`

Białoruski śmigłowiec tuż przy granicy z Polską. Zrzucili spadochroniarzy

2 min. czytania
17.08.2023 15:26
Obserwuj nas na Google

Armia Białorusi ćwiczy desant na poligonie niedaleko Brześcia, położonego kilka kilometrów od granicy z Polską. Ze zdjęć opublikowanych przez białoruskie MON wynika, że w manewrach biorą udział spadochroniarze.

Śmigłowce
fot. Telegram/MON Białorusi

W czwartek rano Ministerstwo Obrony Białorusi poinformowało o ćwiczeniach, w których biorą udział żołnierze z 38. Brzeskiej Brygady Desantowo-Szturmowej. Tworzą ją przede wszystkim spadochroniarze.

Białoruski śmigłowiec przy granicy z Polską. Są zdjęcia

Ze zdjęć, które opublikowano na Telegramie, wynika, że członkowie brygady ćwiczyli skoki oraz działania na terenie zrzutu. Manewry odbywają się na poligonie nieopodal Brześcia - ok. 3-4 km od granicy polsko-białoruskiej, blisko rzeki Bug, która oddziela Polskę od Białorusi.

"Świeżo upieczeni porucznicy wykonali już skoki spadochronowe i wyruszyli w piętnastokilometrowy marsz" - możemy przeczytać w czwartkowym komunikacie białoruskiego resortu obrony. Ćwiczenia mają potrwać pięć dni.

Białoruskie śmigłowce zrzuciły coś w Białowieży?

To kolejny raz, gdy białoruskie wojsko prowadzi działania w pobliży granicy z Polską. 1 sierpnia dwa śmigłowce naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Maszyny stanowiły część korpusu ochronnego Alaksandra Łukaszenki, który w tamtych dniach przebywał w swojej rezydencji niedaleko granicy. "Przekroczenie granicy miało miejsce w rejonie Białowieży na bardzo niskiej wysokości, utrudniającej wykrycie przez systemy radarowe" - podało wtedy polskie Ministerstwo Obrony Narodowej.

Władze w Mińsku tłumaczyły wówczas, że naruszenie granicy przez helikoptery to nie prowokacja, ale przypadek w trakcie rutynowego patrolu okolicy. Ten wątek pojawił się również w jednym z odcinków podcastu "Podejrzani Politycy" w Radiu ZET. Zdaniem współprowadzącego Radosława Grucy, który dotarł do osób z polskich służb, szyk lotu śmigłowców nie był przypadkowy, a maszyny mogły coś zrzucić na teren Polski.

Oglądaj

Mogły to być np. wrogie urządzenia, a nawet wyszkoleni ludzie, a nasze władze albo nie mają na ten temat żadnych informacji, albo próbują je ukryć. Gruca podkreślał, że polskie MON próbowało przeczekać kryzys, przez 10 godzin zaprzeczając faktom, czyli nagraniom świadków i przekazując dziennikarzom informacje, że polski system obrony powietrznej "nie zarejestrował naruszenia". 

RadioZET.pl/Telegram

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET