Strajk generalny to forma protestu przeciwko działaniom hiszpańskiego rządu Mariano Rajoya, który w niedzielę wysłał do Barcelony i okolic tysiące policjantów z misją uniemożliwienia referendum. Głosowanie odbyło się pomimo wielu utrudnień. W wyniku zamieszek i starć z policją rannych zostało ponad 900 osób.
W Katalonii odwołano lekcje, stacje radiowe nie nadają audycji, emisję wstrzymały regionalne programy telewizyjne.
Przy wejściach do metra jest informacja o tym, że do 9 można skorzystać tylko z co czwartego pociągu, potem praktycznie z żadnego. Także szpitale dołączyły do strajku. Będą pracowały jedynie oddziały intensywnej terapii. Swój trening odwołał klub piłkarski, "Duma Katalonii", FC Barcelona.
Krew i gniew na ulicach Katalonii. Policja brutalnie pacyfikuje referendum [FOTO]Ze strajku wyłamały się dwie centrale związkowe z Katalonii.
W Barcelonie jest reporter Radia ZET. - W piekarni obok mojego hotelu jest dziś o połowę mniej pieczywa niż zwykle. Z kolei w położonej tuż obok aptece, klientów obsługuje dziś nie dwóch, a jeden farmaceuta - relacjonuje. - Miejsca, które przyłączyły się do protestu rozpoznać można po kartce na drzwiach z napisem "servises minimal", co oznacza ograniczoną usługę. Zamknięta jest też część banków, kiosków, a także zabytków takich jak Sagrada Familia - dodaje. - Z kolei O 9:29 pracownicy metra przestali wpuszczać ludzi na stację, zapraszając na kolejny kurs o 17:00. Na ulicach już widać mnóstwo młodych ludzi, którzy dziś mają wolne od szkoły - mówi.
RadioZET.pl/MBA, IAR/KM
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET