Xi Jinping
Xi Jinping podczas otwarcia chińskiego Expo, 4 listopada 2020 r.
fot: STR/AFP/East News
OTO ŚWIAT WIDZIANY Z PEKINU

Smok w twoim smartfonie. Chińczycy inwestują w dezinformację

04.02.2022 10:30

Propaganda i sianie zamętu to nie tylko ulubione narzędzie rosyjskich władz. Coraz mocniej na opinię publiczną w Europie Środkowo-Wschodniej chcą wpływać Chińczycy. Wykorzystują do tego szeroki wachlarz środków - od państwowych mediów po influencerów.

“Jest takie miejsce na Wyżynie Mongolskiej, gdzie ośnieżone szczyty Tienszanu górują nad bezkresnym morzem pustyni Gobi, a dzikość jesiennych wiatrów południa przeplata się z soczystą zielenią nietkniętych ludzką stopą dolinach północy” (pisownia oryginalna) - od tego poetyckiego wręcz opisu rozpoczyna się tekst o chińskiej prowincji Sinciang, opublikowany 12 sierpnia 2021 r. w niszowym serwisie turystycznym ttg.com.pl. Artykuł pozornie nie zwraca na siebie uwagi. Wychwala lokalną kulturę, przybliża historię regionu i zachęca do odwiedzenia przez turystów. 

Dopiero ze strony ambasady ChRL w Polsce można dowiedzieć się, że tekst jest elementem współpracy z placówką i ma na celu “obalić złe działania zachodnich sił antychińskich, fabrykujących kłamstwa na temat Sinciangu”. Tymi “kłamstwami” mają być potwierdzone przez organizacje pozarządowe i służby wielu krajów systemowe prześladowania muzułmańskiej mniejszości Ujgurów. W tzw. obozach reedukacyjnych (według różnych źródeł) ma być osadzonych około miliona osób, a reszta mieszkańców prowincji poddana jest nieustannej inwigilacji. Sinciang jest jednym z tych tematów, który wprawia w ruch chińską machinę propagandową. 

Państwo Środka, które za osiem lat ma się stać największą gospodarką świata, widzi siebie w roli globalnego mocarstwa. Władze w Pekinie prowadzą coraz szersze interesy w Europie czy Afryce, a dobry klimat do interesów mają robić propagandowe publikacje i wyciszanie wewnętrznych problemów.

Wisła i Jangcy

O tym, że Chiny nie szczędzą na to pieniędzy, świadczy choćby ubiegłoroczny raport Departamentu Sprawiedliwości USA. W latach 2016-2021 chińskie władze wydały aż 19 mln dolarów na anglojęzyczne publikacje w amerykańskich mediach. W tym na wkładkę prasową pod tytułem “China Watch”, która do złudzenia przypominała normalną gazetę, ale zawierała teksty napisane według polityki Komunistycznej Partii Chin. Stany Zjednoczone są głównym celem propagandy Xi Jinpinga, obecnego przewodniczącego ChRL, ale z roku na rok władze w Pekinie coraz mocniej dbają o swój wizerunek w Europie.

Alicja Bachulska, analityczka w Ośrodku Badań Azji w Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie, zwraca uwagę, że szczególnie ważny był 2019 rok. Wówczas miał miejsce szczyt antyrządowych protestów w Hong Kongu. - To była pierwsza taka sytuacja w Europie Środkowo-Wschodniej, kiedy chińscy dyplomaci publikowali teksty publicystyczne w lokalnych językach, dostosowując słowa przekazu podkreślające, że Hong Kong jest rządzony przez patriotów, a uczestnicy protestów byli pod zewnętrznymi wpływami. To była kampania informacyjna, koordynowana z Pekinu - tłumaczy. 

Hong Kong - obok Tajwanu, Tybetu, Sinciangu i protestów studenckich w 1989 roku - otwiera listę tematów niewygodnych dla chińskiego reżimu. Podejmowanie ich przez europejskich polityków czy dziennikarzy, jest traktowane jako “przekroczenie czerwonej linii”. Podobnie dzieje się z pandemią COVID-19. - W lecie ubiegłego roku polska edycja Chińskiego Radia Międzynarodowego opublikowała około 20 artykułów sugerujących, że korzenie wirusa są w amerykańskich laboratoriach wojskowych i że w USA były przypadki tajemniczej choroby i czemu tego nie badamy - wskazuje badaczka. Wspomniana przez nią redakcja zasługuje na chwilę uwagi.

Od prawie 54 lat z Pekinu nadaje polska sekcja międzynarodowej rozgłośni, która przekazuje punkt widzenia komunistycznnych władz. Przegląd najnowszych informacji z 3 lutego najlepiej obrazuje, że świat kręci się tam wokół jednej osoby. “Xi Jinping: Chiny są gotowe na rozpoczęcie jutro XXIV Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie”, “Przyjęcie noworoczne KC KPCh z okazji Święta Wiosny”, “Xi Jinping przybył do wioski Fengnanyuan w mieście Huozhou, aby zapoznać się ze stanem odbudowy po powodzi w Shanxi” - to tylko niektóre z nagłówków. 

Strona polskiej sekcji Chińskiego Radia Międzynarodowego (screen z 4 lutego 2022 r.)
fot. polish.cri.cn (screenshot)
Fot. polish.cri.cn (screenshot)
Strona polskiej sekcji Chińskiego Radia Międzynarodowego (screen z 4 lutego 2022 r.)

Obecny przywódca komunistycznych Chin jest posądzany przez Zachód i dysydentów o wprowadzanie kultu jednostki, który umacnia przekaz propagandowych mediów, nawet tych skierowanych do zagranicznego odbiorcy. Większość treści Chińskiego Radia Międzynarodowego to tłumaczenia depesz agencyjnych z Państwa Środka, ale są również materiały własne. Jak na przykład cykl filmików “Wisła i Jangcy”, które są nagrywane po polsku i rzadziej dotyczą polityki, a częściej zwyczajów, kultury i sportu. Pomimo że chińska rozgłośnia jest nieznana większości Polakom, ma ponad 320 tys. polubień na Facebooku, a profil “Wisła i Jangcy” - ponad 29 tys. W sumie to znacznie więcej niż niektóre polskie niezależne redakcje. Mimo to mało który post w chińskich profilach po polsku zdobywa więcej niż kilka polubień.

Czerwona linia

Filip Šebok, ekspert czeskiego Stowarzyszenia na rzecz Spraw Międzynarodowych (AMO) i koordynator projektu monitorowania chińskiej aktywności w Europie MapInfluenCE, uważa, że chińska propaganda nie była efektywna. - Treści przekazywane przez propagandowe media chińskie są czasem toporne i można mieć wrażenie, że liczy się sam fakt ich publikacji. Interesującą rzeczą jest tworzenie zewnętrznej propagandy dla wewnętrznych celów. Nie chodzi wcale o wpłynięcie na opinię publiczną w państwach europejskich, ale wykorzystanie np. wypowiedzi dyplomatów do wewnętrznych celów - tłumaczy. 

Mimo to Chińczycy szybko się uczą, na przykład od Rosjan, jak dostosować przekaz propagandowy w bardziej przystępnej formie. O ile Kreml ma długą tradycję w sianiu międzynarodowej dezinformacji i podsycaniu wewnętrznych sporów w państwach zachodnich, o tyle władze w Pekinie stawiały dotychczas na prezentowanie swoich osiągnięć tylko w pozytywnym świetle, wyciszając własne problemy. Jesteśmy jednak świadkami zmiany. Nasi rozmówcy wskazują na jedno - władze w Pekinie dążą do zmiany porządku międzynarodowego i detronizacji USA z pozycji supermocarstwa. Same wydatki na zbrojenia i innowacyjną gospodarkę nie wystarczą. Stąd rosnąca propaganda i tzw. soft power. Widać to dobrze na przykładzie Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które 4 lutego rozpoczęły się w Pekinie. 

Chińskie władze starają się ocieplać wizerunek zimowych igrzysk w Pekinie
fot. JADE GAO/AFP/East News
Fot. JADE GAO/AFP/East News
Chińskie władze starają się ocieplać wizerunek zimowych igrzysk w Pekinie

 

- Szczególnie istotne znaczenie mają tu obcokrajowcy, na przykład politycy i szefowie komitetów olimpijskich, którzy potwierdzają chińskie opinie dotyczące na przykład bezpieczeństwa olimpijskiej aplikacji na telefony, czy bezpodstawności bojkotu dyplomatycznego igrzysk. Instytucje chińskie wynajęły też lokalnych ekspertów do spraw Chin, aby w mediach społecznościowych propagować pozytywne informacje o igrzyskach - wskazuje Marcin Przychodniak, analityk ds. Chin w Polskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych.

Przypomina przypadek Vipindera Jaswala, komentatora “Newsweeka” i byłego pracownika Fox News i banku HSBC. Przyznał się on do podpisania kontraktu na 300 tys. dolarów, zgodnie z którym miał zarządzać kampanią influencerską na temat pekińskich igrzysk w USA. Przychodniak wspomniał również o aplikacji MY2022, którą obowiązkowo muszą zainstalować wszyscy sportowcy, którzy biorą udział w igrzyskach. Zawiera ona listę ocenzurowanych słów kluczowych (jak Tybet czy Sinciang), co ujawnił zespół badawczy Citizen Lab przy Uniwersytecie w Toronto.

Dla reżimu Xi Jinpinga Europa Środkowo-Wschodnia ma strategiczne znaczenie w rozbudowie dróg handlowych. Polska znajduje się na trasie nowego jedwabnego szlaku (nazywanego Inicjatywą Pasa i Szlaku), mającego zwiększyć import chińskich dóbr do państw zachodnich. Dlatego kraje naszego regionu nie znajdują się często na celowniku czarnego PR-u władz w Pekinie. Władimir Szopow z think tanku Europejska Rada Spraw Zagranicznych (ECFR) podkreśla, że Chiny dostosowują strategię wpływania na opinię publiczną w zależności od kraju.

Dobrze widać to na Bałkanach. - Chiny od wielu lat starają się przeniknąć do mediów europejskich. Tworzą instytucjonalne ramy współpracy z mediami czy różnymi stowarzyszeniami dziennikarzy; nawiązują relacje z poszczególnymi dziennikarzami; próbując wpłynąć na treść przekazu i zasięg za pomocą reklam (głównie koncernu Huawei), a nawet próbując kupić koncerny medialne, co miało miejsce w Chorwacji - ocenia Szopow.

Chiny od wielu lat starają się przeniknąć do mediów europejskich

Jednak wystarczy, że państwa europejskie przekroczą “czerwoną linię”, a chińska propaganda bierze je na cel. W ostatnich miesiącach przekonała się o tym Litwa. W listopadzie ubiegłego roku w Wilnie otwarto tajwańskie biuro przedstawicielskie, czyli de facto ambasadę Tajwanu. W odpowiedzi Chiny odpowiedziały ograniczeniami w handlu oraz wstrzymały wydawanie wiz dla Litwinów. - W wewnętrznej, jak i zewnętrznej propagandzie krytyka Litwy pojawiała się każdego dnia. Nowością było zarzucanie władzom Litwy przez chińskie władze łamanie praw człowieka - antysemityzmu, złe traktowanie migrantów na granicy z Białorusią itp. Litwa również jest przedstawiana jako “amerykańska marionetka” i nie jest w pełni niezależna - wskazuje Filip Šebok. 

Najpierw pandy, potem polityka

Jak rozpoznać artykuł czy post w mediach społecznościowych, który może być wytworem chińskiej propagandy? Marcin Przychodniak wyjaśnia: - Większość z nich zwraca uwagę swoją topornością, urzędowym językiem, czy użyciem haseł, które są żywcem przejęte z języka partyjnego. Czasem uwagę zwraca nieporadne tłumaczenie na język lokalny (to dotyczy głównie publikacji po stronie instytucji państwowych).

Inaczej jest z treściami tworzonymi przez lokalnych autorów lub ekspertów, często wynajmowanych przez władze chińskie do tego celu. - Tutaj rozpoznanie propagandy wymaga już wiedzy na temat chińskich realiów i polityki, a tym samym staje się trudne do weryfikacji - wskazuje ekspert PISM. 

Czasami agitacyjne treści mogą pojawić się tam, gdzie pierwotnie nikt się ich nie spodziewa. - Jedna z taktyk stosowanych przez chińską propagandę na Tajwanie polega na tworzeniu stron internetowych, które zawierają zupełnie niepolityczną treść - śmieszne obrazki czy słodkie zwierzęta, a po roku lub dwóch pojawiają się tam tematy polityczne i dezinformacja - tłumaczy Alicja Bachulska,  która jest również koordynatorką na Polskę projektu MapInfleunCE. Podobnie jest w mediach społecznościowych. - Po kilku postach na temat chińskiej natury, pojawia się polityczne wideo np. o Sinciangu, które przedstawia szczęśliwych mieszkańców tego regionu - dodaje.

Eksperci podkreślają, że coraz trudniej będzie uciec od prób wpływania przez Chiny na europejską opinię  publiczną. W mocniejszy lub nieco lżejszy sposób. Na przykład angażując youtuberów. Pod koniec ubiegłego roku “The New York Times” ujawnił, że zachodni influencerzy są zapraszani do komunistycznych Chin na wizyty studyjne. Publikowane przez nich filmy przedstawiają Państwo Środka oczywiście w pozytywnym świetle. Chiński regulator internetowy miał wydać 30 tys. dolarów na kampanię promującą cud gospodarczy z użyciem “zagranicznych gwiazd sieci”. Część z nich odmówiła wyjaśnienia, dlaczego zgodzili się na taką kontrowersyjną współpracę.

Piotr Drabik
Piotr Drabik

Dziennikarz bez specjalizacji, ale z otwartą głową. Wcześniej związany m.in. z redakcją "Dziennika Polskiego", TVN24 i "Press". Obecnie redaktor działu Wiadomości w serwisie RadioZET.pl. Interesuje się polityką krajową, jak i międzynarodową. Najlepiej realizuje się w reportażach i dłuższych artykułach. Po pracy miłośnik astronautyki i fotografii analogowej. Twitter: @piotrdrabik. E-mail: piotr.drabik@eurozet.pl

logo Tu się dzieje