Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Mieszkaniec Turynu przebywający na wakacjach w Alghero na włoskiej wyspie otrzymał mandat od tamtejszej straży miejskiej za to, że nie zastosował koniecznych środków zapobiegawczych, by nie dopuścić do kradzieży tego, co jest w aucie, jak i samego pojazdu.
Lokalne media na wyspie podały, że mężczyzna nie mógł uwierzyć w uzasadnienie, jakie przeczytał na wystawionym mandacie, który znalazł za wycieraczką. Powołano się w nim na artykuł kodeksu drogowego, w którym mowa jest o tym, że w czasie postoju samochodu kierowca musi zastosować wszystkie niezbędne środki ostrożności, by nie dopuścić do „wypadku i użycia pojazdu bez jego zgody”. Niepodjęcie takich kroków straż miejska uznała za „nakłanianie do popełnienia przestępstwa”.
„Absurd” - tak karę podsumował 77-letni właściciel samochodu, cytowany przez agencję Ansa. Jak ocenił, funkcjonariusze wykazali się „nadmiarem gorliwości”. Wyjaśnił, że zawsze jeździ z odsuniętą szybą, bo podróżuje z psem.
Wsadził krowę do pandy i pojechał. Nie dostanie mandatuMężczyzna skontaktował się z adwokatem, który przyznał, że mandat nie jest pomyłką ani przesadą. To samo potwierdził komendant posterunku straży miejskiej, który podkreślił, że kompetentny funkcjonariusz postąpił zgodnie z przepisami kodeksu drogowego.
- Ten pan zdaje się go nie znał, ale teraz nigdy więcej nie zapomni zamknąć samochodu tak, jak trzeba - dodał szef straży.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET