Za kulisami Kremla. Podano dwa nazwiska, które pchają Putina w eskalację
Lider Czeczenii Ramzan Kadyrow i założyciel grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn to lidery prowojennej frakcji na Kremlu, ale za wcześnie, żeby mówić o zamachu stanu w Rosji - podkreślili polscy eksperci w rozmowie z Wirtualną Polską.
Wojna w Ukrainie znajduje się w fazie rosyjskich ostrzałów ukraińskich miast. Pociski spadają na infrastrukturę krytyczną, jak i cele cywilne. Ukraińcy starają się kontynuować kontrofensywę na południu i wschodzie kraju. Z powodu mobilizacji w Rosji, nielegalnej aneksji ukraińskich obwodów przez Kreml oraz prób włączenia Białorusi bezpośrednio do wojny mnożą się pytania o stabilność rządów Władimira Putina.
Eksperci w rozmowie z Wirtualną Polską odnieśli się do spekulacji, według których prowojenną frakcję na Kremlu tworzy lider Czeczenii Ramzan Kadyrow i założyciel grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn. - Prigożyn i Kadyrow są uzależnieni od rosyjskiego dyktatora. Podlegają Putinowi i nie mają własnej pozycji w rosyjskim systemie politycznym oraz militarnym. To bardziej Putin wykorzystuje ich do rozgrywania różnych frakcji. Kadyrow będzie ostatnią tarczą przed innymi, siłowymi strukturami. A Prigożin to człowiek, który jest zależny od kontraktów państwowych - komentowała dr Agnieszki Leguckiej, analityczka ds. Rosji z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Kadyrow i Prigożyn pociągają sznurki na Kremlu?
Jej zdaniem patrząc realnie na obecną sytuację na Kremlu, "nie ma jednak nikogo, kto mógłby wykreować następcę Putina". Z kolei Michał Marek, analityk ds. Rosji z Fundacji Centrum Analiz Propagandy i Dezinformacji, również wątpi w siłę wpływów Kadyrowa i Prigożyna. - Przywódca Czeczenii nie posiada zbytnich wpływów na Kremlu. Nadal jest to niższa liga - ocenił.
Marek dodał, że w rosyjskiej polityce Prigożyna nadal nie postrzega się jako następcę Putina. - Prigożyn widzi, że to jeszcze nie jest ten moment, by pójść na całość. Posiada wpływ na środowisko Putina, ale nie można mówić, by był zagrożeniem dla samego Putina. Będzie za wszelką cenę wzmacniał swoją pozycję, ale na razie trudno dostrzec w nim przyszłego lidera - mówi Michał Marek.
Ocenił, że Putin jest pod coraz większym wpływem wojskowych, którzy prą ku konfrontacji militarnej z Zachodem i eskalacji wojny w Ukrainie. - Dane środowisko może naciskać na Putina, aby ten wydał rozkaz dotyczący przeprowadzenia uderzenia nuklearnego na cel w Ukrainie. Silny atak rakietowy stanowił formę uspokojenia nastrojów i wskazania na to, że Kreml posiada jeszcze siłę nacisków inną, niż broń nuklearna. Mówiąc wprost, poprzez decyzję o zmasowanym ataku rakietowym (Putin - red.) mógł chcieć pokazać, że może jeszcze odmienić sytuację i jest nadal silnym politykiem - podkreślił Michał Marek.
Dr Agnieszka Legucka oceniła, że dyktator Rosji ma coraz mniej opcji i stopniuje eskalację. Krym miał być czerwoną linią. - Putin straszył, że jeżeli zostanie przekroczona, to on użyje broni atomowej. Tymczasem użył do ostrzału rakiety dalekiego zasięgu. Odpowiedź brutalna, ale bardziej na użytek wewnętrzny - mówiła.
231. dzień wojny w Ukrainie. Relacja na żywo
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET