Zamieszki podczas protestu "żółtych kamizelek”. Dziesięc osób rannych, kilkadziesiąt zatrzymanych [WIDEO]
Zgromadzeni na manifestacji w Paryżu członkowie ruchu "żółtych kamizelek" starli się w sobotę z policją, która użyła gazu łzawiącego. Zatrzymano 80 osób, 10 zostało rannych. Szef MSW Christophe Castaner apeluje o ustrukturyzowanie tego protestu.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Do pierwszych incydentów na Polach Elizejskich we francuskiej stolicy doszło około godziny 9 rano. Manifestanci usiłowali sforsować kordon policji, na co członkowie sił bezpieczeństwa odpowiedzieli gazem łzawiącej.
Francja. Mężczyzna grozi eksplozją granatu. Protestuje przeciwko podwyżce cen paliwJak poinformował rzecznik paryskiej policji, w mieście dokonano na razie 16 zatrzymań; niektóre mają związek z nielegalnym posiadaniem broni.
Przebywający na placu przy Łuku Triumfalnym manifestanci - niektórzy zamaskowani i z kapturami na głowach - rozproszyli się po okolicznych uliczkach. W niektórych miejscach podpalono kosze na śmieci.
Protest "żółtych kamizelek"
"Żółte kamizelki" od dwóch tygodni protestują i blokują drogi w całym kraju, wyrażając swój sprzeciw wobec podwyżek podatków od paliwa. Ta decyzja władz jest częścią polityki na rzecz ochrony środowiska rządu prezydenta Emmanuela Macrona.
Francuski minister spraw wewnętrznych udał się w sobotę na Pola Elizejskie, by podziękować za mobilizację siłom bezpieczeństwa. Podkreślił konieczność "ustrukturyzowania" ruchu "żółtych kamizelek".
"Musimy zaakceptować dialog"
- Obecnie w sporze musimy zaakceptować dialog, jakieś reguły - mówił Castaner. - Nie ma porządku publicznego bez reguł ani woli do dialogu - dodał. Skrytykował tych, którzy "domagają się spotkania z rządem, a potem odmawiają negocjacji".
Jak podkreślił minister, prezydent Macron i premier Edouard Philippe "właśnie po to zaprosili manifestantów" do rozmowy, głównie do udziału w trzymiesięcznych konsultacjach, by "wysłuchać gniewu" mieszkańców.
- Ale nie się ustrukturyzują, zorganizują, abyśmy mogli dać im odpowiedzi - dodał Castaner.
Jak zauważa agencja Reutera, władze obawiają się, że pod spontaniczny protest podłączą się członkowie ruchów skrajnych.
RadioZET/PAP?JZ
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET