Zginęła pod kołami samochodu Ubera na autopilota. Urząd: Współwinna wypadku
Kontrowersje wokół pierwszego śmiertelnego wypadku z udziałem samochodu Ubera sterowanego przez komputer. Amerykański urząd uznał, że do tragedii przyczyniły się działania firmy testującej maszyny na autopilot, kierowcy awaryjnego, niewystarczający nadzór władz stanu Arizona i... samej ofiary - podaje PAP.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Do wypadku doszło w marcu 2018 r. w miejscowości Tempe w Arizonie. Kobieta przechodząca przez jezdnię z rowerem została potrącona przez autonomiczny samochód SUV-a Volvo XC90 Ubera. Jechał on po drodze publicznej.
Pilot zasnął podczas lotu. Minął cel o 46 kilometrówSprawa trafiła przed amerykański urząd bezpieczeństwa transportu (NTSB), który badał śmiertelny wypadek podczas testów pojazdu autonomicznego Ubera. Urzędnicy wydali zaskakujące orzeczenie, na bazie kompletnego raportu.
Zawiniły CZTERY strony
Zdaniem NTSB winnymi tragedii są cztery strony. Główna odpowiedzialność spada na Ubera, który przeprowadzał testy auta sterowanego przez komputer.
Śmiertelny wypadek z udziałem Tesli. „Kierowca zginął, pojazd zaczął płonąć” [WIDEO]Kolizja ta była ostatnim ogniwem w długim łańcuchu działań i decyzji podjętych przez organizację, która niestety nie postawiła bezpieczeństwa na pierwszym miejscu"
Firma zawiniła na wiele sposobów. Oprogramowanie pojazdu na autopilot nie zidentyfikowało potrąconej kobiety jako pieszej. Spółka nie oceniła adekwatnie możliwego ryzyka dla bezpieczeństwa. Na koniec – w maszynie wyłączył się system automatycznego hamowania.
Drugi winny – kierowca awaryjny. "Wpatrzony w prywatnego smartfona"
Komisja amerykańskiej agendy uznała też, że winnym jest również kierowca awaryjny. To oznacza, że w całej układance zawiódł bezpośrednio element ludzki. W Volvo siedziała kobieta mająca obowiązek zareagować w przypadku awarii autopilota. Nie zastosowała się do procederu. Jak podaje raport, była „rozproszona podczas całej podróży, wpatrzona w ekran prywatnego smartfona”.
Trzeci winny – ofiara
Urząd zwrócił uwagę, że do wypadku doszło w miejscu nielegalnego przekroczenia jezdni przez pieszą.
Czwarty winny – stan Arizona
Zdaniem komisji sytuacji można było uniknąć, gdyby nie nadzór władz Arizony nad testami Ubera. Szef organu zaznaczył, że władze stanowe „nie prowadziły należytego nadzoru nad testami pojazdów autonomicznych”.
W marcu tego roku śledczy z Yavapai w stanie Arizona stwierdzili, że Uber nie odpowiada za śmiertelny wypadek z udziałem samochodu autonomicznego.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET