Rada Bezpieczeństwa ONZ o Ukrainie. Ujawniono plan Rosji wobec Białorusi
Rosja planuje w najbliższych tygodniach zwiększyć liczbę swoich żołnierzy na Białorusi - alarmowała ambasadorka USA w ONZ Linda Thomas-Greenfield. W poniedziałek po południu odbyła się Rada Bezpieczeństwa ONZ w sprawie napięcia na Ukrainie, pomimo sprzeciwu strony rosyjskiej.
Ukraina od kilku miesięcy mierzy się z rosnącą presją ze strony Rosji. Władze w Kijowie utrzymują, że wokół granicy ukraińsko-rosyjskiej Kreml zgromadził ponad 127 tys. żołnierzy, sprzętu wojskowego i szpitale polowe. Możliwa eskalacja w Europie Wschodniej była tematem poniedziałkowych obrad Rady Bezpieczeństwa ONZ.
- Koncentracja rosyjskich wojsk przy granicach z Ukrainą jest największą taką mobilizacją od dekad - powiedziała ambasador USA Linda Thomas-Greenfield podczas debaty w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Dodała, że działania Rosji "uderzają w serce Karty Narodów Zjednoczonych" i zagrażają całemu porządkowi międzynarodowemu.
Rada Bezpieczeństwa ONZ o Ukrainie. "Największa koncentracja wojsk w Europie"
Dyplomatka stwierdziła, że USA mają informacje wskazujące, że Rosja ma ponad 100 tys. żołnierzy przy granicach z Ukrainą. Dodała, że do tej pory Rosja wysłała na Białoruś 5 tys. wojskowych. Jednak w najbliższych tygodniach ich liczba ma się zwiększyć. Do połowy lutego na Białorusi ma ich być ok. 30 tys. Ambasadorka USA mówiła o agresywnych żądaniach Rosji, rozprzestrzenianiu dezinformacji i propagandy przedstawiającej Ukrainę i Zachód jako agresora.
- Jeśli Rosja ponownie napadnie Ukrainę, nikt z nas nie będzie mógł powiedzieć, że tego nie przewidział. A konsekwencje będą przerażające - powiedziała Thomas-Greenfield. Dodała, że jeśli Rosja nie skorzysta z dyplomatycznego sposobu rozwiązania sporu, "świat będzie wiedział, dlaczego i kto jest za to odpowiedzialny".
- Działania Rosji wokół Ukrainy nie są rutynowym rozmieszczeniem wojsk, ale największą taką operacją w Europie od wielu dekad - powiedział zastępca ambasadora Wielkiej Brytanii James Kariuki. Jak ocenił, w najlepszym razie ruchy te są destabilizujące, a w najgorszym zakończą się nową inwazją.
Dyplomata zwrócił uwagę na fakt, że ponad 100 tys. rosyjskim żołnierzom stacjonującym wokół Ukrainy towarzyszą czołgi, artyleria, rakiety i pociski balistyczne krótkiego zasięgu, a także rozmieszczenie wojsk morskich i powietrznych.
- To nie jest rutynowe rozmieszczenie. To największa koncentracja wojsk w Europie od dekad - powiedział Kariuki. Jak stwierdził, w najlepszym przypadku działania te są destabilizujące, a w najgorszym zakończą się wznowioną agresją, która byłaby "największym pogwałceniem prawa międzynarodowego i zobowiązań Rosji wobec Karty NZ". Brytyjczyk wezwał Rosję do jasnej deklaracji, że nie użyje siły wobec Ukrainy.
Sam prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyznał, że rosyjskie wojska przy granicach z Ukrainą nie stanowią zagrożenia - powiedział ambasador Rosji Wasilij Nebenzia podczas debaty w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Dodał, że dyskusja na temat koncentracji rosyjskich wojsk to "nieuprawniona ingerencja w sprawy wewnętrzne".
Rosyjski dyplomata otworzył w ten sposób dyskusję na temat sytuacji wokół Ukrainy na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Nebenzia oświadczył, że spotkanie jest ingerencją w sprawy wewnętrzne Rosji i propagandową próbą wywołania paniki przez USA.
RadioZET.pl/AFP/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET