Nasser Ahmad - afgański dziennikarz w Polsce
Nasser Ahmad
fot: Rafał Miżejewski

Talibowie mnie torturowali i pytali o polską dziennikarkę

03.06.2022 12:53

Nie rozumiem, dlaczego społeczność międzynarodowa przestała martwić się o Afganistan. Rozumiem, że jest wojna na Ukrainie, ale wiem też, że podobne rzeczy dzieją się w mojej ojczyźnie – mówi pochodzący z Afganistanu tłumacz Nasser Ahmad. Z Afganistanu uciekł na własną rękę. Od 3 miesięcy przebywa w Ośrodku dla Cudzoziemców w podwarszawskim Lininie.

Rafał Miżejewski: Oblężone lotnisko w Kabulu. Tłumy starające się dostać na pokład samolotu. Ludzie desperacko chwytający się odlatujących maszyn. Takie obrazki utkwiły w naszej pamięci z masowej ewakuacji z Afganistanu w sierpniu. Gdzie wtedy byłeś?

Nasser Ahmad: To był bardzo smutny i ponury czas. Byłem wtedy z polską dziennikarką Jagodą Grondecką. Pracowałem jako jej tłumacz. Pamiętam, że poszliśmy wtedy do weterynarza, bo jej kot był chory. Zadzwonił do mnie ojciec i powiedział, żeby natychmiast przyjechał do domu z Jagodą, bo Talibowie przejmują władzę w Kabulu. W pewnym momencie wyjrzałem przez okno i zobaczyłem biegnący tłum. Mali, duzi, młodzi, starcy. Wszyscy nagle zaczęli biec. Nawet psy. Wtedy powiedziałem do Jagody, że musimy uciekać. Ona odmówiła. Powiedziała, że jest dziennikarką i musi zostać, bo to jest jej praca. Odpowiedziałem jej, że to niebezpieczne. Nie chciała zmienić zdania i podkreślała, że to jej misja, żeby relacjonować to, co dzieje się właśnie w Afganistanie. Wróciłem do domu i nigdzie nie wychodziłem. 

Wszyscy nagle zaczęli biec. Nawet psy. Wtedy powiedziałem do Jagody, że musimy uciekać. Ona odmówiła

Mam już doświadczenie z pierwszych rządów Talibów w naszym kraju przed 2001 rokiem. Wiedziałem, czego należy się po nich spodziewać. Zdawałem sobie sprawę, co może mnie jako tłumacza czekać. Byłem też świadomy tego, jak będą traktować kobiety, jak podchodzą do kwestii edukacji i jak podejrzliwie podchodzą do ludzi mówiących w obcych językach. Jagoda napisała mi, żebym przyjechał na lotnisko i spróbował dostać się na pokład polskiego samolotu. Jako, że pracowałem z Polakami na miejscu, byłem na liście do ewakuacji.

Kiedy dotarłem na lotnisko, było tam ponad 20 tysięcy ludzi. Bardzo się starałem przedostać przez bramki kontrolne, ale niestety było to już niemożliwe. Spałem tam dwie noce. Tłum i ścisk był tak duży, że brakowało nawet powietrza. Wtedy zmarło tam 15 osób. W okolicy lotniska natrafiłem na patrol talibów. Kazali mi pokazać swoje dokumenty. Po szybkiej weryfikacji, powiedzieli mi, że kolaboruje z USA, a teraz chce uciec z kraju. Powiedziałem, że to nieprawda. Jestem muzułmaninem, tak jak oni. Pracuję tylko po to, żeby wyżywić rodzinę. Kiedy to usłyszeli, uderzyli mnie bronią w głowię. Obudziłem się z ogromnym bólem w szpitalu. W takim stanie nie mogłem już myśleć o ewakuacji.

Tydzień później znowu spotkałeś talibów.

Tak. Na początku przyszli do domu Jagody. Podejrzewali, że pracuje dla CIA. To pokazuje ich sposób myślenia. Polega on na tym, że każdy obcokrajowiec – zazwyczaj z jasną cerą – pracuje dla amerykańskiego wywiadu. Kiedy przyszli do naszych domów, mieli mnóstwo informacji na nasz temat. Wiedziałem, że jestem w niebezpieczeństwie i grozi mi śmierć, dlatego ukrywałem się w domu u znajomego. Już wtedy, w pierwszych dniach po przejęciu władzy, zabili dużo osób. Byli to ludzie podejrzewani o kolaboracje z obcymi służbami oraz wojskowi związani z poprzednią władzą w Kabulu. Musiałem jednak za coś żyć. Dlatego zacząłem sprzedawać zimną wodę na ulicy.

Fot.

Było wtedy bardzo gorąco. W pewnym momencie, talibowie mnie zauważyli, rozpoznali i aresztowali. Zasłonili mi oczy, żebym nic nie widział. Wrzucili do samochodu i wywieźli w nieznanym kierunku. Kiedy dotarliśmy na miejsce, rozwiązali mnie i zdjęli opaskę z oczu i powiedzieli, że jeśli chce przeżyć, mam odpowiadać na ich każde pytanie. Najpierw zapytali, w jakim obcym języku mówię. Odpowiedziałem, że po angielsku i paszto (jeden z języków urzędowych w Afganistanie - red.). 

Później byli ciekawi, czy mówię też w urdu. Odpowiedziałem, że nie, mimo, że potrafię. Słyszałem, że oni porozumiewają się w tym języku, dlatego rozumiałem, co do siebie mówią. W pewnym momencie, do pomieszczenia wszedł ktoś, kogo nazywali liderem. Z tego, co zrozumiałem, to był Pakistańczyk. On zaczął mnie pytać, kim jest Jagoda Grondecka i dla kogo pracuje. Opowiedziałem zgodnie z prawdą, że jest po prostu dziennikarką. Interesowało ich, o czym Jagoda rozmawiała przez telefon. Mówiłem im, że nie mam pojęcia, ponieważ mówiła po polsku. Stwierdzili, że kłamię i jeśli nie chcę, aby stała mi się krzywda, mam powiedzieć im prawdę, bo oni wiedzą, że ona pracuje dla CIA i zbiera relacje ludzi w Afganistanie, żeby przekazać je Amerykanom. Ciągle zaprzeczałem tym oskarżeniom, dlatego w pewnym momencie powiedzieli mi, że otworzą mi usta ich własną metodą. Zaczęli uderzać mnie z całej siły młotkiem w kolana i palce u dłoni. Nadal się trzęsę, kiedy o tym myślę.

Te tortury trwały nieustannie przez 4 dni. Nie mówiłem im tego, co chcieliby usłyszeć. Dlatego w pewnym momencie jeden z talibów powiedział do drugiego: „Albo go zabij albo wypuść. Jest dla nas bezużyteczny”. Wypuścili mnie w środku nocy. Nie miałem nic ze sobą. Nawet butów. Na ulicy zatrzymałem taksówkę . Poprosiłem kierowcę o telefon, żeby zadzwonić do rodziny. Kiedy ojciec w słuchawce usłyszał mój głos, rozpłakał się. Później spędziłem parę dni w domu, ale talibowie nie przestali mnie szukać.

Zaczęli uderzać mnie z całej siły młotkiem w kolana i palce u dłoni. Nadal się trzęsę, kiedy o tym myślę

Pojawiła się szansa, żeby uciec z Afganistanu do Iranu. Problem polegał jednak na tym, że nie mogłem iść do ambasady. Nie miałem pewności, czy mnie nie aresztują. Bałem się wszystkiego. Nawet własnego cienia. Dlatego dotarłem do przejścia granicznego z Iranem. Tam otrzymałem wizę i przyleciałem do Warszawy. Nie ma słów, które określą moją wdzięczność wobec wszystkich Polaków, którzy mi pomagali w Afganistanie. Przede wszystkim, polska konsul w Iranie. Wszystko dobre, co o niej powiem i tak będzie za mało, by opisać jej uprzejmość wobec mnie.

Jak to się stało, że w miarę stabilne państwo, budowane od 20 lat z pomocą USA i krajów zachodnich, z dnia na dzień zostało przejęte przez talibów, o których sam mówiłeś, że ukrywali się w górach?

Wszystko było polityczną rozgrywką. Mam wiedzę, że było zawarte jakieś porozumienie pomiędzy USA a talibami. Miało ono wyglądać mniej więcej tak: Stany wycofują się z Afganistanu i pozwalają talibom przejąć władzę. To totalna porażka USA. Do niedawna mienili się jako światowy strażnik, który jest w stanie walczyć z każdym, a nie dali rady z talibami. Słyszałem wręcz o sytuacji, kiedy amerykańskim samolotem dostarczano talibom broń do walki z rządem w Kabulu. To obłęd. Amerykanie nie chcieli Ashrafa Ghaniego jako prezydenta Afganistanu. Trochę im się nie dziwię, bo on nie zrobił absolutnie nic dla naszego kraju. Mówił, że zostanie do końca, a uciekł przy pierwszej okazji z ponad 100 milionami dolarów. Przez jego bierną postawę, cofnęliśmy się w rozwoju o jakieś 100 lat.

Jak teraz wygląda Afganistan niespełna rok po przejęciu władzy przez talibów?

Ludzie cały czas starają się stamtąd uciec. Tam nawet nie ma co jeść. Rodzice starają się wyżywić swoje dzieci. To główny cel dla większości ludzi. Talibowie robią dokładnie to, czego rzekomo mieli nie robić. Mówili, że otworzą się na kobiety, a ograniczają im dostęp do edukacji. Każdego dnia wprowadzają nowe regulacje, które krok po kroku, odbierają ludziom wolność. Najpierw usunęli z telewizji wszystkie zagraniczne seriale.

Talibowie robią dokładnie to, czego rzekomo mieli nie robić. Mówili, że otworzą się na kobiety, a ograniczają im dostęp do edukacji

Teraz wprowadzili prawo o nakazie zakrywania twarzy przez dziennikarki w telewizji. Oni mówią, że tak nakazuje islam. Pokaż mi gdzie? To bzdury. Islam w żadnym miejscu tego nie nakazuje. Szczerze mówiąc, to nie rozumiem, dlaczego społeczność międzynarodowa przestała martwić się o Afganistan. Wiem, że jest wojna na Ukrainie, ale wiem też, że podobne rzeczy dzieją się w mojej ojczyźnie. Z tego powodu, ponad 2 miliony ludzi opuściło Afganistan.

Żeby rządzić tak ogromnym krajem potrzeba tysięcy urzędników, dyrektorów, policjantów. Skąd się biorą kadry talibów?

Zwykli ludzie się do nich nie przyłączyli, bo przyzwoici ludzie są przeciwnikami talibów. Trzeba im jednak przyznać, że się zmienili. Kiedy rządzili Afganistanem po raz pierwszy, byli brutalni, ale nie kłamali. Nie opowiadali niestworzonych rzeczy. Teraz są okropnymi kłamcami.

Talibowie na ulicach Kabulu, styczeń 2022 r.
fot. MOHD RASFAN/AFP/East News
Fot. MOHD RASFAN/AFP/East News
Talibowie na ulicach Kabulu, styczeń 2022 r.

Da się teraz uciec z Afganistanu?

Jest to trudne, szczególnie dla kobiet. Jeśli komuś się to udaje, to najczęściej ucieka do Iranu. Tam jest względnie bezpiecznie. Stamtąd możesz już lecieć w dowolnym kierunku. Osoby, które uciekły do Pakistanu, często były tam aresztowane i przekazywane talibom.

Jacy są talibowie? Oni szczerze wierzą, w to co robią?

Jeśli chodzi o kobiety, to kochają i szanują tylko te własne – własne żony, matki, córki. To okropni hipokryci. Jeden z liderów talibów został przyłapany w trakcie stosunku z inną kobietą, chwilę po tym, jak pouczał innych o wierności i poszanowaniu zasad. Inny przywódca z długą brodą, który ustala reguły życia dla innych muzułmanów, widziany był jak tańczy z opłaconymi kobietami i pije z nimi alkohol. To ich cecha charakterystyczna. Wielu z nich jest również skrytymi homoseksualistami i wdaje się w intymne relacje z nastoletnimi chłopcami.

Jakie są związki talibów z putinowską Rosją?

Dosyć bliskie. Nawiązali stosunki dyplomatyczne. Mają swoich ambasadorów w Rosji i w Afganistanie. Podobnie, jak Chiny, które próbują położyć łapy na naszych kopalniach.

Nasser Ahmad (z lewej) w Kabulu
fot. arch. prywatne
Fot. arch. prywatne
Nasser Ahmad (z lewej) w Kabulu

Co z twoją rodziną? Została w Kabulu?

Mój brat razem ze swoją rodziną nielegalnie uciekł do Iranu. Mama, tato i mała siostra zostali w Afganistanie. Nie są bezpieczni. Boję się o nich i będę starał się ewakuować ich do Polski. Moja mała siostra powinna iść teraz spokojnie do szkoły, a nie przejmować się tym, co dzieje się dookoła. Po każdej naszej rozmowie na WhatsAppie, dla pewności kasujemy konwersacje. Talibowie wielokrotnie sprawdzali ich telefony.

Mama, tato i mała siostra zostali w Afganistanie. Nie są bezpieczni. Boję się o nich i będę starał się ewakuować ich do Polski

Gdzie teraz mieszkasz?

Od trzech miesięcy jestem w ośrodku dla cudzoziemców w Lininie pod Warszawą. Nie do końca jednak rozumiem, dlaczego. Mam wizę, dotarłem tu legalnie. Dostałem zaproszenie od polskiego państwa, a muszę tam cały czas być. Wyobraź sobie, że dostaję co miesiąc zaledwie 70 zł od rządu. Sama podróż do Warszawy autobusem, kupno wody i czegokolwiek do jedzenia to wydatek rzędu 50 zł, a ja mam funkcjonować za 70 zł przez cały miesiąc.

Nasser Ahmad – pochodzący z Kabulu afgański tłumacz, z którego pomocy korzystało wielu dziennikarzy, także z Polski (Joanna Grondecka, Witold Repetowicz). Jako osoba posługująca się językiem angielskim, trafił na celownik fanatyków religijnych, którzy torturowali go i podejrzewali o współpracę z CIA. Był na polskiej liście współpracowników do ewakuacji, ale nie udało mu się dostać na pokład samolotu. Z Afganistanu uciekł przez granicę z Iranem. Od 3 miesięcy przebywa w Ośrodku dla Cudzoziemców w Lininie.

Rafał Miżejewski
Rafał Miżejewski

Od 2022 roku warszawski reporter Radia ZET. Najchętniej podejmuje tematy polityczne. Wcześniej związany z redakcją RMF FM i Polsat News. Ukończył politologię na Uniwersytecie Jagiellońskim i ekonomię na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Zamiłowanie do Włoch zaprowadziło go także do Rzymu, gdzie przez rok studiował na Uniwersytecie LUMSA. Miłośnik piłki nożnej. W trudnym związku emocjonalnym z Wisłą Kraków.

rafal.mizejewski@radiozet.pl

twitter.com/rafalmizejewski

logo Tu się dzieje