Rodzice nie tracą nadziei. Akcja ratowania dwuletniego Julena potrwa do niedzieli

Redakcja
2 min. czytania
18.01.2019 19:23
Obserwuj nas na Google

Akcja ratowania 2,5-letniego Julena, który wpadł do dziury po odwiercie głębinowym koło Malagi w południowej Hiszpanii, może przedłużyć się do niedzieli - twierdzą eksperci z ekipy ratowniczej.

fot. AFP

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak powiedział Angel Vidal, inżynier odpowiedzialny za prace ratownicze, akcja wydostania małego Julena jest skomplikowania z uwagi na nierówność terenu. Wyjaśnił, że konieczne jest równoczesne wykonanie sąsiadujących ze sobą dwóch tuneli.

“Oba kopane są pionowo, po czym przechodzą one w pozycję poziomą na wysokości miejsca, w którym przypuszczamy, że znajduje się dziecko. Chcielibyśmy wykopać trzy, a może nawet cztery osobne dojścia do uwięzionego dziecka, aby mieć alternatywę w sytuacji pojawienia się problemów” - poinformował Vidal.

Dwulatek wpadł do 100-metrowej rozpadliny. Dramatyczna akcja ratunkowa

Szef ekipy ratowniczej wyjaśnił, że w ostatnich godzinach jego zespół prowadził prace polegające na obniżeniu terenu o 19 m, aby zbliżyć się do uwięzionego w jamie chłopca.

Z kolei według innego inżyniera, Juana Escobara, pomimo tego, że ekipa ratownicza znajduje się już kilkanaście metrów od uwięzionego chłopca, akcja może się przedłużyć nawet do niedzieli, a operacja może się jeszcze bardziej skomplikować, jeśli spełnią się zapowiadane prognozy o sobotnich deszczach nad Malagą.

W akcji wyciągnięcia 2,5-latka bierze udział ponad 120 ratowników. Na miejsce wypadku, do miejscowości Tatalan, sprowadzono też specjalistyczny sprzęt ciężki, georadary, a także urządzenia do wypompowania wody.

Hiszpańskie media przypominają w piątek, że wypadek Julena to druga w ciągu ostatnich lat tragedia jego rodziców. W kwietniu 2017 r. stracili oni starszego syna, 3-letniego Olivera. Chłopiec zmarł nagle na zawał serca podczas spaceru.

Żywe niemowlę znalezione pod gruzami w Magnitogorsku [WIDEO]

Do tragedii z udziałem Julena doszło w niedzielę, gdy bawił się on z innym dzieckiem koło gospodarstwa należącego do członków swojej rodziny. Świadkowie twierdzą, że krótko po wypadku słyszeli odgłos płaczu chłopca wydobywający się z głębi otworu. W środę sonda wydobyła z jamy włosy poszukiwanego dziecka.

Ze statystyk urzędów i instytucji zajmujących się poszukiwaniem wody wynika, że na terenie Hiszpanii znajduje się ponad milion dziur po odwiertach głębinowych, podobnych do tej, do której wpadł Julen.

RadioZET.pl/PAP/BM

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET