"Śmierdzący" incydent miał miejsce w ostatni czwartek. Lot, który zmierzał do Hong Kongu, musiał zostać przerwany, a maszyna awaryjnie wylądowała na Alasce. Jak opisują bowiem amerykańskie media, odpowiedzialny za to był jeden z pasażerów, który, z niewiadomych przyczyn, wysmarował ściany dwóch pomieszczeń toaletowych swoimi odchodami. Następnie próbował spłukać koszulkę, której użył do wykonania tej czynności.
Natychmiast został zatrzymany, ale nie stawiał oporu, nie zachowywał się agresywnie ani w żaden inny sposób nie próbował bezpośrednio zakłócić lotu. Wiadomo, że posiada wietnamski paszport i pozwolenie na pracę w USA.
Istnieją jednak obawy, że mężczyzna może nie być zdrowy psychicznie. Na razie trafił do szpitala na obserwację. Wcześniej, aby się z nim skomunikować, wezwano tłumacza.
Pozostali pasażerowie (a było ich na pokładzie 245) spędzili noc w hotelu w Anchorage, gdzie nastąpiło przymusowe lądowanie. W dalszą podróż wyruszyli dzień później, gdy samolot został umyty i zdezynfekowany.
RadioZET.pl/Gazeta.pl/MP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET