Ciało emeryta przeleżało w mieszkaniu 15 lat. Sąsiedzi nie dostrzegli zniknięcia
W dzielnicy La Fontsanta w Walencji znaleziono szczątki 86-letniego emeryta. Mężczyzna zniknął 15 lat temu. Sąsiedzi nie zwrócili uwagi na jego wieloletnią nieobecność, ponieważ założyli, że senior trafił do domu opieki. Administrator budynku odmówił komentarza w sprawie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W październiku 2025 roku policja w Walencji odkryła ciało 86-letniego Antonio Famosy. Najprawdopodobniej szczątki przeleżały w mieszkaniu seniora 15 lat.
- Antonio Famosa, który zerwał kontakty z rodziną, na tym etapie śledztwa został uznany za zmarłego z przyczyn naturalnych.
- Na przestrzeni lat sąsiedzi nie zauważyli zniknięcia seniora ani nie wyczuli charakterystycznego zapachu.
Ciało przeleżało w mieszkaniu 15 lat. Sąsiedzi niczego nie zauważyli
W październiku 2025 r. 44-letni Rafael, mieszkający na piątym piętrze jednego z budynków w dzielnicy La Fontsanta w Walencji skontaktował się z firmą ubezpieczeniową. Poprosił o interwencję związaną z przeciekami dachu po niedawnych ulewnych deszczach. Do mieszkania 86-letniego Antonio Famosy, rezydującego piętro wyżej, strażacy weszli przed otwarte okno. W środku zastali, jak opisuje hiszpańskie czasopismo El País, „makabryczną scenę” – szczątki seniora otoczone martwymi gołębiami i owadami, leżące w wielkim brudzie. „Ciało było szkieletem, w zaawansowanym stadium rozkładu, zmumifikowane” – mieli opisać w raporcie policjanci.
Antonio przez wiele lat mieszkał w Walencji. Po rozstaniu z żoną około 30 lat temu miał stopniowo zrywać wszystkie bliskie kontakty, włącznie z relacjami z synem i córką. Większość dni miał spędzać według określonego planu – dom, zakupy w supermarkecie, wizyta w lokalnym barze, czasem spacer po okolicy. Mężczyzna przestał być widywany 15 lat temu. Sąsiedzi nie zauważyli jednak zniknięcia; ci, którzy znali Antonia – m.in. Rafael – założyli, że emeryt trafił do domu opieki.
Smutna śmierć w Walencji. „Historia skrajnej samotności”
Media piszące o sprawie zauważają, że nikt nie zauważył charakterystycznego zapachu. Sąsiedzi twierdzą, że nigdy nic nie wyczuli; spekulują również, że otwarte okno, przez które przez lat wlatywały gołębie, mogło przyczyniać się do bardziej swobodnego przepływu powietrza. Śmierci seniora nie zauważono „od zewnątrz” również w aspekcie pocztowym – w skrzynce znajdowała się tylko etykieta z jego nazwiskiem, choć oczekiwano w niej co najmniej sterty ulotek i listów. Przez 15 lat emerytura Antonia wpływała na jego konto, z którego opłacane były też rachunki za prąd i wodę.
El País i EuroWeekly określają sprawę jako „historię skrajnej samotności w tętniącym życiem mieście”. Administrator budynku odmówił komentarza w sprawie. Policja nadal prowadzi własne ustalenia. Na razie śmierć określa się jako naturalną.
Źródło: Radio ZET/euroweeklynews.com/elpais.com
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET