"Putin to faszystowski przywódca. Nie możemy wykluczyć użycia broni jądrowej"
Przemówienie Putina, w którym ogłosił on rzekomą aneksję części Ukrainy, pokazuje, że mamy do czynienia z faszystowskim przywódcą - uważa były ambasador USA w Polsce Daniel Fried. Jego zdaniem zwiastuje to trudne czasy dla świata. Nie wykluczył użycia broni jądrowej przez rosyjskiego prezydenta.
Władimir Putin wygłosił w ubiegłym tygodniu na Kremlu szokujące przemówienie. - Podjęliśmy decyzję o włączeniu Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej, a także obwodów chersońskiego i zaporoskiego w skład Federacji Rosyjskiej - oświadczył. Jak dodał, decyzję władz Rosji "popierają miliony ludzi".
Były ambasador USA w Polsce Daniel Fried ocenił, że rządy Putina można nazwać faszystowskimi. - Przez lata używaliśmy na Zachodzie słowa "faszyzm". Ale teraz mamy do czynienia z rzeczywistym faszystowskim przywódcą - mówił Fried, komentując wystąpienie rosyjskiego prezydenta na Kremlu, którego większość poświęcona była krytyce Zachodu.
"Putin przywódcą faszystowskim. Mamy gloryfikację przemocy i roszczenia"
- Mamy kult przywódcy, gloryfikację przemocy, fantastyczne pretensje i roszczenia oparte o jakieś poczucie narodowego przeznaczenia, poczucie krzywdy, nawet skrajnie prawicowe tyrady na temat wojny kulturowej - wyliczył. Jak dodał, diatryby Putina "przypominają utyskiwania [cara] Mikołaja I na Oświecenie", tyle że w wydaniu skorumpowanego watażki.
Ekspert Atlantic Council i były asystent sekretarza stanu USA zauważył jednocześnie, że Putin posłużył się w swym przemówieniu retoryką z lewicowymi antyamerykańskimi i antykolonialnymi motywami. - To prawda, że wciąż jest dość dużo antyamerykańskich resentymentów na globalnym Południu, a Moskwa ma historię wspierania lewicowych ruchów i na to liczy Putin. Ale nie sądzę, by to zadziałało - powiedział.
Dyplomata ocenił, że przemówienie Putina - choć teoretycznie miało być poświęcone aneksji ukraińskich terytoriów - skupiało się na Zachodzie, bo Putin zdaje sobie sprawę, że przegrywa wojnę na Ukrainie. - Im więcej będzie mówił o Ukrainie, tym gorzej będzie to dla niego wyglądało - podkreślił.
"Mamy przed sobą trudne czasy"
Według Frieda wezwanie Putina do rozmów dyplomatycznych - przy jednoczesnym wykluczeniu zwrotu zagrabionych terytoriów - nie zwiastują szans na rychłe rozwiązanie konfliktu. - Wiele zależy od pola bitwy. Armia Putina nie wygrywa i nie ma zbyt wiele dowodów, które świadczyłyby, że mobilizacja to zmieni. Więc mamy przed sobą trudne czasy, wraz z groźbami nuklearnymi. Nie możemy wykluczyć użycia broni jądrowej, choć byłoby to dla Rosji bardzo kosztowne - ocenił Fried. Jak dodał, taki ruch spotkałby się z niezadowoleniem Chin i gniewem Indii.
Zdaniem eksperta odpowiedź administracji Joe Bidena była dotąd prawidłowa. - Mamy stanowczą odpowiedź, spokojną i bez histerii: zapowiedź dalszego wysyłania broni i wsparcia dla Ukrainy, bez żadnych oznak wycofywania się - powiedział Fried.
Komentując złożenie przez prezydenta Zełenskiego wniosku o przyspieszone wstąpienie do NATO, stwierdził, że ta kwestia będzie musiała zostać rozstrzygnięta dopiero po wojnie. Dodał jednak, że perspektywa członkostwa Ukrainy się przybliżyła. - Myślę, że kiedy ta wojna się skończy, będzie to znacznie bardziej prawdopodobne niż przed wojną. NATO dobrze by zrobiło, gdyby zaczęło o tym myśleć i wyobrażać sobie świat, jaki będzie po zakończeniu wojny - zaznaczył były ambasador. - Pamiętam czasy, kiedy perspektywa członkostwa Polski była uważana za niedorzeczną, kiedy członkostwo państw bałtyckich za nieodpowiedzialne. Więc zobaczymy, jak to się potoczy - podsumował.
RadioZET.pl/PAP - Oskar Górzyński
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET