Wrócił do domu taksówką z imprezy sylwestrowej. Jechał przez trzy kraje
Tę zabawę sylwestrową pewien Norweg zapamięta do końca życia. A raczej nie zabawę, tylko jej konsekwencję. Okazało się, że podróż powrotna taksówką z imprezy wiodła przez trzy państwa i kosztowała go tysiące koron.
40-latek bawił się w ostatnią noc 2017 roku w stolicy Danii, Kopenhadze. Gdy nad ranem wsiadł do taksówki, był kompletnie pijany. Zażyczył sobie jednak podwóz do domu, czyli do...Oslo.
Taksówkarz przyjął zgłoszenie i w ciągu 6 godzin, przemierzając trzy kraje, przetransportował swojego klienta do stolicy Norwegii. Ten, gdy tylko pojazd dojechał na miejsce, wyszedł i jak gdyby nigdy nic oddalił się, bez uiszczenia rachunku. A ten wyniósł, bagatela, 12,5 tys. duńskich koron, czyli ok 7 tysięcy złotych!
Mężczyzna szybko został namierzony we własnym mieszkaniu przez policję. Okazało się, że spał, a obudzony "pochwalił" się lukami w swojej pamięci i utrzymywał, że nie pamięta, aby w ogóle zamawiał taksówkę.
Musiał jednak zapłacić za kurs, a także uiścić grzywnę, co razem wyniosło, w przeliczeniu na polską walut, 7,5 tysiąca złotych.
RadioZET.pl/wp.pl/MP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET