Rosjanie przed 30., z dziećmi i z dala od frontu. Ujawniono odpowiedzialnych za ataki na Ukrainę
Międzynarodowe śledztwo dziennikarskie ujawniło personalia wąskiej grupy rosyjskich wojskowych, którzy odpowiadają za program manewrowania pocisków na cele w całej Ukrainie. To oni zaprojektowali ataki, w których zginęło setki osób, a większość Ukrainy została pozbawiona prądu.
Kreml w ostatnich tygodniach intensywnie wykorzystuje wojska rakietowe, aby zastraszyć Ukraińców. Na początku października Rosjanie ostrzelali cele w całym kraju, uderzając w cele cywilne i strategiczne, takie jak elektrownie. To nie pierwszy raz, kiedy sołdaci próbują odwrócić losy konfliktu na swoją stronę za pomocą pocisków.
Dziennikarze Bellingcat, The Insider i Der Spiegel ujawnili w poniedziałek rezultaty półrocznego śledztwa w sprawie wojskowych, którzy opracowali system naprowadzania rakietowego dla rosyjskiej armii. To oni odpowiadają za ataki, w których zginęło kilkaset osób, a prawie cała Ukraina została pozbawiona prądu.
Ujawniono zespół Rosjan, który odpowiada za ataki na Ukrainę
Chodzi o kilkadziesiąt osób operujących z siedziby Ministerstwa Obrony w Moskwie i siedziba admiralicji w Sankt Petersburgu. Inżynierowie i inni eksperci Głównego Centrum Obliczeniowego (GVC) Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej (oficjalnie celem jednostki jest świadczenie usług IT dla wojska) to głównie młodzi mężczyźni i kobiety, w tym jedna para małżeńska, wielu z doświadczeniem informatycznym. Wśród nich są laureaci konkursów wojskowych, którzy byli nagradzani przez prezydenta Rosji Władimira Putina.
Na podstawie rozmów 11 członków zespołu dziennikarze śledczy ustalili, że szefem zespołu jest prawdopodobnie płk. Igor Bagnyuk, który po szkoleniu wojskowym trafił do oddziałów koordynujących ataki rakietowe. Został również odznaczony za udział w wojnie syryjskiej, w której Kreml wspiera reżim Baszara al-Asada.
Wojskowy wykonywał intensywną komunikację z resztą swojego zespołu pomiędzy 2 a 9 października, czyli tuż przed zmasowanym atakiem na Kijów i inne ukraińskie miasta 10 października. To zdaniem dziennikarzy obala teorię, że te ostrzały były odpowiedzią ad hoc na zniszczenie mostu Kerczeńskiego dwa dni wcześniej.
"Inżynierowie wojskowi z jednostki planowania lotów rakietowych GVC to młodzi ludzie, przeważnie pod trzydziestkę, a czterej najmłodsi członkowie mają zaledwie 24 lata. (...) W przeciwieństwie do swoich wojskowych rówieśników, z których większość jest narażona na przynajmniej pewne osobiste ryzyko w pobliżu linii frontu, ci młodzi ludzie pracują w bezpiecznych centrach dowodzenia w Moskwie i Sankt Petersburgu" - napisali dziennikarze śledczy.
Dotarli również do profili członków zespołu w mediach społecznościowych, gdzie chętnie wstawiają zdjęcia np. ze swoimi rodzinami. Wojskowi odpowiedzialni za śmiercionośne systemy naprowadzania nie wydają się specjalnie przejęci konsekwencjami swoich decyzji.
RadioZET.pl/Bellingcat
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET