`

Łukaszenka zdradzi Putina? "Zaczął się zastanawiać. Widzi, że nadszedł zmierzch tej ekipy"

3 min. czytania
07.06.2022 07:14
Obserwuj nas na Google

- Problemem wojska rosyjskiego jest kastowy podział między oficerami a szeregowymi. Ci drudzy nie utożsamiają się ani z misją, ani z jej celem - tłumaczył w rozmowie z Polską Agencją Prasową były szef JW GROM gen. Roman Polko. Zasugerował też, że przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka ma wątpliwości, czy warto popierać Władimira Putina.

Łukaszenka Putin
fot. Shamil Zhumatov/Pool Photo/AP/East News

Straty armii rosyjskiej od początku wojny w Ukrainie szacowane są na ok. 30 tys. żołnierzy i miliony dolarów w sprzęcie. Komentując te dane gen. Roman Polko przypomniał, że armia rosyjska opiera się na żołnierzach poborowych, którzy „traktowani są przez dowództwo jak mięso armatnie”.

Rosjanie przegrywają w Ukrainie? "Nie utożsamiają się z misją"

W jego ocenie, problemem jest feudalny system dowodzenia. - Mam na myśli kastowy podział między oficerami a szeregowymi. Ci drudzy nie utożsamiają się ani z misją, ani z jej celem. Chcą tylko przeżyć i zrabować jak najwięcej się da. W związku z tym, armia rosyjska ma niskie morale, brak woli działania i zwycięstwa - tłumaczył b. szef JW GROM.

Jego zdaniem fenomen znacząco mniejszej, jednak stawiającej skuteczny opór najeźdźcy, armii ukraińskiej polega na przekonaniu żołnierzy, co do słuszności wykonywanych zadań. - Ukraińcy mają świadomość realizowanych działań, ale też całej misji. Żołnierze wiedzą, co robić. Kiedy zmienia się sytuacja na froncie, przejmują inicjatywę - mówił. Dodał, że „Rosjanom tego brakuje".

Redakcja poleca

Pytany o możliwość wprowadzenia w Rosji powszechnej mobilizacji, stwierdził, że do społeczeństwa rosyjskiego zaczynają docierać informacje z frontu. - Nikt nie chce brać udziału w wojnie, w której wysyła się żołnierzy na śmierć. W wielu rosyjskich miastach jednostki wojskowe obrzucane były koktajlami Mołotowa - przyznał.

- Ludzie się boją mobilizacji. Władimir Putin też się przed tym wzbrania, bo wie, że mogłoby to doprowadzić do przewrotu. Dlatego sięgnął już po wszystkie możliwe zasoby osobowe. Zatrudnił nawet bandytów Kadyrowa, grupę Wagnera i najemników z Syrii - wyjaśnił generał.

Łukaszenka nie przystąpi do wojny? "Dołączy do tych, co zwyciężają"

Na terytorium Białorusi, przy granicy z Ukrainą, wciąż stacjonuje część rosyjskich pododdziałów, posiadających na uzbrojeniu kompleksy rakietowe Iskander-M, wyrzutnie Pancyr-S1, systemy obrony powietrznej S-400 i samoloty bojowe. Mimo to, Alaksandr Łukaszenka wciąż nie podjął decyzji o przystąpieniu Białorusi do wojny.

Wzorem wielu dyktatorów, dołączy do tych, którzy zwyciężają. Na początku jego entuzjazm w stosunku do Putina był spory. Teraz, kiedy druga pod względem wielkości armia świata nie radzi sobie z "malutką" Ukrainą, zaczął się zastanawiać - gen. Roman Polko

Zwrócił uwagę na to, że Łukaszenka już kilkakrotnie krytykował armię rosyjską, próbując się odżegnywać od rozpętanego przez Moskwę konfliktu. - Widzi, że nastał zmierzch ekipy kremlowskiej, a sam chciałby przetrwać przy jakimś protektorze. Na pewno jednak nie takim, który jest skazany na porażkę. A Putin, niezależnie od tego, co się wydarzy w Ukrainie, jest już przegrany, bo żadne cywilizowane państwo nie będzie chciało współpracować z takim przywódcą - skomentował generał.

Gen. Polko: Ukraina woli mieć żywych niż martwych bohaterów

Polko odniósł się również do poddania zakładów Azowstal, które przez ponad dwa miesiące były bastionem obrońców Mariupola. - Dla mnie ci żołnierze są bohaterami. Z pewnością nie popełnili błędu decydując się na ewakuację - stwierdził. Dodał, że kiedy wyczerpały się wszystkie możliwości „stanęli przed wyborem: albo bohatersko zginąć, albo się poddać”.

- Całe szczęście decyzję podjął prezydent Zełenski wydając rozkaz, bo sami prawdopodobnie wybraliby śmierć. Myślę, że naród ukraiński woli mieć żywych bohaterów niż martwych - tłumaczył Polko.

Ocenił, że istnieje szansa na odzyskanie ich z niewoli, ale ciężko przewidzieć jak długo to potrwa. - Miejmy nadzieję, że dojdzie do jakiegoś przełomu w samej Rosji i w końcu będą mogli wrócić do swoich najbliższych - dodał.

RadioZET.pl/PAP

Wojna w Ukrainie. Relacja na żywo

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET