie jak Arabia Saudyjska, ZEA i Katar - są monarchiami absolutnymi. To nie przypomina monarchii europejskich, które są bardziej symboliczne. W Arabii Saudyjskiej wszystkie prawa pochodzą od rodziny królewskiej. Król jest najpotężniejszą osobą i może zrobić wszystko. Nie ma możliwości sprawdzania jego władzy. To jest właśnie monarchia absolutna.

Myślisz, że MBS może zrobić wszystko, czego chce? Prawdopodobnie stoi za planowaniem brutalnego morderstwa dziennikarza.

Do pewnego stopnia tak, ale i nie. Ostatecznie sposób, w jaki inne państwa traktują Arabię Saudyjską, polega na odpowiedzi na dwa kluczowe pytania: jakie są nasze wspólne interesy i jakie są nasze wspólne wartości? To, co wydarzyło się w Arabii Saudyjskiej z Chaszukdżim, było absolutną katastrofą pod względem wartości. Coś takiego jest uważane za całkowicie niedopuszczalne w większości państw świata. Do tego stopnia, że niektóre kraje były gotowe dogłębnie odciąć Arabię Saudyjską. To jest możliwe tylko przez całkowitą izolację tego państwa. Nie ma innej opcji, ponieważ nie można zmusić króla do rezygnacji. To jednak nie działa w tych krajach. Nawet od morderstwa Chaszukdżiego Arabia Saudyjska radykalnie zmieniła sposób, w jaki angażuje się w światową politykę. Podchodzi do niej mniej agresywnie i jest o wiele bardziej skoncentrowana na sprawach wewnętrznych. Niektórzy będą mieli poczucie, że sprawiedliwości nie stało się zadość, ponieważ ostatecznie książę koronny pozostał na swoim stanowisku. Jednak to wydarzenie miało wpływ na Arabię Saudyjską.

Fundusz inwestycyjny Arabii Saudyjskiej kupił w ubiegłym roku klub Newcastle United. Czy będziemy obserwować więcej podobnych transakcji w Europie, nie tylko w sporcie?

To nie jest nowa historia z cyklu bogate kraje, które chcą kupić europejskie drużyny piłkarskie. Myślę, że będziemy dowiadywać się częściej otakich transakcjach. To oczywiście próba wypłynięcia Arabii Saudyjskiej w świat. 

Czy wyobrażasz sobie dzień, w którym Arabia Saudyjska będzie bez ropy i przejdzie na zieloną gospodarkę?

Arabia Saudyjska przez następne setki lat nie może stawiać tylko na ropę jako przyszłość tego kraju. Muszą rozwijać inne branże i profesjonalne biznesy. Myślę, że tego właśnie próbują, bo wiedzą, że muszą zdywersyfikować swoją gospodarkę. Mogliby nawet pozostać w biznesie energetycznym, korzystając z energii słonecznej, bo mają dużo nasłonecznienia. Chociaż pewnie jeszcze przez długi czas będą zarabiać na ropie. Tylko że zyski z niej mogą się zmniejszać. Na przykład większość państw rozwijających się nadal będzie nastawiona na paliwa kopalne, więc Arabia może zmienić swoich klientów. 

Co było dla ciebie największą niespodzianką, kiedy pisałeś książkę?

Fragmenty, które do tej pory nie były znane publicznie. Ta szalona międzyrodzinna walka, która się toczyła. O losach całego kraju naprawdę mogły zadecydować zakulisowe intrygi. Przypomina to fabułę serialu “Gra o tron”. Są w tej rodzinie ludzie, którzy podsłuchują i szpiegują się nawzajem, wydają na to dużo pieniędzy. Ten swoisty dramat na szczytach władzy wpływa potem na resztę świata.

O losach całego kraju naprawdę mogły zadecydować zakulisowe intrygi

Ile osób jest w saudyjskiej rodzinie królewskiej?

Około 5 tysięcy, a może nawet więcej. Założyciel dynastii miał kilkudziesięciu synów, a oni potem mieli swoje dzieci. Rodzina w ciągu trzech pokoleń rozrosła się do ogromnych rozmiarów. Podjęto wiele wysiłków, aby zawęzić rodzinę królewską, bo w przeciwnym razie pieniądze trzeba by rozdysponować pomiędzy zbyt wielu ludzi. 

Każdy członek rodziny królewskiej ma dostęp do saudyjskich pieniędzy? Jak to działa?

Król i jego najbliżsi potomkowie są osobami kluczowymi i oni mają największy dostęp do pieniędzy. Otrzymują miesięczny zastrzyk gotówki i inne przywileje. Są też członkowie rodziny królewskiej, którzy nie zarabiają dużo. Mogą dostawać równowartość kilku tysięcy dolarów miesięcznie. Skala tych “zasiłków” waha się w granicach od kilku tysięcy do wielu milionów dolarów. To najlepiej pokazuje, jak duża jest ta rodzina.

Co możemy powiedzieć o zwykłych ludziach żyjących w Arabii Saudyjskiej? W książce pisałeś też o biednej części społeczeństwa.

Historycznie Arabia Saudyjska była bardzo biedna. Kiedy odkryli ropę, wzbogacili się. Przez dziesięciolecia Saudyjczycy byli bardzo bogaci, jeśli popatrzyć na średnie zarobki. Jednak populacja kraju znacznie wzrosła i pieniądze zaczęły się kurczyć. Zarobki nie rozkładają się już równomiernie w państwie. Jest wielu ludzi, którzy muszą naprawdę żyć od wypłaty do wypłaty. To kolejny powód, dla którego reforma gospodarki jest tak ważna, ponieważ pieniądze z ropy nie wspierają już wszystkich w Arabii i mieszkańcy muszą mieć inne miejsca pracy. Dużo młodych ludzi jest bezrobotnych. Myślę, że to jeden z problemów rządu.

Książę koronny (z lewej) i król saudyjski Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud (z prawej)
fot. AP Photo/Amr Nabil/East News
Fot. AP Photo/Amr Nabil/East News
Książę koronny (z lewej) i król saudyjski Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud (z prawej)

Dla kogo obecna sytuacja w Arabii Saudyjskiej jest lepsza: mieszkańców czy państw zachodnich?

Myślę, że ludzie nie rozumieją, jaka jest Arabia za czasów MBS. On naprawdę zmienił sposób, w jaki islam jest tam nauczany, zwłaszcza w Mekce. Medina stała się znacznie bardziej liberalna i bardziej akceptuje inne religie. Ma to ogromny wpływ globalny, ale prawdopodobnie ludzie na świecie tego nie rozpoznają lub jeszcze tego nie czują. Mieszkańcy Arabii, zwłaszcza duża część młodych, są naprawdę zadowoleni, że mają bardziej normalne życie, że mogą robić rzeczy, które są powszechne w pozostałej części świata. Mniej boją się policji religijnej, ale prawdopodobnie jest też część ludności, która jest niezadowoloną, bo czuje, że rozwój nie przynosi jej korzyści. Mowa tutaj też o konserwatystach, którzy sprzeciwiają się liberalizacji.

Czy możliwa jest bezpośrednia wojna pomiędzy Arabią Saudyjską a Iranem? Odpowiedź na pytanie w skali od 1 do 10, gdzie zero oznacza niemożliwość wybuchu konfliktu, a dziesięć pewność konfrontacji.

Oceniłbym pomiędzy 2 a 3. Oczywiście wszystko może się zmienić. Arabia Saudyjska dowiodła, że jej polityka zagraniczna jest dość elastyczna. Nawet w ostatnich miesiącach kraje Zatoki Perskiej i Iran miały o wiele większe zaangażowanie w regionie. Nie wydaje się, że wojna jest na horyzoncie, ale oczywiście napięcia od czasu do czasu wybuchają. Bezpośredni konflikt to nie jest jednak prawdopodobny scenariusz.

Ale Arabia Saudyjska już prowadzi jedną wojnę - z Jemenem od 2015 roku.

Wojna w Jemenie jest trochę w zawieszeniu. To już nie jest pełna inwazja i tak będzie przez długi czas. Arabia Saudyjska może będzie próbowała zakończyć tę wojnę, ale łatwiej to powiedzieć niż zrobić. Nie jest jasne, czy wkrótce zostaną podjęte jakieś decyzje w tej sprawie.

Czy w niedalekiej przyszłości widzisz kobiety na królewskim saudyjskim tronie lub ważnej pozycji politycznej?

Jak się spodziewam, nigdy dotąd nie słyszałeś o wielu saudyjskich księżniczkach. Tylko kilka z nich zaczęło odgrywać bardziej publiczne role. Według mnie Arabia Saudyjska z pewnością znajdzie więcej ról dla kobiet, w tym w rodzinie królewskiej. Niezależnie od tego, czy będą kiedyś rządzeni przez królową, czy też nie. W tej chwili wydaje się to bardzo mało prawdopodobne. Dlatego, że to patriarchalne i oddane historii społeczeństwo. Z drugiej strony we wszystkich krajach Zatoki Perskiej obserwujemy wzrost roli kobiet na rynku pracy i administracji publicznej. Na przykład saudyjską ambasador w USA jest obecnie księżniczka.

Chcę wrócić do mojego pierwszego pytania, dwóch słów opisujących Arabię Saudyjską?

Krew i ropa, zdecydowanie. Kiedy myślę o słowie “krew”, chodzi mi o dynastyczność. Rodzina królewska i ropa zmieszane razem, czyli właśnie Arabia Saudyjska. Ta rodzina ma dużą władzę i dużo pieniędzy z powodu ropy, co w konsekwencji może mieć ogromne globalne konsekwencje.

Książka "Ropa i krew"
fot. Wydawnictwo SQN
Fot.

Bradley Hope - dziennikarz, korespondent na Bliskim Wschodzie i współautor bestsellera „New York Timesa” Billion Dollar Whale. Pisze do „Wall Street Journal” o finansach i nadużyciach. Finalista Nagrody Pulitzera i zdobywca nagrody Geralda Loeba. Nakładem Wydawnictwa SQN w ubiegłym roku ukazała się jego książka “Ropa i krew”, napisana razem z innym dziennikarzem Justinem Scheckiem.

Piotr Drabik
Piotr Drabik

Dziennikarz bez specjalizacji, ale z otwartą głową. Wcześniej związany m.in. z redakcją "Dziennika Polskiego", TVN24 i "Press". Obecnie redaktor działu Wiadomości w serwisie RadioZET.pl. Interesuje się polityką krajową, jak i międzynarodową. Najlepiej realizuje się w reportażach i dłuższych artykułach. Po pracy miłośnik astronautyki i fotografii analogowej. Twitter: @piotrdrabik. E-mail: piotr.drabik@eurozet.pl

logo Tu się dzieje