„Fidesz snuje wizje, nie widzimy ani forinta”. Węgierskie wybory na prowincji
W niedzielę Węgrzy rozstrzygną o przyszłości swojego kraju. Kluczowe głosy w wyborach należą do mieszkańców prowincji, która po 16 latach rządów Viktora Orbana zaczęła mieć ich dosyć. Dlaczego? Dobitnie pokazuje to przykład Jaszapati - niewielkiego miasteczka oddalonego o około 80 kilometrów od Budapesztu. Jak w soczewce widać tu jak centralne władze ignorują podstawowe potrzeby lokalnej społeczności.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie wyzwania napotyka nowy burmistrz Jaszapati Gergo Illes.
- Dlaczego Jaszapati omijane jest w rządowych dotacjach.
- Co odkryto w sprawie nielegalnego poboru wody termalnej w Jaszapati.
- Jak Fidesz próbuje zdobywać głosy społeczności romskiej.
Wybory na węgierskiej prowincji. Jak wygląda życie w Jaszapati?
Blisko dziewięciotysięcznym Jaszapati rządzi od niedawna nowy burmistrz. Zaledwie 32-letni Gergo Illes objął urząd w 2024 roku, po tym jak pokonał w wyborach rywala z Fideszu. Startował jako kandydat niezależny. Udało mu się przekonać lokalną społeczność do tego, by po raz pierwszy od lat zaufać politykowi niezwiązanemu z opcją rządzącą. Co na Węgrzech równa się wyciągnięciu od takiego niepokornego samorządu surowych konsekwencji.
- Absolutnym standardem jest to, że jesteśmy regularnie pomijani w rządowych dotacjach - mówi Illes, z którym spotykamy się w jego gabinecie w urzędzie miasta Jaszapati. Na Węgrzech lwia część podatków trafia prosto do budżetu państwa, z którego następnie fundusze rozdzielane są przez rząd po lokalnych społecznościach. I tu jest wielkie pole do kombinowania. Pieniądze są kierowane głównie do miejscowości, w których władzę sprawują wpływowi ludzie Fideszu. Często realizowane są w nich absurdalne inwestycje, jak słynny stadion Pancho Arena wybudowany w malutkiej wsi Felcsut, z której wywodzi się Viktor Orban. Postawiony za blisko 4 miliardy forintów obiekt może pomieścić prawie 4 tysiące osób. To dwa razy więcej, niż liczy populacja miejscowości.
„Fidesz snuje wizje wielkich pieniędzy, potem nie widzimy ani forinta"
Jaszapati żadnego stadionu nie potrzebuje. Ale od lat prosi o wsparcie państwa w rewitalizacji basenów termalnych. To najważniejsza atrakcja turystyczna w tym mieście. - Przy okazji każdych wyborów Fidesz snuje wizje wielkich pieniędzy, jakie trafią do nas na ten cel. Ich media społecznościowe w kampanii kipią od pomysłów i wizualizacji. Ale potem nie widzimy ani forinta - opowiada burmistrz. Baseny i położony wokół nich kompleks hotelowy mają już ponad 65 lat. I choć wciąż są popularne, to ich wyremontowanie nie tylko poprawiłoby ich atrakcyjność, ale też dałoby szansę na uczynienie z nich atrakcji całorocznej, a nie tylko sezonowej. Co przyniosłoby w Jaszapati tak pożądane nowe miejsca pracy.
Projekt jest jednak odkładany przez Fidesz na wieczne nigdy, co nie oznacza, że lokalni politycy tej partii są bezczynni. Na kilka dni przed wyborami aktywiści opozycyjnej TISZY natrafili na szokujące znalezisko. Na jednym z pól odkryli tajemniczą podziemną instalację. Okazało się, że ktoś podłączył się do źródeł termalnych i odprowadza wodę na swój teren, prawdopodobnie do ogrzewania szklarni. Tą osobą okazał się polityk Fideszu z Jaszapati Janus Pocs, który w niedzielnych wyborach ubiega się o poselski mandat. Który w dodatku próbował przedstawić odkrycie aktywistów jako akcję sabotażową.
Poważne problemy z inwestycjami
Podobnych historii w Jaszapati jest więcej. Gergo Illes zaprosił nas do wnętrza miejskiego centrum kultury, znajdującego się w zabytkowym budynku przy głównej ulicy miasteczka. Imponujący budynek ma istotną wadę: jego dach od jakiegoś czasu przecieka. Ząb czasu odbił się na nim, co w naturalny sposób oznacza potrzebę dokonania remontu. - Opracowaliśmy cały projekt, zabezpieczyliśmy pieniądze, zaplanowaliśmy okres zamknięcia sali koncertowej i nagle sprawa stanęła w miejscu. Państwowy urząd od stycznia nie chce bowiem wydać zgody na inwestycję - mówi burmistrz. I dodaje, że w deszczowe dni na sali rozstawiane są miski, żeby łapać przeciekającą z dachu wodę.
Problem jest też z inwestycjami, które dochodzą do skutku. Nawet z tak prozaicznymi jak remont drogi. Idąc przez centrum Jaszapati, można zobaczyć rozkopane pobocze. - Dwa tygodnie temu przyjechali robotnicy, zrobili dziurę i odjechali robić podobne dziury w innych miastach. W normalnych okolicznościach zaczyna się prace i kontynuuje każdego dnia aż do ich końca. No ale nie na Węgrzech, tu chodzi o to, żeby pokazać że coś się robi, a na finalny efekt czeka się bez końca - przyznaje gorzko Gergo Illes. Samorządowiec liczy na zmianę politycznej sytuacji w kraju chociażby z uwagi na to, że samorządy jak na tlen czekają na odblokowanie środków z Unii Europejskiej. I na ich wreszcie sprawiedliwy podział, z czym od lat są poważne problemy.
Fidesz kupuje głosy za jedzenie, pieniądze, a nawet narkotyki
W Jaszapati żyje duża społeczność romska. Kilka tygodni przed wyborami niezależni dziennikarze opublikowali film dokumentalny, pokazujący jak przez lata Fidesz zaangażował się w praktykę kupowania ich głosów za jedzenie, pieniądze, a czasem narkotyki. - U nas to też się odbywa. Mam dokumentację takich działań chociażby przy okazji ostatnich wyborów samorządowych - mówi burmistrz. Pomimo uprawiania tego procederu w 2024 roku Fideszowi nie udało się zdobyć w tym miasteczku większości głosów. Illes liczy na to, że 12 kwietnia będzie podobnie. I to nie tylko w Jaszapati, ale też w całym kraju. Jego zdaniem miarka się przebrała. A wzbogacanie się wąskiej grupy ludzi Orbana kosztem niesprawiedliwego traktowania większości społeczeństwa działa na wyobraźnię również wielu ludzi na prowincji.
W marcu do Jaszapati przyjechał Peter Magyar, objeżdżający w ramach kampanii swojej partii TISZA po 5, 6, czasem nawet 7 małych i średnich miast dziennie. Zorganizował wiec na niewielkim placu. Nie było podestu – stał na bagażniku pickupa. Słuchały go setki osób. Tłumy, jakich w tradycyjnie zdominowanym przez lata przez Fidesz Jaszapati nie było na politycznym wiecu od dekad.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET