Kijów jest pod nieustannym ostrzałem. W niedzielę wieczorem znów zawyły syreny alarmowe. Około godz. 23 (22 czasu polskiego) doszło do kilku wybuchów. Informację potwierdził na Telegramie mer stolicy Witalij Kliczko. Jak dodał, atak rakietowy przeprowadzono w rejonie podilskim. "Niektóre domy i teren jednego z centrów handlowych są uszkodzone. Ratownicy, medycy i policja są już na miejscu” – napisał Kliczko.
Z doniesień w mediach społecznościowych wynika, że w wyniku eksplozji kilka budynków na osiedlu Borszczahiwka jest bez prądu, na osiedlu Wynohradar z budynków posypał się tynk i otworzyły okna. W okolicach stacji metra Szulawska widoczne są kłęby dymu.
Eksplozja była tak potężna, że jej falę czuć było zarówno w centrum miasta, jak i w odległej od centrum dzielnicy Obołoń. Początkowo była mowa o jednej ofierze śmiertelnej - tak przekazał m.in. Kliczko cytowany przez Reutersa.
Kilka godzin później agencja poinformowała jednak - powołując się na ustalenia centrali ukraińskiego pogotowia ratunkowego, że liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do czterech. Wiadomo również o co najmniej jednej osobie rannej. W poniedziałek rano podano, że w nocnym ostrzale Kijowa zginęło co najmniej 6 osób. W poniedziałek rano przed centrum handlowym Retroville w kijowskiej dzielnicy Padół złożono ciała sześciu ofiar. Strażacy i żołnierze wciąż przeszukują pogorzelisko - relacjonował obecny na miejscu reporter AFP.
Wojna w Ukrainie - najnowsze informacje na żywo
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET