Tak doszło do katastrofy kolejowej w Grecji. "Przyznał się"
Zawiadowca kolejowy z Larissy przyznał się do błędu, który doprowadził do katastrofy kolejowej - poinformował w czwartek rzecznik greckiego rządu. W Grecji ogłoszono 3-dniową żałobę narodową.
Katastrofa kolejowa w Grecji to jednak z największych tragedii we współczesnej historii kraju. Do zderzenia składu towarowego z pociągiem pasażerskim doszło we wtorek późnym wieczorem 380 kilometrów od Aten. W środę rano na miejsce sprowadzono ciężki sprzęt, by wydobyć ciała ofiar ze zmiażdżonych wagonów.
Policja po tragedii zatrzymała trzy osoby, w tym zawiadowcę kolejowego z Larissy. W czwartek rzecznik greckiego rządu Yiannis Economou poinformował, że pracownik kolejowy przyznał się do błędu, który spowodował katastrofę.
Katastrofa kolejowa w Grecji
Liczba ofiar najtragiczniejszego wypadku kolejowego w Grecji wzrosła do 42 - podali w czwartek miejscowi strażacy, którzy nie mają już nadziei na znalezienie żywych we wraku pociągu.
Pasażerowie opisali sceny horroru i chaosu z katastrofy. Wielu starało się unikać rozbitego szkła i gruzu, gdy pociąg się przewrócił. W składzie osobowym w momencie tragedii znajdowało się ok. 350 pasażerów.
59-letniemu zawiadowcy kolejowemu, którego zatrzymano kilka godzin po katastrofie, może grozić nawet dożywocie. Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis skomentował, że to była "straszna katastrofa kolejowa bez precedensu" i obiecał, że jej przyczyny zostaną w pełni zbadane.
Władze Grecji ogłosiły trzydniową żałobę narodową. Minister transportu Grecji złożył rezygnację zaledwie kilka godzin po wypadku.
RadioZET.pl/AFP/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET