Wymordowali 88 osób, żeby ukraść bydło. Policja jest bezradna
Policja w stanie Kebbi w północno-zachodniej Nigerii poinformowała, że w ataku gangu złodziei bydła na siedem wiosek zginęło 88 osób. Region zmaga się z trwającymi od dziesięcioleci starciami o zasoby, ale ostatnio niektóre grupy stały się bardziej brutalne, grabiąc, zabijając i porywając dla okupu – przekazała agencja AFP.
Dziesiątki napastników na motocyklach zaatakowały siedem sąsiednich wiosek w dystrykcie Danko-Wasagu w północno-zachodniej Nigerii. „Początkowo znaleziono 66 ciał, ale natrafiliśmy na 22 kolejne” – powiedział rzecznik policji stanowej Kebbi Nafiu Abubakar, dodając, że śledztwo jest kontynuowane. Policja wciąż poszukuje wielu mieszkańców wiosek, którzy uciekli przed napastnikami. „Możliwe, że znajdziemy więcej ciał. Bilans ofiar nie jest więc ostateczny” – zaznaczył Abubakar. W rejon ataku wysłano policjantów, aby zapobiec kolejnym napaściom.
Śledczy podejrzewają, że ataku dopuścił się gang z sąsiednich stanów Zamfara lub Nigru, w którym przestępcy mają swoje siedziby. W kwietniu dziewięciu policjantów zginęło na tym obszarze w strzelaninie z bandytami, którzy napadli na wioskę w Sakabie w celu kradzieży bydła.
Nigeria. Złodzieje bydła zaatakowali siedem wiosek. Zginęło 88 osób
Północno-zachodnia i środkowa Nigeria to siedlisko gangów. Bandyci napadają tam na wioski, podpalają domy i nękają mieszkańców. Następnie wracają do swoich siedzib w lesie Rugu, który rozciąga się na terenie kilku stanów.
Z przestępcami nie radzą sobie nigeryjskie wojsko i policja, ponieważ ich siły są nadwyrężone trwającym od ponad dekady powstaniem dżihadystów w północno-wschodniej części kraju. Tymczasem gangi na północnym zachodzie poczynają sobie coraz śmielej. Ostatnio nasiliły się ataki na szkoły – bandyci porywają setki uczniów, by domagać się okupu od władz i rodziców. Od grudnia gangi uprowadziły ponad 700 dzieci i studentów, często z akademików, w których jest niewielka ochrona.
Według Międzynarodowej Organizacja ds. Migracji współpracującej z ONZ tylko w lutym prawie 700 000 osób musiało opuścić swoje domy w północno-zachodniej i północno-środkowej Nigerii z powodu przemocy grup przestępczych. Rosnący terror wobec ludności cywilnej oraz towarzyszące mu problemy widać w rosnącym zapotrzebowaniu na opiekę medyczną.
Organizacja Lekarze bez Granic (MSF) w Zamfare alarmuje, że zaczyna jej brakować ludzi i środków do udzielania pomocy. Między styczniem a kwietniem leczyli 10 300 dzieci w Zamfarze z powodu ostrego niedożywienia, odry, malarii i innych schorzeń. „To o 54 procent więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku” - powiedział lekarz MSF, Godwin Emudanohwo. „Ludzie tutaj potrzebują teraz żywności, wody zdatnej do picia i szczepień” – podkreślił. „To, co się tutaj dzieje, to kryzys humanitarny, któremu natychmiast należy się przyjrzeć, aby szybko i właściwie zareagować” – dodała Froukje Pelsma, szefowa misji Lekarzy bez Granic w Nigerii.
RadioZET.pl/AFP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET