W piątek w londyńskim Kingston Crown Court odbyła się rozprawa ws. 27-letniej kobiety, która celowo podała swojemu synowi leki antypsychotyczne. Gdy chłopiec trafił do szpitala, jego matka zanieczyszczała dożylne rurki nieznaną szkodliwą substancją. W trakcie procesu kobieta wyznała, że nie chciała, by syn wyjechał do Syrii z jej mężem, który wstąpił w szeregi Państwa Islamskiego. Szpital miał być dla chłopca schronieniem.
Sąd nie zastosował wobec 27-latki okoliczności łagodzących. Kobieta, której tożsamości nie podano z powodów prawnych, została skazana na 4 lata i sześć miesięcy więzienia. Wcześniej usłyszała osiem zarzutów, włączając w to podanie szkodliwej substancji zagrażającej życiu.
''To było działanie wielokrotnie i nie zdarzyło się raz. Wiedziałaś, że twój syn będzie musiał przejść przez bolesny i inwazyjny proces 29 października. To, co dałaś swojemu synowi, było potencjalnie śmiertelną dawką'' - mówił sędzia Peter Lodder. Dodał, że zdaje sobie sprawę z okoliczności, w których działała kobieta, jednak jak podkreślił, mogła podzielić się swoimi obawami chociażby z pracownikami szpitala.
RadioZET.pl/polishexpress.co.uk/DG
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET