Dantejskie sceny na ulicach, ludzie barykadują się w hotelach. Izrael wysłał samoloty do Amsterdamu
Do dantejskich scen doszło w Amsterdamie po meczu miejscowego Ajaxu z Maccabi Tel Awiw. Kiedy izraelscy kibice wracali ze stadionu, zostali napadnięci przez ludzi krzyczących „Wolna Palestyna”. Doszło do bijatyk, 10 fanów zostało rannych, wielu pobitych, a według izraelskich władz, z dwójką nie ma kontaktu. W sprawę zaangażowani są premier Izraela Benjamin Netanjahu i jego holenderski odpowiednik Dick Schoof. Mecz zakończył się porażką izraelskiej drużyny 0:5.
Izraelscy kibice zaatakowani w Amsterdamie. 10 osób rannych
Jak przekazały media w Izraelu, kibice z tego kraju, którzy w czwartek w Holandii oglądali mecz piłkarskiej Ligi Europy Maccabi Tel Awiw - Ajax Amsterdam, po zakończeniu spotkania zostali zaatakowani w kilku miejscach w mieście przez ludzi krzyczących "wolna Palestyna" i rzucających obelgi po arabsku.
Co najmniej 10 Izraelczyków zostało rannych. Izraelskie MSZ poinformowało, że utracono kontakt z dwoma Izraelczykami. Premier Izraela Benjamin Netanjahu został poinformowany o szczegółach - jak to określono w komunikacie jego biura - "bardzo brutalnego incydentu" wymierzonego w obywateli Izraela przebywających w Amsterdamie.
Na polecenie premiera do Holandii niezwłocznie wysłane zostały dwa samoloty pasażerskie, które mają pomóc w sprowadzeniu izraelskich fanów do ojczyzny. Media informują, że do Amsterdamu przybyło ok. 3 tys. kibiców drużyny Maccabi. Lokalna policja poinformowała, że po meczu aresztowano 62 osób.
Zorganizowana zasadzka na Izraelczyków?
Według fanów, cytowanych przez izraelski Haaretz, wyglądało na to, że przynajmniej w niektórych przypadkach były to zaplanowane zasadzki, podczas których napastnicy czekali w różnych punktach miasta, gdy kibice wracali pociągiem z meczu. Krążące w sieci nagrania pokazują, jak napastnicy krzyczą "wolna Palestyna”, pytając ludzi na ulicy, skąd pochodzą, a następnie biją każdego, kogo uważają za Izraelczyka.
Jedno z nagrań zostało umieszczonych na koncie izraelskiej ambasady w USA. "Nie ma usprawiedliwienia dla linczującego tłumu. Izraelscy kibice piłki nożnej powinni mieć możliwość wspierania swojej drużyny bez strachu przed fizycznym niebezpieczeństwem. Dni, w których ścigano Żydów ulicami europejskich miast, powinny pozostać w mrocznych annałach historii” – napisano w komunikacie ambasady.
Jeden z kibiców, Yaakov Masri, powiedział izraelskiemu kanałowi informacyjnemu Channel 13, że został zaatakowany przez około 15 młodych Arabów, z których niektórzy byli uzbrojeni w noże i pałki, gdy opuszczał stadion ze swoim synem. - Zaczęli nas bić, obili mi twarz, wybili ząb, rozcięli wargę. Mój syn dostał dwa razy w twarz - powiedział. Dodał, że teraz jest zamknięty w pokoju hotelowym, a drzwi blokują stoły. - Zadzwoniliśmy na policję, żeby przysłali radiowóz, ale powiedzieli, że są zajęci innymi incydentami. Boję się – mówił.
Premier Holandii potępił atak na Izraelczyków
Premier Holandii Dick Schoof w mediach społecznościowych potępił ataki na izraelskich kibiców. "Z przerażeniem śledziłem wiadomości z Amsterdamu. Całkowicie niedopuszczalne antysemickie ataki na Izraelczyków” – napisał na swoim koncie na portalu "X”.
Schoof podkreślił, że uważnie monitoruje sytuację i jest w kontakcie z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, aby zapewnić go, że osoby odpowiedzialne zostaną wytropione i pociągnięte do odpowiedzialności. Holenderskie źródła podają, że przed meczem fani Maccabi zorganizowali proizraelską manifestację. Miały się tam rzekomo pojawić antyarabskie i antypalestyńskie hasła.
Źródło: Radio ZET/PAP/Haaretz