Alarmy bombowe na lotniskach. Ekspert: jestem przekonany, że to skoordynowane działania
W czwartek na lotniskach w całej Europie wystąpiła seria alarmów bombowych dotyczących samolotów pasażerskich. Wiele wskazuje na to, że doszło do skoordynowanej akcji, mającej na celu zakłócenie funkcjonowania lotnisk. - Nie robi się zamieszania tylko dla samego zamieszania, tylko po to, żeby sprawdzić na przykład procedury postępowania, mechanizmy odpowiedzi i to, co będzie się działo w kraju przeciwnika, czyli w tym przypadku Europy - ocenił Wojciech Górecki, specjalista ds. badań Centrum Cyberbezpieczeństwa Akademii Górniczo-Hutniczej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Eurocontrol reaguje na fałszywe alarmy bombowe w Europie.
- Które kraje w Europie zgłosiły alarmy bombowe.
- Co sugeruje ekspert na temat celów wywoływania alarmów.
Seria alarmów bombowych w Europie
Eurocontrol, europejska organizacja koordynująca ruch lotniczy, przekazała w czwartek, że prowadzi działania na rzecz ograniczenia zakłóceń w związku z serią fałszywych alarmów bombowych. W krótkim oświadczeniu dla Polskiego Radia przedstawiciele biura prasowego organizacji napisali, że ściśle monitorują sytuację i współpracują z liniami lotniczymi, lotniskami, oraz innymi organizacjami w całej Europie, tak aby zminimalizować powstałe utrudnienia.
Informacje o zagrożeniu bombowym dotyczą między innymi samolotu WizzAir lecącego do Warszawy oraz maszyny linii LOT, która awaryjnie lądowała w Brukseli. Podobne zgłoszenie dotyczyło także Lotniska Chopina w Warszawie. Jak przekazał PAP przedstawiciel prasowy przewoźnika Piotr Rudzki, wdrożono standardowe procedury bezpieczeństwa. Kontrole nie wykazały zagrożenia, a lotnisko funkcjonowało bez zakłóceń. Alarmy odnotowano również w Czechach, Bułgarii, Hiszpanii, Rumunii i Finlandii. Seria gróźb wymierzonych w loty komercyjne dotknęła Europy także dwa dni wcześniej. Wszystkie z wtorkowych alarmów okazały się fałszywe.
Czy europejskie służby zdały test?
Ekspert cyberbezpieczeństwa z AGH Wojciech Górecki ocenił, że w sytuacji tak licznych alarmów nie może być mowy o przypadku. - Jestem przekonany, że są to skoordynowane działania. Przypadek może być jeden, góra dwa, natomiast tutaj mamy bardzo konkretne sytuacje - powiedział i jednocześnie zaznaczył, że Europa posiada bardzo dobry system reagowania na podobne incydenty. - Do paraliżu nieba jeszcze daleko, bo mamy naprawdę dobrze wyszkolone służby w całej Europie. Eurocontrol, który odpowiada za bezpieczeństwo przestrzeni lotniczej, jest przygotowany na takie sytuacje, natomiast nie są to odosobnione incydenty. Jest to element wojny hybrydowej, która toczy się na całego praktycznie w całej Europie - dodał.
Jednym z celów takiego ataku może być sprawdzenie gotowości służb. - Nie robi się zamieszania tylko dla samego zamieszania, tylko po to, żeby sprawdzić na przykład procedury postępowania, mechanizmy odpowiedzi i to, co będzie się działo w kraju przeciwnika, czyli w tym wypadku Europy - zauważył ekspert.
Górecki ocenił, że zdecydowana, poprawna reakcja po stronie służb mogłaby być dla takich podmiotów wystarczająca. - Żadna z tych sytuacji nie doprowadziła do katastrofy, nie doprowadziła do dużych problemów. Oczywiście opóźnione loty, braki połączeń czy straty finansowe są ważne, ale z punktu widzenia bezpieczeństwa, życia pasażerów, stoją one na drugim miejscu. Standardy bezpieczeństwa, zwłaszcza w lotnictwie cywilnym w Europie, są na bardzo wysokim poziomie i jak widać te wszystkie mechanizmy zadziałały. - podkreślił. Specjalista cyberbezpieczeństwa dodał, że nie bez znaczenia są także wnioski, jakie Europa może wyciągnąć po ostatnich incydentach, np. zwiększając liczbę zatrudnionych w wieżach lotniczych.
Kto może odpowiadać za czwartkowe alarmy?
Przed służbami stoi zadanie odróżnienia zgłoszeń wynikających z zaplanowanej akcji od tych, które wpływają ze strony naśladowców. - Postęp technologii daje w tym momencie pozorne poczucie bezpieczeństwa i bezkarności osobom, które są niezrównoważone lub chcą zabłysnąć na parę sekund w mediach. W tym wypadku, jeżeli mamy kilka zgłoszeń w krótkim czasie i na tak dużym obszarze, to nie może być przypadek - powiedział ekspert.
- Jestem przekonany, że będzie tutaj wspólne śledztwo organów lotniczych, które odpowiadają za bezpieczeństwo. Pewnie nastąpi także przekazanie spraw do poszczególnych prokuratur, czy też zespołu odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo w Europie. Będą próby namierzenia, kto, kiedy i jak to realizował. Pewnie z punktu widzenia takiego bardzo podstawowego, będą to zupełnie oddzielne, rozdzielone osoby. Natomiast jak przyjdzie do kontroli powiązań pomiędzy tymi osobami nie zdziwię się, jeżeli jednak były w jakiś sposób ze sobą skoordynowane - mówił Górecki.
Źródło: Radio ZET/Polskie Radio/PAP