Rosja nie odda obrońców Azowstalu? "Będą «pokazówki», jak w systemie sowieckim"
- Żołnierzy pułku Azow czekają w Rosji procesy pokazowe, choć według prawa międzynarodowego powinni być traktowani jako jeńcy - mówi Radiu ZET prof. Paweł Wiliński, prawnik, współpracujący z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.
Około tysiąc obrońców zakładów Azowstal w Mariupolu jest już w rękach Rosjan. Według ustaleń z Moskwą, mają być wymienieni na jeńców rosyjskich. Ale, jak podaje niezależny portal Meduza, 89 ukraińskich bohaterów zostało przewiezionych do aresztu śledczego w Taganrogu. Tam mają czekać na proces przed rosyjskim sądem wojskowym.
- Skoro Rosjanie wreszcie dostali żołnierzy znienawidzonego pułku Azow, to łatwo ich nie oddadzą. Tu chodzi o instrumentalne stosowanie prawa, tzw. pokazówki, znane bardzo dobrze od lat 20-tych w sowieckim systemie i teraz odradzające się - mówi w rozmowie z Radiem ZET prof. Paweł Wiliński.
Wiliński: Żołnierzy pułku Azow czekają w Rosji procesy pokazowe
Zdaniem specjalisty prawa międzynarodowego, zapowiedzi procesów dla żołnierzy ukraińskich mogą być polityczną odpowiedzią Rosji na procesy ich wojskowych, którzy są oskarżeni o zbrodnie wojskowe. Pierwszy taki proces trwa w Kijowie.
Kombinat Azowstal, broniony przez pułk Gwardii Narodowej Azow i 36. Samodzielną Brygadę Piechoty Morskiej, pozostawał dotąd ostatnim punktem ukraińskiego oporu w Mariupolu, mieście portowym na południowym wschodzie Ukrainy. Mariupol został prawie całkowicie zniszczony przez rosyjskie wojska, a liczbę ofiar wśród ludności cywilnej ocenia się na kilkadziesiąt tysięcy.
RadioZET.pl/PAP/oprac. AK
WOJNA W UKRAINIE - RELACJA NA ŻYWO:
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET